Kiedyś gdy byłam na studiach na stancji z koleżankami bawiłam się w Tłusty Czwartek w następującą zabawę: Kto zje pączka nie oblizując ust? Wszystkie próbowałyśmy, ale żadna nie zdzierżyła. Nie udało się ugryźć pączka, by się nie oblizać. Pączki są bardzo dobre i nie ma takiego, który by nie miał ochoty kupić sobie pączka. Jednak z pączkiem trzeba uważać. Pączki są smażone na głębokim tłuszczu. Jeden pączek ma ok. 300-400 kcal. To niby nić, ale te 400 kcal trzeba spalić, a zresztą nikt w całym dniu nie jada tylko jednego pączka. W dzień jada się śniadanie, obiad, kolację, razem z pączkiem to może być minimum 5000 kcal dziennie, a to już idzie w bioderka, zwłaszcza, kiedy ktoś ma tendencje do tycia. A spalenie 400 kcal, czyli jednego pączka to jazda 10 km na rowerze albo 1000 m szybkiego pływania na basenie. Czy warto zatem jeść pączki? Oczywiście, że warto, bo zjedzenie pączka to przyjemność, a jakby wyglądało nasze życie, gdyby nie było przyjemności. Jeść pączki trzeba jednak z rozsądkiem. Jest jednak taki dzień w roku, kiedy można objadać się pączkami bezkarnie i… wszystkim to uchodzi na sucho.
Tłusty Czwartek , to ostatni czwartek przed Wielkim Postem czyli 52 dni przed Wielkanocą w kalendarzu chrześcijańskim. Znany jest także jako Zapusty, Mięsopust, Karnawał. Tłusty Czwartek rozpoczyna ostatni tydzień karnawału. W Polsce a także katolickiej części Niemiec dozwolone jest objadanie się. Najpopularniejsze potrawy w Tłusty Czwartek to pączki i faworki, zwane w różnych częściach Polski inaczej, np. chrusty, chruściki, kreple. Dawniej objadano się pączkami nadziewanymi słoniną, boczkiem i mięsem, które obficie zapijano wódką.
Pączki to w kuchni polskiej ciastka przygotowywane z pszennego ciasta drożdżowego, uformowane na kształt lekko spłaszczonej, mieszczącej się w dłoni kuli i smażone w głębokim tłuszczu / smalec, olej, kiedyś ceres/.
Chrusty, inaczej faworki, dawniej nazywane też kreple. To polskie i litewskie, a także niemieckie tradycyjne chrupkie ciastka o słodkim smaku, w kształcie złożonej kokardki, wytwarzane z ciasta zbijanego i usmażone w głębokim tłuszczu.
Tłusty Czwartek to ostatni czwartek karnawału, za tydzień jest Środa Popielcowa – kościelne, katolickie święto, w które wierni idą do kościoła i ksiądz im posypuje głowę popiołem / różnie się mówi o frekwencji w kościele. Lewacy się zwykle cieszą i śmieją, że kościoły świecą pustkami i że jak dalej będzie taki trend, to kościoły znikną z powierzchni ziemi. Wiem jednak z własnego doświadczenia, że kiedy jak kiedy, ale w Środę Popielcową jest szczególnie dużo ludzi w kościele na mszy./. Następny czwartek to już Wielki Post, czterdzieści dni do przygotowania się do Świąt Wielkiej Nocy. Tłusty Czwartek, zwany też z ludowa Zapustami, to nie jest święto w kalendarzu liturgicznym, to tradycja raczej ludowa, ale tradycja chrześcijańska. To celebrowanie ostatnich dni karnawału i objadanie się oraz bawienie się. Nie ma chyba człowieka, który w ten dzień nie zjadłby pączka i nie ma biura, gdzie nie częstowano by pączkami.
