Szatan, z hebrajskiego satan, przeciwnik, oskarżyciel, oszczerca to w chrześcijaństwie, judaizmie i islamie jeden z aniołów. Ten, który zbuntował się przeciwko Bogu i pociągnął do buntu inne anioły. Jest to główny sprawca zła na świecie. Niekiedy był utożsamiany z lucyperem, Belzebubem. Najczęściej jest uważany za najwyższej rangi demona, przywódcę wszystkich złych duchów. Inne imiona Szatana to: Masterna, Gadriel, Satan, Satanael, Samael, Samiel i Anioł Edonu. W tradycji rabinicznej nosi przydomek szpetny. W Raju wąż namówił Ewę do zjedzenia Owocu Wiadomości Dobrego i Złego, za co Bóg nieposłusznych pierwszych ludzi wygnał z Raju. W tradycji chrześcijańskiej wąż z Raju kuszący Ewę jest często utożsamiany z Szatanem. Słowo ” szatan” – pisane małą literą może być rozumiane jako ogólne określenie każdego upadłego anioła / diabła, demona/, a nie tylko najwyższego rangą. Dzisiaj termin Szatan tłumaczy się jako symbol, personifikację Zła,
O Szatanie i narodzinach Zła opowiada polski film „Ministranci”.
Film „Ministranci” zaczyna się zawodami ministrantów archidiecezjalnych. Ministranci z małego miasteczka przy granicy z Ukrainą wygrywają, ale nagrodę zdobywa konkurencja za lepszą prezencję. Chłopcy się biją. Wracają potem autokarem do domu i proboszcz daje im mowę umoralniającą.. Mówi, że jak się chcą ze swojego zachowania tłumaczyć na Sądzie Ostatecznym. Po chłopcach to spływa jak woda po kaczce. pojawia się tytuł ” Ministranci” Czwórka chłopców, trzech trzynastoletnich i jeden dwunastoletni pod przywództwem trzynastoletniego Filipa są przyjaciółmi. Są ministrantami i służą do mszy, ale są też normalnymi współczesnymi nastolatkami. przeklinają, robią sobie żarty z kościoła i wiary, a także w szkole razem z innymi robią sobie żarty ze słabszego i chorego kolegi i lubią rap. Filip mieszka tylko z chorą psychicznie i alkoholiczką matką, jego ulubiony kolega to jedynak bogatych rodziców, ma wszystko, ale rodzice kontrolują mu internet, załatwiają mu naukę za granicą, poza tym są zajęci pracą i nie wychowują syna. Chłopcy siedzą w kościele w konfesjonale i słuchają próby chóru. Filipowi podoba się dziewczynka, która najładniej śpiewa. Nagle do konfesjonału podchodzi penitentka. Nieświadoma kto jest w konfesjonale, spowiada się. Chłopcy robią sobie żarty i w ramach pokuty wysyłają ją na… basen, bo Chrystus lubił wodę i po niej chodził. Po mszy chłopcy zbierają do puszek pieniądze dla biednych. Mszę prowadził ksiądz z kurii, który Filipowi zaimponował, bo miał bardzo piękne kazanie o tym , że ich miasteczko jest ostatnim bastionem katolicyzmu na wschodzie i że na wiernych spoczywają szczególne obowiązki w wypadku wojny. Potem jednak Filip podsłuchuje rozmowę tego księdza z proboszczem i to, że proboszcz daje mu dla kurii pieniądze, które oni zbierali na biednych. Chłopcy włamują się do sejfu parafii, ale orientują się, że kradzież to grzech i postanawiają rozdać pieniądze biednym. montują kamerę w konfesjonale i podsłuchują spowiedź wiernych, a następnie wybierają potrzebujących. Zakładają stowarzyszenie, zakładają niebieskie kominiarki i rozdają pieniądze biednym mówiąc, że to od parafii. Kiedy jednak Filip daje pieniądze koleżance na buty, widzi, że ta ma siniaki i domyśla się, że ojciec ją bije. Sprawa kradzieży pieniędzy się wydaje, ale Filip szantażuje księdza z kurii i kuria umarza dług parafii. Chłopcy postanawiają działać