Podaj dłoń!

Tolerancja zgodnie z definicją encyklopedyczną to termin wywodzący się z socjologii. Oznacza on poszanowanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, różniących się od naszych własnych. W różnych językach indoeuropejskich termin ten przybiera różne niuanse. W angielskim w odniesieniu do ludzi oznacza on postawę wykluczającą bigoterię lub srogość w osądzaniu innych albo ich dyskryminację.

Może oznaczać także ” wyrozumiałość” i ” akceptację” albo chęć zaakceptowania uczuć, zwyczajów i wierzeń innych niż nasze własne. Tolerancja jest pojęciem zmiennym w znaczeniu historycznym i w różnych okresach historycznych co innego znaczyła. Najpiękniejszym symbolem tolerancji jest rzymska bogini Minerwa, czyli symbol oświeconej mądrości, bogini, która chroni i opiekuje się wyznawcami wszystkich religii. Starożytny Rzym słynął jako państwo tolerancji. W „Quo vadis” Henryk Sienkiewicz wypowiada pogląd, ustami swojego bohatera Petroniusza, że Rzym ma już tylu bogów, że jeszcze jeden nie zrobi mu różnicy. Prześladowania chrześcijan za Nerona nie były spowodowane nienawiścią do ich boga, a przyczynami politycznymi, chodziło głównie o to, że chrześcijanie nie uznawali boskości cesarza. Dzisiaj jeśli mówi się o tolerancji nie ma się na myśli tolerancji do religii, na plan pierwszy wysuwa się tolerancja wobec mniejszości seksualnych.

Mój tato miał konserwatywne poglądy, ale zwykł mawiać, że geje mu zupełnie nie przeszkadzają, dopóki swoją odmienność seksualną prezentują we własnej sypialni. Nigdy jednak nie zaakceptuje parad równości, mężczyzn w sukienkach i na szpilkach i par homoseksualnych chodzących po ulicach i trzymających się za ręce oraz publicznie się całujących. Nie cierpi jak mu się odmieńcy seksualni nachalnie wpychają w życie publiczne, bo do prezentacji swoich upodobań seksualnych jest sypialnia, a nie ulica. Wyznawał pogląd, że jak się paru ludziom gdzieś po drodze życiowej przewartościowało parę genów, to nie znaczy, że… okaże się, że to oni są normalni, a tych odmieńców heteroseksualnych należy zamknąć w gettach. Tak samo ja myślę! Mój tato był za tolerancją i ja jestem za tolerancją, ale dzisiaj ta ” tolerancja” wobec inności seksualnej dochodzi do paranoi. Każe ludziom uważać, że to oni są normalni i wszystkie prawa im się należą, łącznie z prawem do zawierania małżeństw i adopcją dzieci. Na świecie lobby homoseksualne jest tak silne, że wiele państw, w tym Stany Zjednoczone sankcjonują zawieranie małżeństw jednopłciowych i adopcję dzieci przez pary homoseksualne. Nawet w konkursach na miss world w jury są geje i kandydatka, która by powiedziała, że ma tradycyjne, chrześcijańskie poglądy nie ma szans na wybór. Brak tolerancji wobec homoseksualistów robi jednak krzywdę i im i ludziom, z którymi oni się zwiążą…

Jan Z o tym, że interesują go mężczyźni zorientował się w Ogólniaku. Jego koledzy w szkole mieli dziewczyny, chwalili się , że nie są już prawiczkami. On był zawsze sam, bo nie interesowały go dziewczyny. W trzeciej klasie spodobał mu się kolega, zakochał się w nim i odkrył swój pociąg do mężczyzn. Kiedy usiłował wyznał koledze miłość, inni zorientowali się, że jest gejem. Odizolowano go od towarzystwa, stał się … ” trędowaty”. Posypały się za nim inwektywy i wyzwiska, ba, nawet ktoś go napadł i pobił, bo jak mu powiedzieli ci co na niego napadli: Odczep się zboczeńcu od chłopców! Poszedł na studia i ukrywał swoją orientację. Pragnął mieć rodzinę i dzieci, ożenił się więc z koleżanką z roku. Ma syna, ale żona go nie pociągała. Wyjeżdżał na delegacje, do sanatorium i spotykał się z mężczyznami. Żona wiedziała, że ją zdradza z mężczyznami, poświęciła się jednak dla syna, by wychowywał się w pełnej rodzinie i się nie rozwiodła. Rozwiedli się dopiero dwa lata temu, syn jest już dorosły, Jan Z. związał się z mężczyzną , tworzą konkubinat. Jego była żona jest wolna, ale życie ma stracone, bo jest już stara i nie potrafi sobie ułożyć życia z innym mężczyzną. Jan Z. na własnej skórze przeżył, co to jest nietolerancja dla inności seksualnej, przez tę nietolerancję zmarnował sobie życie, dziś aktywnie działa na rzecz równości wobec mniejszości seksualnych i bierze ze swoim partnerem w każdej paradzie równości. Czy tworzenie związku heteroseksualnego przez homoseksualistów niszczy życie ich i partnerów?