Tylko dzisiaj, jak każde święto, czy to świeckie czy kościelne, to święto handlu i komercji. Można jednak zauważyć trend, że komercja najchętniej przejęła święta kościelne. Nie wiadomo, jaka jest tego przyczyna, ale to ze szkodą dla świąt kościelnych. Bo nie ma już święto kościelne tak charakterystycznego dla niego mistycyzmu i zadumy nad jego sensem i wiarą. Przed Bożym Narodzeniem handel już półtora miesiąca wcześniej ” świętuje”. W sklepach słychać kolędy, galerie handlowe świątecznie ustrojone, wszystko się świeci i błyszczy, w sklepach są świąteczne promocje. tak, że gdy nadchodzi Wigilia – najbardziej rodzinny dzień, w którym gasną wszelkie spory i w którym Jezus Chrystus się narodził, człowiek jest już znudzony i… święta to dopust boży, bo nuda, wszystko zamknięte i nie idzie się do pracy. Tak samo jest z Tłustym Czwartkiem. Dziś to święto komercji. Każdy w ten dzień musi zjeść pączka i piekarnie prześcigają się w reklamowaniu swoich pączków i ich sprzedaży. W Tłusty Czwartek pączków na pewno nie zabraknie dla nikogo. Oby tylko… nadawały się do jedzenia!
Ja i koleżanka mamy tradycyjne rodziny. Obie pracujemy i robimy karierę zawodową, co nam nawet wychodzi, a nasi mężowie nas wspierają. Obie jednak na prowadzenie domu mamy tradycyjne poglądy, tzn. żona gotuje, a mąż dba o zabezpieczenie finansowe rodziny. U nas zawsze musi być w niedzielę tradycyjny obiad, rosół i drugie danie, a przy stole zbiera się cała rodzina. Także na Tłusty Czwartek robimy pączki i chwalimy się, która zrobiła lepsze.
Ale pączki to kalorie! Trzeba je jeść z umiarem, by samemu nie wyglądać, jak… pączuś.
Obecne czasy to czasy choroby otyłościowej. Co z tego, że Hollywood promuje szczupłe, kiedy amerykańska ulica wygląda zupełnie inaczej. Kiedyś Chińczyk kojarzył się z zachudzonym i głodnym, dziś Chińczycy wyglądają… jak Amerykanie. To jednak nic dziwnego. W Chinach wciąż liczy się urodzenie chłopca, syn to małe książątko. książątko ma wszystko, czego chce, prowadzi się go do McDonalda. A na bule z McDonalda książątko… zaczyna warzyć 120 kg. Otyłość to także problem polskiego społeczeństwa. Bardzo mi się podobają nastolatki w obcisłych legginsach i krótkiej bluzeczce, zgrabne, ale dziś nastolatki to stukilowe rypy, którym spod legginsów wylewa się sadło.
Otyłość jest nieestetyczna, ale pół biedy. Niektórzy mężowie mówią nawet : kochanego ciałka nigdy dosyć!. Jednak otyłość nie jest zdrowa. To obciążenie stawów, siadają biodra i kolana. To nadciśnienie, wysoki cholesterol i choroby sercowe. Prawdziwe jest przysłowie, że otyli żyją krócej! A dziś otyłość to choroba i to społeczna. A co jest powodem tej choroby? Żarcie! Jemy byle jak i byle co. Jemy szybko kaloryczne potrawy w barach szybkiej obsługi, hamburgery, kebaby, pizze, jemy mało warzyw i surówek, faszerujemy się tanim jedzeniem nafaszerowanym chemią jak tablica Mendelejewa. To wszystko powoduje, że dostarczamy organizmowi kalorii, ale są to tzw. puste kalorie, tyjemy, a jest to niezdrowa otyłość, bo przyrasta tylko tkanka tłuszczowa, a organizm się nie odżywia. Kiedyś na studiach miałyśmy z koleżankami manię odchudzania i wymieniałyśmy się dietami. A to dieta Kwaśniewskiego. A to dieta 2000 kalorii. A to głodówka mleczna. Kolega na wtedy powiedział: Najlepsza dieta to dieta NŻT i Nie żryj tyle! Po każdej bowiem głodówce je się dwa razy więcej i efekt jojo gotowy.
Moja babcia słynęła z pieczenia bardzo dobrych chrustów w Tłusty Czwartek. Moja mama piecze bardzo dobre pączki. W tym roku też upiecze i jak zwykle mój mąż poczęstuje interesantów, którzy do nas przyjdą. Ja nie mogę się oprzeć i zjem dwa. Świętujcie należycie Tłusty Czwartek! To tradycja. Daj pączusia! – Mówi niejedna panna w Tłusty Czwartek. Tylko czy… pączuś znajdzie pannę i … stanie na wysokości zadania?
Jestem prawnikiem, psychologiem i dziennikarzem, w kolejności, w której napisałam. W dziennikarstwie piszę co mi w duszy gra, ale uważam by było to sensowne, miało treść i spełniało społeczną rolę.