Kiedy zawiera się ślub kościelny, składa się przysięgę małżeńską: „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela! Dopóki śmierć Was nie rozłączy.” Kościół Katolicki nie ma rozwodów. Kodeks Kanoniczny przewiduje tylko stwierdzenie nieważności małżeństwa, tzn. jeśli małżeństwo od początku było tknięte wadą i jest nieważne. Przesłanki stwierdzenia nieważności to wady formalne zawarcia małżeństwa i przesłanka: matrimonium non consumatum – małżeństwo nie zostało skonsumowane. Niektórzy kapłani katoliccy bardzo rygorystycznie podchodzą do nierozerwalności małżeństwa przez człowieka. Czy dobra jest taka ortodoksja? Są przypadki, kiedy trwanie małżeństwa na siłę robi ludziom wiele szkody. A co z sytuacją, kiedy jeden małżonek jest toksyczny albo do absurdu toksyczny?
Taką sytuację przedstawia polski film pt. „Dom Dobry”.
Bohaterką filmu „Dom Dobry” jest Gośka, młoda, samodzielna, która kilka lat pracowała w Anglii. Kiedy podczas pandemii covida zmarł jej narzeczony, wróciła do kraju, by zająć się matką. Pracuje w domu zdalnie, uczy angielskiego przez internet. Film zaczyna się w Wigilię, kiedy esemesuje z poznanym w internecie facetem, wysyłają sobie serduszka i słodkie smsy. Na Kolacji Wigilijnej zbiera się cała rodzina, matka, to toksyczna osoba, robi bez przerwy Gośce awantury, zamężna, bezdzietna siostra, która jest niezadowolona z męża. Kolacja Wigilijna kończy się awanturą, matka wychodzi obrażona. Gośka od swojego faceta z internetu dostaje zaproszenie na Sylwestra. Idzie. To towarzystwo z wyższych sfer, jest burmistrz z żoną. Facet Gośce zaimponował. To dobrze sytuowany, znający wszystkie dobrze postawione osoby w mieście, odniósł sukces i jest po przejściach. Jak mówi: wszystkie kobiety dotąd go zdradzały. Gośka się dobrze bawi na Sylwestra, ale kiedy proponuje jej, by została na noc, odchodzi. Wraca do domu, a matka robi jej awanturę. Gośka chce się wyrwać od toksycznej matki i przeprowadza się do swojego faceta. Po raz pierwszy się kochają. Pierwsze ostrzeżenie pojawia się, kiedy do ich domu przychodzi była żona z komornikiem i ogołaca mieszkanie, bo jej ukochany nie płaci alimentów. Facet jednak jej wszystko wyjaśnia, a Gośka mu wierzy. Wyjeżdżają na wczasy do Chorwacji. Piękna sielanka trwa. Gośka zachodzi w ciążę i biorą ślub. Podczas ślubu kościelnego matka Gośki umiera. I tu sielanka się kończy, mąż jej wyrzuca, że popsuła mu ślub i po raz pierwszy ją bije. Bije ją i zdradza z sąsiadką. Kiedy przychodzi policja na interwencję zastraszona Gośka mówi, że tylko się pokłócili. Policjantka jednak pokazuje jej, jak ma wykonać gest wzywający pomocy. Gośka ucieka i trafia do Domu samotnej matki prowadzonego przez zakonnice, bardzo biednego. Rodzi córkę. Ksiądz przyprowadza jej męża. Ten ją przeprasza i mówi, że pójdzie na terapię. Gośka mu wierzy. Wraca z dzieckiem do domu. Mąż ją jednak dalej bije, gwałci, molestuje też dziecko. Gośka znowu ucieka. Idzie do stowarzyszenia pomagającego kobietom w potrzebie. Prowadzą go dwie lesbijki. Pomagają jednak Gośce. Prowadzą ją do Pomocy Społecznej. Pomoc Społeczna zgłasza znęcanie na policję, daje Gośce adwokatkę i zaczyna się sprawa rozwodowa. Jest żmudna i ostra. Gośka bierze udział w terapii zbiorowej z innymi kobietami, które wyrwały się spod przemocy rodzinnej. Jednak podczas rozwodu mąż przeprasza i Gośka wraca. Znęcanie jest coraz wymyślniejsze. Mąż robi z niej na sprawie rozwodowej wariatkę, która sama się bije. Wtedy jej adwokatka wnioskuje jako dowód kasetę, jak ją zmuszał do bicia się , jak gwałcił i upokarzał. Sąd orzeka rozwód. Jednak Gośka musi z nim mieszkać, a on ją znowu pobił i wygonił na deszcz w nocy z domu. Gośka wlewa mu truciznę do mleka, a kiedy oprawca umiera wrzuca ciało do szamba. Policja zabiera córkę do Domu Dziecka , a Gośkę aresztuje. Ostatnia scena wraca do czasu, kiedy Gośka wraz z kobietami ze stowarzyszenia wraca z wycieczki rowerowej. Przed posesją Gośki widzą policję, straż pożarna wyciąga z szamba ciało jej byłego męża. Gośka patrzy na ciało byłego męża bez wyrazu. Koniec.
