Psiecko czy burek?

Psiecko czy… burek na łańcuchu?

Sejm uchwalił ustawę, a Senat ją przyjął z własnymi poprawkami o zakazie trzymania psów na uwięzi. Z godnie z tą ustawą obowiązywać będzie zakaz trzymania psów na uwięzi. Wyjątki od zakazu obejmują prowadzenie psa smyczy i uwiązanie psa na czas określony. Ustawa podaje szczegółowo przypadki takiego czasowego uwiązania, np. na czas spaceru, transportu psa i inne. Wyłączenia z zakazu będą obowiązywały jedynie poza miejscem stałego bytowania psa. Zgodnie z ustawą właściciele muszą , jeżeli pies przebywa na dworze, zapewnić psom kojce utwardzane i zadaszone w większej części o powierzchni nie mniejszej niż 10 m2 w przypadku psa o masie ciała poniżej 20 kg i 15m2 w przypadku psa o masie powyżej 20 kg.

Ustawa ta jest słuszna i potrzebna, tylko czy… nasz genialny ustawodawca nie wylał jak zwykle dziecka razem z kąpielą? Warszawę obiegł news, że wysunięto ofertę sprzedaży najmniejszej kawalerki o powierzchni 10 m2. Smaczku dodaje fakt, że człowiek w takiej kawalerce może mieszkać, pies… nie. Bo jeśli kojec dla psa będzie miał mniej niż 10m2, to właściciel psa zapłaci mandat.

Kiedy byłam mała, jeździłam do babci na wieś. Wtedy sentymentalnym dla mnie przeżyciem było chodzenie po wsi i patrzenie na gospodarstwa za płotem. Nieodłącznym atrybutem takiego gospodarstwa był wiejski burek – kundelek uwiązany na łańcuchu, długim przy budzie. I nie znaczyło to, że tym burkom było źle. Buda była ocieplana, a przy budzie zawsze stała miska z wodą. Teraz ten sielski – wiejski obrazek odejdzie do historii. Na wsi królować będzie sztampa. Już na wsi nie ma krów pasących się na łące, stoją zamknięte w sterylnych oborach podłączone do elektrycznych dojarek. Nie ma kur chodzących po podwórkach, siedzą stłoczone w klatkach – chodzące fabryki jaj. Teraz z krajobrazu wsi znikną wiejskie burki przy budach – gospodarstwo zamieni się w przemysłową farmę z kojcami – wszystkie identyczne. Spełnia się wizja Orwella w Roku 1984?. Niedawno były minister Czarnek wypowiadał się, że jeździ rowerem po wsi i z łezką w oku patrzy, jak uwiązany na łańcuchu burek ma ciepłą budę i miskę z wodą. Ze strony lewackiej części przeciwników Prawa i Sprawiedliwości posypały się na niego gromy, obelgi i komentarze typu: najlepiej jego uwiązać na łańcuch do budy! Pies uwiązany na łańcuchu to katorga dla psa, prawda! To jednak tylko część prawdy. Psy są zazwyczaj po to, by pracowały, nie jak w miastach dla zabawy właścicieli. W dzień psy są uwiązywane przy budzie, bowiem po podwórku chodzi inwentarz zwierzęcy, by go nie płoszyły. W nocy psy są spuszczane, bo zadaniem psa w gospodarstwie wiejskim jest pilnowanie gospodarstwa. Zresztą dobry gospodarz wiejski dba o swój inwentarz i psa. Zresztą i tak lepiej ma uwiązany na wsi burek przy budzie, mający miskę z wodą niż pies, któremu ktoś daje rozpuszczony chleb z wodą i jeszcze go przypala papierosami, bo jak mówi… to miło jak coś szczeka. Ochrona psów powinna iść w kierunku zwiększenia ich obrony przed znęcaniem, ograniczaniem ludzi, którzy w ogóle nie powinni mieć psa czy kota, a nie wymyślaniem im warunków All Inclusive do mieszkania. To nawet śmieszne!

