„Nie zabijaj!” to piąte przykazanie Dekalogu. To jedno z Dziesięciu Bożych Przykazań, które są uznawane za fundament wiary katolickiej. To część Praw, które Bóg dał Mojżeszowi na Górze Synaj, i które nakazał Ludowi Wybranemu przestrzegać. Życie jest największą wartością, jaką dał człowiekowi Bóg. Tylko Bóg jest władny dać i odebrać życie, ale człowiek Piąte Przykazanie rozumie jak gumę, którą może dowolnie rozciągać. Stąd wiele interpretacji na temat czym jest życie i jak je można odebrać. To Szatan powiedział człowiekowi: Bądź jak Bóg i sam decyduj, czy możesz dać i odebrać życie. Czy prawo o decydowaniu o życiu jest szatańskie? Jeśli, tak, to gdzie się kończy granica, którą popiera Bóg, a która jest grzechem? Konsekwencje dla człowieka przekroczenia tej granicy…
O tych dylematach opowiada angielski film „Kopnęłabym cię, gdybym mogła.”
Film „Kopnęłabym cię, gdybym mogła” zaczyna się ukazując w zbliżeniu twarz kobiety i w tle mówi dziecięcy głosik: Moja mama ma usta jak plastelina, potrafi się rozciągać. Kobieta mówi, że to nieprawda, że panuje nad swoimi ustami. Pojawia się czarna plansza i tytuł: „Kopnęłabym cię, gdybym mogła.” Linda jedzie z córką samochodem, rozmawiają. Dziecka nie widać, tylko słychać głos. Wchodzą do domu. Córka woła z ubikacji: Mamo ratuj, tu jest pełno wody. Linda wchodzi do łazienki, jest mokro, widać tylko nogi dziecka i głos. W całym mieszkaniu jest pełno wody, woda kapie z sufitu. Nagle sufit się wali i powstaje wielka dziura. Linda z córeczką przeprowadzają się do taniego hotelu. Dziecko jest nieuleczalnie chore, karmione przez sondę, w pokoju Linda ma całą aparaturę. Linda kłóci się przez telefon z robotnikami, którzy mają załatać dziurę w jej domu. Jej mąż pływa na statkach. Linda przez telefon zdaje mu relację o zdrowiu córki. Linda pracuje jako terapeuta psycholog w prywatnej przychodni jej szef jest też jej terapeutą. Leczy się. Mówi, że jako młoda dziewczyna dokonała aborcji i że nie może już znieść opieki nad chorym dzieckiem i że chyba usunęła nie tę ciążę. Jej pacjentami są młody chłopak, który ma sny erotyczne z terapeutką i młoda mężatka, która nie potrafi się odnaleźć w opiece nad synkiem, niemowlęciem Rileyem. Podczas terapii zostawia Rileya i ucieka. Linda nie może sobie dać rady z opieką, płacz niemowlęcia ją denerwuje. W końcu oddaje dziecko policji. Sama chodzi na terapię wraz z innymi kobietami mającymi podobne problemy. Córka zapragnęła chomika, kupiła go. Jadą samochodem i się kłócą o chomika. Linda traci panowanie nad kierownicą, w trakcie kłótni z innym kierowcą chomik ucieka na ulicę i zostaje rozjechany. W hotelu Linda dobija się do pokoju , w którym mieszka z córką, bo zapomniała klucza. prosi, by córka jej otworzyła. Widzi to młody murzyn, który najpierw wyzywa ją od wariatek, potem zaczyna między nimi iskrzyć. Linda załatwia mu kokainę. Lekarka, która leczy jej córkę każe jej wyjąć sondę. Linda wpada do pokoju i wyłącza aparaturę i ciągnie rurkę. Wyciąga. Dziecka nie widać, tylko dziurę w brzuchu. Linda biegnie do swojego domu. Tam wrócił jej mąż i załatał dziurę. Pyta się, co z córką. Idą do hotelu. Drzwi otwiera jej przyjaciel i po dłuższej chwili namysłu mówi, że dziecko śpi. Idą do pokoju. Mąż Lindy odkrywa koc. Widać brzuch i dziurę w nim. Krzyczy: Coś ty zrobiła? Linda wybiega. Biegnie do morza. Kilka razy wchodzi w fale i chce się utopić, ale za każdym razem wychodzi. Ostatnia scena: Linda leży na brzegu, nad jej twarzą pochyla się twarz dziecka. Koniec.