Film „Dom Dobry” to dramat obyczajowy. To bardzo mocny i dobry film. Naprawdę robi wrażenie na widzu i gra na jego emocjach, o to autorom filmu chodziło. Zresztą tematyka, którą obrali autorzy wymagała mocnych środków wyrazu. Tematyka to przemoc domowa, przestępstwo często w Polsce bagatelizowane. Sąsiedzi się nie wtrącają, co dzieje się w czterech ścianach u sąsiadów. Ludzie często uważają, że nie należy się wtrącać w to, co dzieje się za ścianą u sąsiadów. Niestety, często tak myślą organy, które powinny ratować ludzi przed przemocą domową. Policja bardzo oszczędnie gospodaruje niebieską kartą, a zgłaszane przestępstwa są najczęściej umarzane, bo po co się wtrącać między małżonków. Dziś się kłócą, a jutro pogodzą. Jak bije, znaczy kocha. Film powstał dla uczulenia społeczeństwa na ten problem i dlatego celowo używa mocnych środków wyrazu. Sytuacja pokazana w filmie nie jest prawdziwa, to fikcja i celowo jest przerysowana. Nieliczni młodzi ludzie, którzy byli na filmie śmiali się i mówili po filmie: ” co za durnota”. Ludzie jednak starzy wychodzili zbulwersowani i po zakończeniu filmu długo trwała cisza. Bo film robi wrażenie! Sama budowa akcji jest tak skonstruowana, by wzmacniać napięcie. Niewykwalifikowany widz może powiedzieć: co za pomieszanie z poplątaniem! Jednak jest on tak celowo skonstruowany. Nie ma klasycznej akcji: początek, rozwinięcie i zakończenie. zbudowany jest z luźnych scen tak skonstruowanych, by widz wiedział, że to wspomnienia bohaterki. Zdawać by się mogło, że bohaterka na terapii opowiada swoją historii, tak trochę jest on zbudowany na zasadzie psychoanalizy. Akcja często się cofa i wyjaśnia, co działo się wcześniej, są też powtórki akcji. Taki schemat bardzo wzmacnia emocje widza i czyni film mocnym. Na mnie największe wrażenie zrobiła ostatnia scena. Pokazane jest, jak bohaterka wygrywa proces rozwodowy, potem jak ucztuje na pikniku z przyjaciółkami z Fundacji, by potem wrócić do sceny wcześniejszej, jak mąż ją bije i wyrzuca na deszcz z domu . I nie wiemy, czy to powrót do wspomnień sprzed rozwodu. Sytuacja się wyjaśnia, kiedy ostatnia scena wraca do wycieczki rowerowej: panie wracają i widzą na posesji bohaterki jak strażacy wyciągają zwłoki jej byłego męża z szamba. I wiemy, że… bohaterka zamordowała męża i pojechała się bawić na wycieczce. Jest jeden zgrzyt w tym filmie. Mianowicie widać, że został on napisany na zamówienie kogoś, kto chciał zohydzić ludziom religię katolicką i rodzinę katolicką. Film pokazuje bowiem ludzi wierzących, pokazuje, jak kłótnie niszczą rodzinę, a akcja dzieje się… w Wigilię Bożego Narodzenia. Bohaterowie biorą ślub kościelny i film podkreśla w przysiędze małżeńskiej: co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela! Dom Samotnej Matki prowadzony przez zakonnice z Caritasu pokazany jest bardzo biedny i upokarzający: żelazne prycze, pokój wieloosobowy, to raczej noclegownia dla bezdomnych, a nie Dom Samotnej Matki. Księdza w Domu Samotnej Matki interesuje tylko, by kobiety nie dokonywały aborcji. A kiedy bohaterka rodzi dziecko, ksiądz przyprowadza jej męża i mówi: Pogodźcie się, dziecko musi mieć oboje rodziców! Co pokazane jest w negatywnym świetle. Za to dom dla prześladowanych kobiet prowadzony przez Fundację, którą zarządzają dwie lesbijki jest bogaty, pokoje są jednoosobowe, a lesbijki bardzo angażują się w pomoc bohaterce i innej kobiecie. To był zupełnie niepotrzebny zwrot ku obecnej liberalno-lewackiej propagandzie. Problem bowiem przemocy domowej jest ogólny, zdarza się zarówno w rodzinach katolickich, jak i muzułmańskich, ateistycznych i lewacko-marksistowskich. Badania pokazują, że w tych ostatnich nawet częściej. Film jest jednak bardzo dobry. I to ze względu na problematykę i wymowę. Jakby to był antykatolicki kicz, nie odegrałby swojej roli. Jako film mocny i bardzo dobry działa na widza, przyciąga widza i … kieruje jego myśli w pożądanym przez inspiratorów kierunku. Czy o to chodziło. Filmu nie polecam każdemu! Nie polecam na pewno kobietom, które przeszły gehennę przemocy domowej i ich matkom. Polecam go ludziom myślącym. A na pewno polecam go toksycznym partnerom w związkach. Może ich ruszy, zastanowią się i… zmienią swoje postępowanie?