Pies to najlepszy przyjaciel człowieka! Żadne stworzenie tak się nie przywiąże do człowieka jak pies i tak mu nie odda przywiązania. Ale i człowiek powinien być przyjacielem psa. W Biblii Bóg stwarzając człowieka, dał mu we władanie ziemię i pod opiekę wszystkie stworzenia się na niej znajdujące. Powiedział: Czyń sobie ziemię przychylną! Opieka nad zwierzętami to wyraz Miłości Bożej i praca nad zasłużeniem na Łaskę Uświęcającą. Psa człowiek udomowił. Pies mu się oddał pod opiekę i uważa za swojego przewodnika stada, I… człowiek winien się opiekować psem jak jego przewodnik stada w naturze. Pies jako udomowione dawno stworzenie zatracił swój zwierzęcy instynkt i bez opieki człowieka nie przeżyje. Czy człowiek to rozumie?

Opieka człowieka nad psem ma polega na traktowaniu go jednak jak … psa nie jak człowieka. Pies to zwierzę, ma instynkt zwierzęcy i traktowanie go jak człowieka, czyli uczłowieczanie go robi mu krzywdę. Pies traci swój zwierzęcy instynkt. Dochodzi u niego do zaburzeń psychicznych. Tak, psy też chorują psychicznie! Są przypadki, że pies uczłowieczany na siłę, ubierany w niemowlęce ciuszki, trzymany w niemowlęcej kołysce rzucił się na właścicieli.

Obecnie , zwłaszcza po lewackiej stronie, tzw. miłośniczek psów i kotów pojawiła się moda na posiadanie psa lub kota zamiast dziecka. Mój mąż takie psy u takich pań, najczęściej starych panien nazywa dowcipnie ” psiecko”. Pies niestety dziecka nie zastąpi! A posiadanie psa i robienie z niego psiecka szkodzi nie tylko psu, ale i takiej kobiecie. Nie da się ukryć, że kobieta jest stworzona do macierzyństwa. Może sobie dorabiać jaką chce ideologię do tego, że nie zdecydowała się na dziecko, ale instynkt macierzyński w końcu da o sobie znać. W życiu coś brakuje. Z psa robi się dziecko i wychowuje jak dziecko. Kiedyś pisarz Janusz Meissner napisał w „Opowieści pod psem, a nawet pod dwoma” dowcipnie nabijając się z takich psich mam: „Jak wychować dobrego psa myśliwskiego?” Trzeba z nim postępować jak z dzieckiem, odwrotnie nie radzę.” Rekompensowanie macierzyństwa „psieciństwem” prowadzi do zaburzeń psychicznych, w tym do tak ciężkiej choroby jak schizofrenia. Zatraca się bowiem granicę miedzy hodowaniem zwierzęcia, a wychowywaniem dziecka. Czy z mody na psiecko należy się śmiać? A może to raczej smutne?

Inny rodzaj wynaturzenia to… tzw. branie psa, bo miło jak coś szczeka. Człowiek wtedy nie ma pojęcia o opiece nad psem. Znęca się nad nim. Uwiązuje na łańcuchu przy budzie. Miska jest zawsze wybrudzona i pusta, a jak jest kojec, to pies przebywa we własnych odchodach. Los takiego burka jest nie do pozazdroszczenia! Takie przejawy „opieki” nad psem należy tępić!

My mamy sporą gromadkę dzieci, psa i kota, ale mamy domek. Nasze zwierzęta chodzą po całym domu i obejściu. Nasz golden retriever jest tak wychuchany i rozpieszczony, śpi z nami w łóżku, że przyjaciele mówią, że … zaliże złodzieja na śmierć. Ale…nie radzę wchodzić do nas bez zaproszenia! Mój mąż dowcipnie nazywa mnie psią mamą, a naszego golden retrievera kolejnym dzieckiem. Dumna jestem, że swojego określenia: psia mama, ale… gdyby przyszło mi mieć tylko psiecko chyba bym wyła z rozpaczy. Dla nas po prostu rodzina to i ludzie i zwierzęta. Nasza dusza, wielka rodzina. A twoja?

Rating: 5.0/5. From 1 vote.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *