W powieści „Lalka” Wokulski powiedział, pani Wąsowskiej, że miłość przypomina kolej żelazną. Pędzi szybko i bierze pasażerów, ile się da. Czy istnieje miłość do grobowej deski i do jednej ukochanej osoby? lewaccy psychologowie twierdzą, że nie. Człowiek z natury nie jest monogamistą. Wynika to z biologicznej teorii „O ewolucji gatunków” Człowiek ich zdaniem to najwyższa forma zwierzęcia na szczycie ewolucji. A jako zwierzę, jest stadny i w stadzie potrzebuje wielu partnerów. Tym się tłumaczy konieczność istnienia rozwodów i to, że nie ma jednej miłości do grobowej deski. Partnerów należy zmieniać. Tym wiele osób tłumaczy fakt, że w społeczeństwie ludzie skaczą z kwiatka na kwiatek i do przeszłości zaczyna odchodzić instytucja małżeństwa na zasadzie: Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela! Czy zatem naprawdę jest miłość ? Realizacją popędu płciowego i instynktu do posiadania potomstwa?
Tę problematykę podejmuje nowa hollywoodzka wersja „Wichrowych Wzgórz” Emily Brontë.
Film „Wichrowe Wzgórza” zaczyna się czarną planszą i dziwnymi głosami zza sceny, z których wynikałoby, że jakaś para się kocha. Czarna plansza znika i pojawia się obraz targu w małym miasteczku z początku XIX wieku. Wieszają przestępcę i okazuje się, że te odgłosy wydaje umierający wisielec. Tłum zebranych ludzi się przygląda zaciekawiony i żartuje. Bogaty ziemianin, właściciel dwory Wichrowe Wzgórza, pijak, hazardzista i syfilityk Earnahaw znajduje na bazarze sierotę, małego chłopca i przywozi do do domu darując swojemu jedynemu dziecku, córce Cathy jako zabawkę. Cathy jest ucieszona i nadaje chłopcu imię Heathcliff. Dzieci razem dorastają, między nimi zaczyna rodzić się wież przyjaźni. Cathy chroni Heathcliffa przed ojcem, który go poniża i bije, a Heathcliff chroni Cathy. Dzieci dorastają i zaczyna się między nimi rodzić miłość. Do sąsiedniej rezydencji, bogatego pałacu Drozdowe Gniazdo sprowadza się nowy właściciel, dorobkiewicz Edgar Linton ze swoją podopieczną Izabellą. Ojciec Cathy chce ją wydać za mąż za bogatego sąsiada, bo z powodu hulaszczego życia zadłużył majątek. Cathy sprzyja planom ojca, ale się waha, bo kocha Heathcliffa. Oboje chodzą do Drozdowego Gniazda i podglądają nowych właścicieli. Podczas jednej takiej wizyty Cathy zostaje dostrzeżona i podczas ucieczki spada z ogrodzenia. Edgar Linton z Izabellą się nią opiekuje. Do Wichrowych Wzgórz wraca zupełnie odmieniona – bogata panna o sprecyzowanych planach na przyszłość. Linton jej się oświadcza i przyjmuje go, a niani Nelly się zwierza, że kocha Heathcliffa, ale wychodząc za niego poniżyłaby się. Heathcliff słyszy, że wychodząc za niego poniżyłaby się i ucieka. Cathy uświadamia sobie, że kocha Heathcliffa i chce odwołać zaręczyny, ale na wieść o jego ucieczce wychodzi jednak za Lintona. Zdawać by się mogło, że małżonkowie się kochają, trwa małżeńska sielanka. Mija rok. Cathy zachodzi w ciążę. Wraca Heathcliff, który kupił Wichrowe Wzgórza. Umiera ojciec Cathy. Miłość odżywa, Cathy i Heathcliff mają promienny romans, ale Linton się dowiaduje. Cathy porzuca Heathcliffa, a ten z zemsty poślubia potajemnie Izabellę i w Wichrowych Wzgórzach dręczy ją i się nad nią znęca. Każe Izabelli pisać listy miłosne do Cathy, które sam jej dyktuje, ale żaden nie trafia do Cathy, bo Nelly je odnosi Lintonowi. Cathy się zadręcza, odmawia jedzenia, wpędza w chorobę i dziecko obumiera w jej łonie, ale do poronienia nie dochodzi. Cathy umiera na zatrucie organizmu zepsutą krwią. Heathcliff przychodzi do Drozdowego Gniazda, a Nelly zabiera Izabellę. Linton mówi mu o śmierci Cathy i mówi: Nie chciałbyś tego widzieć! Heathcliff idzie jednak, odkrywa ciało ukochanej i kładzie się przy niej. Ostatnia scena : wspomnienia, jak razem byli dziećmi, razem galopują na koniach po wzgórzach. Potem widzimy jak Heathcliff całuje martwe usta Cathy. Kamera się oddala i widać dwa martwe ciała. Heathcliff mówił: Będę kochał cię przez wieki! Koniec.