Syndrom sztokholmski, jego nazwa pochodzi od napadu na bank w Sztokholmie w 1973r. To stan psychiczny, w którym ofiara przemocy / np. ofiara przemocy domowej/ zaczyna odczuwać sympatię, lojalność lub przywiązanie do swojego oprawcy. Jest to nieświadomy mechanizm obronny, który pomaga przetrwać w sytuacji zagrożenia, gdy ofiara nie ma możliwości ucieczki i jest poddana presji psychicznej.
Przemoc domowa, która polega na przemocy fizycznej, psychicznej i ekonomicznej i jeżeli można ją zakwalifikować jako znęcanie jest przestępstwem. I to jednym z najohydniejszych przestępstw. Bowiem ofiarami tego przestępstwa są osoby zależne od oprawcy, które mu całkowicie zaufały, o które, jak mówią słowa przysięgi małżeńskiej, powinno się troszczyć , dbać, być z nimi na dobre i na złe w zdrowiu i w chorobie. Przemoc domowa jest często połączona z przestępstwem gwałtu na współmałżonku , zwykle kobiecie. Często jest też powiązana z ohydnym przestępstwem molestowania, a nawet gwałtu na dzieciach. Powinno być karane surowo i ze szczególną troską prawa i wymiaru sprawiedliwości. Znęcanie się w rodzinie to nie tylko ból fizyczny i siniaki, to przede wszystkim ból psychiczny. A rany psychiczne w wyniku przemocy domowej są ciężkie i dotyczą nie tylko osoby, nad którą się znęca, ale niszczą też znęcającego się.
Moja znajoma mówi, że znęcanie się nad członkami rodziny wynika zwykle z narcyzmu znęcającego się. Narcyzm to wynaturzenie psychiczne polegające na zapatrzeniu się w siebie. Narcyz zwykle jest zakompleksiony, ma niską ocenę wartości, ale wielkie mniemanie o sobie. Uważa, że jest najlepszy, wszystko mu się należy, a każdy sprzeciw, każde nie uznaje za zamach na jego ego. Czuje się wtedy zagrożony. I bicie osoby od niego uzależnionej, najczęściej współmałżonka jest jego mechanizmem obronnym. Narcyzm się leczy i taki człowiek powinien się przede wszystkim poddać terapii psychologicznej.
Moja ciotka w czasach pierwszej młodości nacięła się na takiego narcyza. Była zakochana, była to jej pierwsza miłość. Po ślubie bił ją, zamykał w komórce, a na końcu zabrał jej dziecko i długo o nie po rozwodzie walczyła. Gehenna przemocy sprawiła, że nie potrafiła zaufać swojemu drugiemu mężowi, który był dla niej bardzo dobry i czuły. Była oschła i zimna. Także dzieciom nie potrafiła okazywać miłości.
Jak ustrzec się przed toksycznym związkiem? Miłość jest ślepa. Czy do każdej miłości należy podchodzić z rozsądkiem, analizować miłość? W takim razie, gdzie tu jest miejsce na uczucie? Warto wejść w miłość , a w wypadku toksycznej miłości powiedzieć sobie: Bóg tak chciał! Wszak, co Bóg z łączył, człowiek niech nie rozdziela! I wiąże się z nim na dobre i na złe, dopóki Bóg nas nie rozłączy. Jak ty uważasz kobieto? Ja nie będę ci radzić, bo mam najlepszego męża na świecie i… mnie problem nie dotyczy.
Jestem prawnikiem, psychologiem i dziennikarzem, w kolejności, w której napisałam. W dziennikarstwie piszę co mi w duszy gra, ale uważam by było to sensowne, miało treść i spełniało społeczną rolę.