dalej, ale już nie rozdawać pieniądze, ale dawać nauczkę grzesznikom. Kiedy jednak wzywają policję do ojca, który znęca się nad koleżanką i jej matką, te odmawiają zeznań i damskiemu bokserowi znowu uchodzi. Filip postanawia sam, bo koledzy odmówili, nagrać go w konfesjonale i nagranie przedstawić jako dowód na policji. Jednak zostaje przyłapany przez proboszcza na montowaniu kamery. Modli się i mówi do Chrystusa na krzyżu: Jeśli czynię dobrze, daj mi znak! Chrystus milczy. W sklepie jednak widzi, jak ojciec koleżanki za odebrane jej pieniądze kupuje wódkę. Chłopiec podejmuje decyzję. W Boże Ciało podczas procesji idzie pod dom koleżanki i dzwoni do kolegów: Pomóżcie mi! Rzuca w okno kamień i rozbija szybę. Ojciec koleżanki pijany go goni. Chłopcy procesję kierują w ich stronę. Pijak dogania Filipa i bije go , podchodzi procesja. Do Filipa podbiega matka. Filip mówi: Zwyciężyłem! Zobaczyli i uwierzyli! I… traci przytomność. Po wyjściu ze szpitala Filip idzie do kościoła. Proboszcz go jednak wygania. Mówi: Nie pasujesz tu! Filip odchodzi. Za bramą kościoła doganiają go koledzy. Idą razem. Pojawia się tytuł: „Ministranci”. Koniec.
Film „Ministranci” to film obyczajowy, ale z podtekstem symboliczno-alegorycznym. Akcja filmu dzieje się w małym miasteczku gdzieś przy granicy z Ukrainą, gdzie większość mieszkańców to wierzący katolicy, którzy regularnie chodzą do kościoła i biorą udział we wszystkich obrzędach kościelnych. Ale to miasteczko to też alegoria. Alegoria Raju, w którym ludzie żyją w zgodzie z Bogiem. To tylko jednak pozory. W tym pięknym raju, gdzie życie toczy się koło kościoła i wokół wiary zagnieździł się Szatan. Ludzie są w filmie tylko ludźmi, są biedni materialnie i moralnie, mają swoje ułomności, także księża. Czwórka chłopców – ministrantów, którzy na co dzień przebywają w kościele zaczynają na własną rękę studiować Biblię i pragną zbawiać świat ze zła i ludzi. Postanawiają Złem zwalczać Zło. Kiedy jeden ma wątpliwości i pyta, czy my postępujemy źle, Filip odpowiada: Nie, przecież czynimy dobre uczynki! Filip jest przywódcą i tu się wkrada symbolika filmu. Filip jest wychowywany przez samotną, chorą psychicznie matkę, która kiedyś została zgwałcona. Filip jest ofiarą gwałtu. Matka jego nawet mówi na spowiedzi, że się stara, ale nie potrafi kochać syna, bo z każdym dniem staje się podobny do ojca. Filip zaczyna się uważać za Chrystusa. Jest nawet na początku filmu scena na basenie, kiedy Filip wchodzi do basenu i chce jak Chrystus chodzić po wodzie. Wpada jednak do wody. Na końcu filmu jednak, kiedy w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku zasypia w kościele, śni mu się, że chodzi po wodzie i tańczy na niej. Kościół, w którym służą ministranci to alegoria Raju. Do Raju wdarł się Szatan i kusi Filipa, tym, że jest jak Pan, sam decyduje, co jest dobre, a co złe. Na końcu, kiedy proboszcz dowiaduje się o tym, co robił Filip wygania go z kościoła. Mówi, że tu nie pasuje. Proboszcz tu reprezentuje Boga, to wygnanie grzesznika – Filipa z Raju. Czy słusznie? Jego koledzy w proteście do niego dołączają. Razem idą zamieszkać na Wschód od Edenu! Film ma wymowę pesymistyczną, nie ma w filmie ani jednego dobrego człowieka, wszyscy w tym katolickim Raju są źli. Tylko Filip jest dobry, choć to też problematyczne. Jest kuszony przez Szatana, Szatan daje mu możliwość bycia jak Pan, to on ma decydować, co jest dobre, a