Homoseksualizm to pociąg seksualny do osoby tej samej płci. Do końca lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku homoseksualizm był uznawany za chorobę psychiczną. Był leczony, w niektórych krajach przymusowo, elektrowstrząsami. Na początku lat dziewięćdziesiątych Międzynarodowa Organizacja Psychiatryczna skreśliła homoseksualizm z listy chorób psychicznych. Moim zdaniem zrobiono to nie dlatego, jak nam wmawia światowe lobby homoseksualne, że homoseksualizm nie jest chorobą psychiczną, a dlatego, że do tej pory nikt nie potrafi go skutecznie leczyć i Organizacja Psychiatrów nie chce sobie psuć statystyk. Moim zdaniem homoseksualizm nie jest chorobą psychiczną, a jest D E W I A C J Ą P S Y C H I C Z N Ą. Przyroda bowiem stworzyła gatunki, w których jest płeć żeńska i męska i gatunki w przyrodzie są po to, by się łączyć, rozmnażać i przedłużać gatunek. Dotyczy to roślin , zwierząt i człowieka. Stosunki homoseksualne nie są normą, a jakby były normą, doprowadziłyby do wyginięcia gatunku. Stosunki homoseksualne istnieją pośród zwierząt, nie znaczy to jednak, że są normalne. Odkąd istnieje człowiek, istnieją dewiacje homoseksualne. Żydowska Biblia jej jednak potępia. W Biblii są potępione jako grzech sodomii. Bóg zniszczył Sodomę i Gomorę między innymi dlatego, że kwitła tam rozpusta homoseksualna. Starożytny Rzym zasłynął jako państwo tolerancji. Kontakty z mężczyznami mieli rzymscy cesarze i do homoseksualizmu podchodzono bardzo pobłażliwie. W Rzymie ugruntowała się historyczna instytucja małżeństwa, na której podstawie bazują wszystkie dzisiejsze małżeństwa cywilne. W prawie rzymskim małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety i nawet tak rozwiąźli cesarze jak Kaligula i Neron, którzy uważali, że wszystko im wolno, nie mieli odwagi, by zmienić pojęcie małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety. Czy dzisiaj zatem legitymacja ludu do rządzenia daje państwom do całkowitego przewartościowania prawa małżeńskiego!

Homoseksualiści to ludzie i obywatele państwa, w nowoczesnych państwach prawa mają prawo do korzystania z praw obywatelskich. Mają też prawo do szczęścia. Jak tym szczęściem jest życie z przyjacielem, to niech żyją w związku partnerskim, ale małżeństwo pozostawmy uświęconej wiekami tradycji. Bo co się stanie z nami jako społeczeństwem, kiedy zniszczymy tradycję i historię? Partner w konkubinacie ma prawo dziedziczyć po partnerze. Jest przecież instytucja testamentu. W przychodniach i szpitalach wypełnia się wnioski upoważniające osoby do informowania o stanie zdrowia pacjenta. Można więc upoważnić swojego partnera tej samej płci. Prawo więc wcale nie dyskwalifikuje gejów, to ludzie to robią…

Pozostaje więc sprawa mentalności ludzkiej. Ją trzeba zmieniać i uczyć tolerancji. Ale na Boga, geje, nie dokonacie tego publicznymi pokazówkami i nachalnym wpychaniem się ludziom pod oczy. To spowoduje tylko odwet! Wszyscy jesteśmy z gatunku homo sapiens, wszyscy powinniśmy się szanować. A zatem podaj dłoń osobie innej niż my! Jak choremu nieuleczalnie?

Autor: Barbara

Jestem prawnikiem, psychologiem i dziennikarzem, w kolejności, w której napisałam. W dziennikarstwie piszę co mi w duszy gra, ale uważam by było to sensowne, miało treść i spełniało społeczną rolę.
Rating: 5.0/5. From 2 votes.
Please wait...

3 myśli nt. „Podaj dłoń!”

      1. Ja nie napisałam, że nie zgadzam się z poglądami międzynarodowych organizacji psychiatrów, że homoseksualizm nie jest chorobą psychiczną. Ja napisałam, że jest dewiacją psychiczna. Pani wybaczy, homoseksualizm należy do sfery seksualności człowieka, a w świetle całej natury na pewno nie jest normalnym zachowaniem seksualnym.

        1

        0
a&a agencja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.