Film „Kopnęłabym cię, gdybym mogła.” jest thrillerem psychologicznym i zawiera wszystkie elementy, jakie powinien zawierać dobry thriller. Zawiera elementy grozy i horroru oraz delikatnie stopniuje napięcie, by w punkcie kulminacyjnym przestraszyć widza. Tak jest na początku. widzimy wzbierającą wodę w mieszkaniu, by potem nieoczekiwanie pękł sufit i zrobiła się dziura. Scena jest tak zrobiona, że naprawdę przestrasza widza. Bohaterka chodzi w nocy do swojego mieszkania i obserwuje dziurę. Widzimy czarny wszechświat i tworzące się złote kropki, a w środku czarną przezroczystą kulę i słyszymy głos dziecka. To też działa na emocje widza. Film jest kameralny, bohaterka gra twarzą. Film działa obrazami poprzez zbliżenia. Opowiada banalną historię kobiety, która ma dziecko nieuleczalnie chore i boryka się sama z losem i swoimi demonami. Jednak zaciekawia fakt, że inne dzieci dookoła bohaterki są pokazane realnie, dziecko bohaterki słyszymy tylko poprzez głos, z którym rozmawia, nogi w ubikacji zalanej wodą, ucho, kiedy czyta mu bajkę i brzuch z dziurą kiedy wyciąga sondę. Film jest ciekawie zbudowany, bo niby opowiada realną historię kobiety, która ma chore dziecko, lecz to jest alegoria. Kobieta ta dokonała aborcji bez zgody męża pod jego nieobecność płodu z wadami genetycznymi i pod koniec ciąży i… zwariowała. Wydaje jej się, że ma chore dziecko i rozmawia z nim w swoich rojeniach. Leczy się, ale w jej rojeniach to jest lekarka, która leczy jej dziecko i na końcu każe je odłączyć od aparatury. Przez abstrakcyjne, surrealistyczne elementy dowiadujemy się o aborcji. Na początku widzimy nogi dziecka w zalanej wodą łazience, to alegoria wód płodowych. Pęka pod naporem wody sufit i powstanie dziura, dziura ma obrzeża jak poranione ciało. Także kiedy bohaterka obserwuje dziurę i na czarnym tle widzimy przezroczystą bańkę i głosy dziecka, to alegoria komórki jajowej. Na końcu mąż bohaterki odkrywa koc, bohaterka widzi urojoną dziurę w brzuchu i mąż krzyczy: Co ty zrobiłaś ? Bohaterka chce popełnić samobójstwo, bo wyrzuty sumienia ją zabijają, lecz nie jest w stanie, Co i raz wychodzi z wody. I sugestywna jest ostatnia scena: leży na plaży, a nad nią pochyla się twarz jej dziecka. Film bardzo dobrze pokazuje psychologiczne aspekty popadania w szaleństwo z powodu wyrzutów aborcji dokonanej w późnym okresie ciąży. Sceny symboliczne podkreślają to napięcie i bardzo dobrze stopniują szaleństwo bohaterki. Film jest bardzo dobry na dzisiejsze szatańskie czasy, zwłaszcza w Polsce, kiedy przepisy Ministra Zdrowia pozwalają psychiatrze wydać niezgodne z etyką lekarską i prawem zaświadczenie, że stan psychiczny pacjentki wymaga dokonania aborcji, a z lekarki która „zabiła” płód czy dziecko w dziewiątym miesiącu ciąży robi się bohaterkę. Film bardzo dobrze pokazuje, że aborcja jest zła i to nie tyle dlatego, że zabija się płód, ale działa negatywnie na psychikę kobiety. Jest udowodnione, że kobiety, które dokonały aborcji mają kłopoty psychiczne, a w skrajnych wypadkach nawet chorobę psychiczną. Czy lekarz psychiatra, który udziela zaświadczenia, że stan psychiczny kobiety wymaga aborcji, rozumie, że to właśnie aborcja dokona w niej spustoszeń psychicznych? Film jest bardzo dobry i polecam go zwłaszcza tym ” psychiatrom”, którzy tak łatwo szafują aborcją.