Film „Wichrowe Wzgórza” to melodramat napisany na podstawie powieści Emily Brontë, przedstawicielki angielskiego romantyzmu. ” Wichrowe Wzgórza” to powieść romantyczna wzorowana na powieści gotyckiej, z jej wszystkimi charakterystycznymi elementami. Jest więc tam i nastrój grozy, taki jak w dzisiejszych thrillerach, i tajemnicze zamczysko w ponurej okolicy, czyli jest tajemniczy i ponury klimat. Są zjawiska paranormalne, duchy i melodramatyczny wątek romansowy. Jednak obecna adaptacja to nie jest kolejna wierna adaptacja tej powieści, jakich było wiele. To nie wierna adaptacja, a oryginalny scenariusz autora, oparty na powieści „Wichrowe Wzgórza”. Film pominął pół książki, opisuje bowiem tylko wątek miłości Heathcliffa i Cathy, nie ma nic o ich dzieciach. Ograniczył się tylko do melodramatycznej fabuły. Zrobił to zresztą dobrze i wciąga i dobrze się ogląda. Zresztą zamysłem autora było przybliżyć powieść dzisiejszej młodzieży, która klasyki nie czyta, bo dla nich to nuda i ramota. Celu za bardzo nie osiągnęli, bo na seansie, na którym byłam, nie było młodzieży, samo średnie pokolenie. Film nie trzyma się raczej wiernie realiów średniowiecznych, do tekstów z książki włączone są dialogi współczesne i to spod budki z piwem. Początek był dla mnie w ogóle nie do przyjęcia, na jarmarku gdzie wieszają człowieka, ludzie klną jak szewcy i śmieją się żartując jak dzisiejsza młodzież w szkole na dużej przerwie. Dla przypodobania się dzisiejszemu widzowi w filmie jest dużo momentów, realistyczne sceny seksu są nieomal pornograficzne, co kłóci się z realiami powieści dziewiętnastowiecznych. W ogóle film ociera się o naturalizm. Brudny jarmark, zrujnowany i kręcony w ciemnościach przy naturalnym świetle zamek w Wichrowych Wzgórzach. Tylko w Drozdowym Gnieździe jest elegancko i jasno, co podkreśla nastrój filmu romantycznej grozy. Ostatnia scena moim zdaniem jest już zupełnie niesmaczna: Umarła Cathy, z której wypływa krew i po niej leżą pijawki. To było zupełnie niepotrzebne i psuje nastrój melodramatyzmu, kiedy na końcu bohater umiera ściskając martwą kochankę. Reasumując film jest jednak dobry, dobrze zrobiony i wciąga, choć razi trochę, że dziś z klasyki robią popularną dla ludu papkę. Film polecam każdemu, może dzięki niemu ktoś się zainteresuje i sięgnie po książkę.
W teorii ewolucji jedną z zasad jest zasada doboru naturalnego. W najprostszym rozumieniu oznacza to, że przyciągają się jednostki podobne. W tym materialistycznym podejściu nie ma miejsca na miłość, jest tylko naturalny popęd seksualny. To znaczy, że dwa osobniki płci przeciwnej przyciąga naturalny instynkt utrwalania gatunku. Tyle teoria ewolucji. Wg. niej miłość homoseksualna nie jest normalna, jest wynaturzeniem. Zygmunt Freud homoseksualny popęd seksualny starał się leczyć.
Idealistyczne, katolickie podejście do świata mówi, że człowiek jako istota wyższa oprócz materialnego ciała ma duszę. Dusza byt niematerialny. Nie zbadano takiego tworu jak dusza, choć starano się. Niektórzy twierdzą, że dusza to część niematerialna mózgu, czyli podświadomość, coś co Freud nazwał id. Wg. idealistów miłość jest nieodłącznie związana z duszą i polega na przyciąganiu się dusz. Lewacka część społeczeństwa twierdzi, że duszy nie ma, że człowiek to tylko mięso, które po śmierci zjedzą robaki, a kości się rozsypią i zamienią w proch. Może z lewaków też. Ja jednak wierzę, że jest coś więcej w człowieku niż kupa mięsa, ścięgien i kości i że dusza po śmierci przetrwa i spotka w Niebie ukochaną osobę. Jak na to zasłuży!
Jest na początku Księgi Rodzaju bardzo piękny mit o pierwszych ludziach, czyli Adamie i Ewie. I do tej pory trwa dyskusja, kto kogo stworzył. Czy Bóg człowieka? Czy człowiek Boga? oczywiście ten mit należy rozumieć symbolicznie, pełno jest symboli w Biblii. To bowiem tekst literacki. Adam wcale nie był pierwszym człowiek, był pierwszym Homo sapiens – człowiekiem rozumnym, który potrafił rozmawiać z Bogiem. Wraz z pojawieniem się Adama i Ewy powstała też miłość jako uczucie wyższe.
Czy dla miłości warto postawić wszystko na jedną kartę? Warto! Człowiek zakochany jest jednak zaślepiony i czasami miłość potrafi zwieść na manowce. Mnie kilkanaście razy miłość zwiodła na manowce, co nie znaczy, że nie byłam szczęśliwa. Teraz jednak kocham i jestem kochana i to… jest prawdziwa miłość. A jak u Ciebie?
Jestem prawnikiem, psychologiem i dziennikarzem, w kolejności, w której napisałam. W dziennikarstwie piszę co mi w duszy gra, ale uważam by było to sensowne, miało treść i spełniało społeczną rolę.