co złe. To najbardziej mylne i szatańskie pojęcie: człowiek decyduje, co dobre, a co złe. Jednak zwyciężająca dzisiaj lewacko-liberalna ideologia tak ludziom wmawia: nie ma Boga, człowiek sam ustala, co dobre, a co złe. Film bardzo dobrze pokazuje taki świat, świat bez Boga. I wymowa filmu jest pesymistyczna. Bohaterowie wypędzeni z raju, ale film nie potępia ich postępowania. Widz sam ma się zastanowić, czy to robili było dobre. Z tym pytaniem film zostawia widza. I z pytaniem: katolicki świat, w którym żyje się według reguł wytyczonych przez Boga czy laicko-ateistyczny świat, w którym człowiek sam decyduje , co dobro, a co zło. Film jest kontrowersyjny. Jeszcze nie wszedł do kin, a ortodoksi katoliccy już piali, by na niego nie iść, bo pluje na religię katolicką i kler. Na religię nie pluje, to film na wskroś religijny, choć pokazuje walkę dobra z Szatanem. Kler krytykuje, ale czy kler dzisiejszy jest idealny. Trudno tu mówić o ideale, raczej więcej jest w nim zła. Wielu ludzi mówi, że żaden ateista nie zniszczy Kościoła, Kościół gnije od środka. I film to pokazuje: Kościół gnije od środka, bo rozpanoszył się w nim Szatan. Film polecam każdemu. To dobre, mocne kino, dające do myślenia i… grające na emocjach. Czy to dobrze?
Od zarania, czyli od rozłamu w kościele trwa dyskusja , która wiara jest prawdziwa, katolicka czy ewangelicka. Ten spór zwłaszcza unaocznia się dzisiaj. Wiara ewangelicka w najprostszy sposób tłumaczy się tym, że Zbór ewangelicki to zgromadzenie wiernych, a msza to uczta wiernych pod przewodnictwem pastora. Poza tym w ewangelickim chrześcijaństwie jest tyle interpretacji Biblii , ile wiernych, bo każdy ma prawo tak interpretować Biblię jak ją rozumie. W Kościele Katolickim kościół jest dla Boga, a Msza Święta to Objawienie Boże. Poza tym tłumaczenie Biblii jest tylko jedne, takie jakie ustala Watykan. To zdaniem katolików jest zgodne z nauką Jezusa Chrystusa, który nauczał i wyznaczył swoich Apostołów jako swoich następców, a kapłanów jako ich następców. To byłoby logiczne i słuszne, gdyby… ewangelicy nie udowadniali, że najbliższa naukom Jezusa Chrystusa jest ich wiara. Która wiara jest prawdziwa?
Jest takie powiedzenie: Bóg stworzył człowieka czy człowiek Boga. Ateiści uważają, że religia to wymysł ludzi. A ateiści marksistowsko-leninowscy idą jeszcze dalej i udowadniają, że religia to opium dla ludu. Otumanionym wiarą ludźmi lepiej się rządzi.
Tymczasem jeden mądry naukowiec powiedział, że gdyby nie było Boga, należałoby go stworzyć. Religia to nie opium dla ludu. Religia to jestestwo ludzi, wypływa z potrzeby serca. Czy należy zakazywać religii, która uczy dobrego? A czy Kościół Katolicki i Dekalog uczy Złego? To nie Kościół jest zły, to ludzie są źli. A zatem… wartości, którymi żyją ludzie nie wypływają z ich serca, wtedy bowiem prowadzi to do paradoksu: dobry uczynek jak ktoś Kali komuś ukraść krowy, zły jak ktoś Kalemu ukraść krowy, tylko dane są ludziom z zewnątrz. ważne, by były to prawidłowe wartości. A co jest bardziej prawidłowe niż przykazanie: Miłuj Bliźniego swego jak ja Was umiłowałem.
Wartości są zatem piękne dopóki między człowieka, a Boga nie wkracza Szatan. A zatem… Apage Satanas! Uda się?
Jestem prawnikiem, psychologiem i dziennikarzem, w kolejności, w której napisałam. W dziennikarstwie piszę co mi w duszy gra, ale uważam by było to sensowne, miało treść i spełniało społeczną rolę.