W 1965r., kiedy w Polsce istniała aborcja na życzenie i była dość powszechnie wykonywana i jej dokonanie nie budziło kontrowersji. Wręcz wydawała się czymś normalnym, Salomea S zaszła w ciążę. Podczas ciąży zachorowała na schizofrenię. Ponieważ w tamtych czasach schizofrenię leczono elektrowstrząsami i bardzo silnymi lekami psychotropowymi, co wpływało szkodliwie na płód, sąd zadecydował, by poddano ją aborcji, bo tego wymaga jej stan zdrowia. Wbrew jej woli zmuszono ją do aborcji i aborcję wykonano, co później przypłaciła ciężką chorobą psychiczną. Miała jeszcze dwoje dzieci, ale do końca życia borykała się z problemami psychicznymi. Do lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku bardzo częste były praktyki aborcji… wykonywanej na zaświadczenie lekarza psychiatry, bo ciążą zagraża zdrowiu pacjentki. Zdarzało się to zwłaszcza, kiedy chora psychicznie kobieta w ciąży trafiała do szpitala psychiatrycznego. U schyłku lat osiemdziesiątych zaniechano takich praktyk. Pojawiły się leki na schizofrenię i chorobę dwubiegunową nowej generacji, które nie szkodzą rozwijającemu się dziecku. Zresztą chora psychicznie kobieta w ciąży powinna być pod stałą opieką lekarza psychiatry, który w razie potrzeby zmniejszy dawkę leku do dawki podtrzymującej. Zresztą większość lekarzy psychiatrów uważa, że niebezpieczeństwo zaburzeń psychicznych u kobiety po dokonaniu aborcji jest większe niż ciążą chorej psychicznie kobiety.
Właśnie przeczytałam w na stronie Gazety Wyborczej, że nagrodę Superbohaterki Wysokich Obcasów dodatku dla kobiet Gazety Wyborczej jako nagrodę czytelniczek i czytelników dostała… ginekolożka Gizela Jagielska, która zasłynęła tym, że dokonała aborcji w dziewiątym miesiącu płodu, który miał trwałe i ciężkie wady genetyczne / nieuleczalną łamliwość kości/ De gustibus non discutantum. Zaciekawiło mnie jednak, jakie kobiety czytają Wysokie Obcasy, bo zawsze mi się wydaje, że super bohaterem zostaje się za ratowanie życia, a nie za uśmiercanie. Aborcja w dziewiątym miesiącu, kiedy płód jest już zdolny do życia dla mnie jest zabójstwem. W głowie mi się nie mieści, że jeżeli płód dożył dziewiątego miesiąca, to nie można było pozwolić doczekać porodu i dać mu… naturalnie umrzeć. Zabawa w Pana Boga?
Zabawa w Pana Boga jest niebezpieczna i decydowanie, czy ktoś ma umrzeć czy nie i kiedy to szatańskie. Człowiek wpada w objęcia szatana, czyli we frustrację, wyrzuty sumienia, chorobę psychiczną, a Szatan, który człowieka nienawidzi się cieszy. Człowiek jest już nasz!!!
W Holandii od wielu lat istnieje legalna eutanazja. Moja znajoma, która mieszka w Holandii mówiła, że staruszkowie z Holandii przenoszą się do Niemiec, bo się boją, że jak trafią do szpitala, będą ich uśmiercać.
Dokąd prowadzi zabawa w Pana Boga? W objęcia Szatana? A przecież człowiek marzy, by po śmierci coś… było. Może by czekały piękne hurysy? Albo nowe lepsze życie? Czy zasługujemy na to? „Nie zabijaj!” – Przykazanie do przemyślenia…
Jestem prawnikiem, psychologiem i dziennikarzem, w kolejności, w której napisałam. W dziennikarstwie piszę co mi w duszy gra, ale uważam by było to sensowne, miało treść i spełniało społeczną rolę.