Kiedyś był taki przebój. Regina Bielska śpiewała: „Kochany, kochany, lecą z drzewa jak wtedy kasztany, wprost pod stopy par roześmianych, jak rudy lecą grad.” Maj to najpiękniejszy miesiąc wiosny. Wszystko bucha zielenią i kwitną drzewa i kwiaty. Jak napisał Henryk Sienkiewicz w jednym opowiadaniu: „A wiatr sypał białe kwiaty na nasze głowy.” Maj to miesiąc zakochanych – rozwijają się kwiaty, drzewa, rozwija się miłość. Choć stare, ludowe przysłowie mówi: majowe stadło, diabłu porzekadło! i istnieje przesąd, że w maju nie bierze się ślubów i ludzie na maj ślubów nie wyznaczają, to ja uważam, że maj i wiosna , to najlepszy czas na uświęcenie miłości ślubem. Panuje zwyczaj, że śluby najlepiej się udają, kiedy się je bierze w miesiącu, w którym jest „r”. Czy dobrze robię , że idę tak pod prąd tradycji? Ja brałam ślub w lipcu i jestem przeszczęśliwa i … tego wszystkim życzę.
We Francji narodową potrawą są pieczone kasztany jadalne. Nawet im smakują. U nas w Polsce kasztany jadalne nie rosną. Mamy jednak od groma i trochę drzew kasztanowych i kiedy przychodzi jesień… kasztany lecą jak rudy grad. Maj mi się zawsze kojarzy z pięknie kwitnącym bzem i właśnie z kwitnącymi drzewami kasztanowców. A kwitnące kasztanowce kojarzą się z… maturami, bo zawsze jak są matury kwitną kasztany.
Matura to bardzo ważny egzamin dla młodego człowieka, bo decyduje o całym jego przyszłym życiu, o studiach, o przyszłej pracy. Dlatego też matura nazywana jest egzaminem dojrzałości. To jednak może być mylące! Dzisiejsi młodzi ludzie wcale nie są dojrzali jak zdają maturę, przeciwnie, coraz bardziej się widzi, że do tego egzaminu podchodzą po szczeniacku. Uczą się tzw. metodą ” sesyjną”. bo po co: jakoś to będzie, a w ogóle to od czego są ściągi. Jest też dużo młodzieży, która się nie uczy, bo… tatuś załatwi maturę. Tatuś się chwali, że ma na uniwersytecie znajomego dziekana, więc po co się uczyć, jak tatuś obiecał, że załatwi przyjęcie na studia. A studia są najważniejsze, bo przecież synuś z inteligenckiej rodziny musi mieć dyplom magistra. Nie będzie przecież nosił cegieł na budowie, bo… wstyd przed rodziną i nie ma się kim chwalić. W obecnych czasach matura to już nie to samo, co matura przed II Wojną Światową, choćby tylko mała matura. Znam pewną urzędniczkę, która w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku w ankiecie personalnej w rubryce wykształcenie napisała: ” siedem i pół klasy”. Była urzędniczką w przedsiębiorstwie budowlanym , a wiedzą się wykazywała wysoką. Dziś taka urzędniczka jest nie do pomyślenia. Dziś urzędniczka musi mieć magistra administracji, a poziom, który prezentuje jest niższy niż maturzysty. Poziom matury jest niski, to nie sprawdzian wiedzy, a… loteria. Pisze się testy, a wiedza nie jest najważniejsza, tylko najwięcej punktów się zdobywa, gdy się trafi w klucz. Poziom matury jest niski, a minister Nowacka coś mówi, by zamiast historii na maturze była… wiedza o zdrowiu, a i tak odsetek abiturientów w w tym roku, którzy oblali maturę jest wysoki. Wyborczy Koalicji Obywatelskiej się śmieją, że wschód Polski , czyli bastion Prawa i sprawiedliwości, to bieda , ciemnota i głupota. Tymczasem statystycznie najwięcej abiturientów, którzy zdali maturę na wysokim poziomie jest na zabiedzonym Podlasiu, a najwięcej oblało na Dolnym Śląsku. To jest zresztą logiczne, bo młodzież biedna ma ambicje i chęci do nauki, bo wie, że wykształcenie da jej dobry start w życiu. Na bogatym Zachodzie, bastionie Tuska młodzież jest bogata i ma… seksualny stosunek do nauki. Po co się uczyć… tatuś ma pieniądze i załatwi!
Niedawno na facebookowej grupie widziałam taką grafikę: namalowane jest dziecko i napis: religia mówi mi, że jestem głupia, nieczysta i grzeszna, a z drugiej strony: nauka mówi mi, że jestem piękna, mądra i zdolna. I zdanie: stop spowiedzi dzieci! Z prawej strony sceny politycznej rozległ się głos przekąsu: mam fioletowe włosy, tatuaż, piercing w nosie i… nie nadaję się do żadnej pracy.
Mój znajomy ma firmę i mówi, że nie zatrudnia młodych po studiach, bo nic nie umieją, trzeba ich przyuczać, a nie chcą. Jeden świeżo upieczony magister, kiedy go przyuczał do zawodu, powiedział mu: nie będzie mnie głupi uczył! Roszczenia i wymagania mają jak… dyrektor. Przyjmował do pracy jedną młodą dziewczynę. Pyta się jej: jaką chce pensję? Taką , jak ta pani obok! – odpowiedziała wskazując na pracownicę. Na to znajomy: Ale tak pani jest tu radcą prawnym. Na to młoda: Nie szkodzi, ja też jestem magister! Chodziła do pracy tylko tydzień, po tygodniu w ogóle nie przyszła do pracy.
Prawdą jest, że dziecka nie można dołować i wmawiać mu, ze jest do niczego, głupie i do niczego się nie nadaje. To może mu na zawsze zwichnąć psychikę w dorosłym życiu będzie taki człowiek niepewny swojej wartości, zakompleksiony, będzie miał niską samą ocenę i… nigdzie nie znajdzie pracy, bo nie będzie przebojowy, będzie się bał potępienia. W skrajnych wypadkach może to prowadzić do choroby psychicznej i samobójstw. Z drugiej strony nie można dziecku wmówić, że wyżej sr… niż d… ma. Pokora to jest jednak zaleta nie wada.
W wychowaniu dziecka potrzebny jest złoty środek. Religia i mądry ksiądz są jednak bardzo pomocni w wychowaniu. Dlatego… stop religii w szkole!
Nigdy! Religia złego nie uczy! A zbyt nachalne wtłaczanie wiedzy seksualnej w mózg rozwijającego się nastolatka tak.
Rudy kasztan ci dałam i serce – Ja wychowana na poezji mam wstręt do wulgarnego podejścia do miłości. Uczyć trzeba przede wszystkim… jak kochać, a nie… gdzie wsadzać. Religia uczy miłości! A nauka o zdrowiu?
Jestem prawnikiem, psychologiem i dziennikarzem, w kolejności, w której napisałam. W dziennikarstwie piszę co mi w duszy gra, ale uważam by było to sensowne, miało treść i spełniało społeczną rolę.