Zakochanie to stan duszy, to specyficzny stan organizmu, który sprawia, że do drugiej osoby czujemy stan, który nazywa się miłością. Zakochanie to stan duchowy, niematerialny, ale związane są z nimi różne materialne zachowania naszego ciała. O zakochaniu dowiadujemy się z takich symptomów naszego ciała, jak słynne motyle w brzuchu, bulgotanie w żołądku czy czerwienienie twarzy na widok osoby, do której czujemy to niebanalne uczucie. Zakochanym chciałby być każdy i każdy marzy, by być zakochany. Ludziom, którym nie dane było w życiu doznać tego wspaniałego uczucia, czegoś w życiu brakuje, są zgorzkniali, oschli, niepełni swojej wartości aż do popadania w chorobę psychiczną włącznie. Zakochanym powinno się być zawsze, ale jest taki dzień, w którym szczególnie celebrujemy zakochanie – 14 lutego, Walentynki. Warto?
Walentynki to coroczne święto zakochanych przypadające 14 lutego. Nazwa pochodzi od Św. Walentego i jest związana z jego życiem. Wspomnienie liturgiczne Św. Walentego w Kościele Katolickim przypada 14 lutego. Zwyczajem Dnia Zakochanych jest pisanie i wysyłanie listów miłosnych, często wierszem, które zawierają wyznania miłosne. Na zachodzie, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych czczono Św. Walentego jako patrona zakochanych. Dzisiaj 14 lutego to okazja do obdarowywania się podarunkami. Dzisiaj, kiedy tzw. światowe lobby lewackie neguje wszystko, co sięga tradycjami chrześcijaństwa i stara się w etymologii wyprowadzić inne korzenie, zaczyna się uważać, że walentynki są związane z Cesarstwem Rzymskim i zbiega się terminowo z obchodzonym w pogańskim Rzymie świętem Luperkaliów obchodzonych 14 i 15 lutego ku czci Junony, rzymskiej bogini kobiet i małżeństwa.
Święty Walenty zwany też Walentym z Rzymu ur. ok. 175 lub 226 r. w Interamnie, a zmarł ok. 269/ 270 r. w Rzymie. To biskup i męczennik chrześcijański, święty w Kościele Katolickim i Syryjskim, z wykształcenia lekarz, z wykonywanego zawodu kapłan chrześcijański. Dokładny życiorys Św. Walentego nie jest znany. Uważa się, że łączy on trzy postacie. Pierwsza to kapłan rzymski i święty, skazany w czasie prześladowań chrześcijan w czasach cesarza Klaudiusza II Gockiego. Druga to biskup Terni koło Rzymu, a trzecia to święty, który cierpiał wraz z innymi wyznawcami Chrystusa w rzymskiej prowincji Afryki. Cesarz Klaudiusz II Gocki zabronił żołnierzom zawierania związków małżeńskich. Biskup Walenty zasłynął tym, że błogosławił i udzielał ślubów legionistom rzymskim, za co został wtrącony do więzienia. W więzieniu zakochał się w ślepej córce strażnika. Legenda chrześcijańska mówi, że ukochana pod jego wpływem odzyskała wzrok. Skazany na śmierć przed śmiercią wysłał ukochanej list, który podpisał: Twój Walenty. Czy zatem walentynki mają etymologię chrześcijańską czy… wywodzą się z pogańskiego Rzymu?
Kiedy chodziłam do szkoły podstawowej w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, o walentynkach nikt wtedy nie słyszał. Wtedy obchodzono i to z pompą Dzień Kobiet. Matka mojego kolegi z klasy jeździła na zakupy do NRF, kolega wtedy 14 lutego przynosił mi drobne upominki, a to małe maskotki, a to serduszka. Stąd dowiedziałam się, że jest taki dzień jak Walentynki. W Polsce moda na walentynki zaczęła się wraz z nadejściem demokracji w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Na początku la dziewięćdziesiątych do Polski przyszło wydawnictwo Harlequin, takie wydawnictwo wydające romanse dla kobiet. Pierwsze Walentynki urządził Harlequin na początku lat dziewięćdziesiątych i od tego czasu święto się przyjęło. Dziś to ma niewiele wspólnego z uczuciem miłości i zakochania, to święto komercji i handlu. Zbliża się 14 luty, a handel i restauracje prześcigają się w oferowaniu atrakcji walentynkowych, bielizny czerwonej, serduszek, markety zarzuca się kwiatami, a 14 lutego w restauracjach wszystko wynajęte, nie znajdziesz wolnego stolika.
Walentynki w Polsce mają swoich zwolenników i przeciwników. Przeciwnicy twierdzą, że to obce święto, przeflancowane z gruntu amerykańskiego. Uważają, że polska tradycja to Dzień Kobiet, czyli ósmy marca. Przeciwnicy uważają też, że miłość powinno się okazywać codziennie, kwiatek i serduszko 14 lutego to fałsz i… na siłę stawianie zadość tradycji, obcej zresztą i modzie. Przeciwnicy śmieją się też, że tak celebrujący Święto Zakochanych na co dzień na siebie warczą, kłócą się, a nawet biją. Ten fałsz coroczny nie ma nic wspólnego ze Świętem Zakochanych.
Inaczej sądzą małolaty, bo Walentynki to przede wszystkim święto celebrowane przez małolaty. Nastolatki cieszą się z dnia zakochanych, dają sobie serduszka i kwiaty i uważają, że to piękna tradycja. A coraz więcej nastolatków uważa już, że … to polska tradycja i od lat była polska.
Ale zakochani to nie tylko młodzi. Miłość jest dla ludzi w każdym wieku. Mój mąż mówi nawet, że wzruszają go staruszkowie chodzący po mieście trzymając się za rączki. I dla nich jest to święto!
Dzień Zakochanych – to nie oznacza, że na siłę wciskamy drugiej osobie miłosny prezent, bo tradycji musi być zadość. Dzień Zakochanych to piękny symbol naszego zakochania.
W tym roku drogerie Rossmann promują dzień 13 lutego jako dzień kochania siebie. I to też wspaniały symbol, bo nie poczujesz miłości do drugiej osoby jak nie będziesz kochał siebie. My heart for You – daję ci całe moje serce, ale ma ono wartość jak te serce jest i mi drogie, a nie… chcę się go pozbyć. A ty jak uważasz? Kochaj siebie i daj siebie ukochanej osobie! Najpiękniejszy dar walentynkowy. Ja swojemu mężowi siebie daję. A ty? Ukochana Św. Walentego w dowód miłości przejrzała na oczy! A My…?
Jestem prawnikiem, psychologiem i dziennikarzem, w kolejności, w której napisałam. W dziennikarstwie piszę co mi w duszy gra, ale uważam by było to sensowne, miało treść i spełniało społeczną rolę.