Czy warto pamiętać?

30 sierpnia 2021r poniedziałek – rocznica tragicznych wydarzeń w Lubinie w 1982r, wtedy to był wtorek – czarny wtorek jak dziś mówią mieszkańcy Lubina. Podczas pacyfikowania pokojowej manifestacji, która w rocznicę porozumienia w Szczecinie ze strajkującymi stoczniowcami, szła pod Komitet Miejski PZPR , by na ręce sekretarza złożyć postulaty mieszkańców Lubina, ZOMO zastrzeliło 30 osób, wiele było rannych, których znoszono do otwartego jedynego kościoła, tzw. Dużego Kościoła i znany lubiński lekarz robił wszystko, by ocalić ich nogi czy życie i 96 osób otruło gazem w kanałach. Dziś te wydarzenia to już historia, dla młodych Lubinian są już obojętne i jest im wszystko jedno czy władze miejskie świętują ” Czarny Wtorek” czy rocznicę zastrzelenia trzech przypadkowych osób w dniu 31 sierpnia 1082r. Jednak wiele osób starszych wyparło te traumatyczne wspomnienia, dziś budzą się w nocy, bo nie mogą spać.

Anna G. dziś ma 59 lat. Od dziesięciu lat jest na rencie, bo stwierdzono u niej… zespół stresu pourazowego. Ze zdiagnozowaniem choroby też miała… niezły przypał. Dziesięć lat temu udała się do psychiatry, bo nie mogła spać, miała koszmary. Zrobiła się drażliwa, wszystko ją denerwowało. Stała się nie do zniesienia dla rodziny, bo łatwo wpadała w gniew. Nie mogła pracować, bo nie potrafiła się skupić na pracy, była rozkojarzona i najprostsze czynności zapominała. Psychiatrze powiedziała, że co noc jej się śni, jak w dniu 31 sierpnia 1982r wraca z pracy w kopalni i ZOMO poluje na ludzi, przy niej zabito człowieka. Ona sama zeszła do kanałów by wyjść z okrążenia i tylko dlatego uszła z życiem, bo udało jej się wyjść zanim ZOMO rzuciło gaz do kanału. Powiedziała, że w Lubinie zabito tego dnia ponad 100 osób. Ponieważ władze komunistyczne postanowiły wymazać z pamięci ludzkiej mord w dniu 30 sierpnia 1982r i do dzisiaj pokryty jest on zmową milczenia, psychiatra uznał, że ma urojenia, konfabuluje i stwierdził u niej… schizofrenię i zapisał leki psychotropowe. Rozżalona Anna G. udała się do mojego kolegi, światowej sławy psychiatry lubińskiego dr Piotra. On ponieważ nie pochodził z Lubina wezwał mnie na konsultację, bo znam te wydarzenia. Uwierzył Annie G. i po badaniach stwierdził u niej zespół stresu pourazowego i dał skierowanie do szpitala w Lubiążu. W szpitalu Anna G. przeszła psychoterapię. Jednak do pełnego zdrowia już nie wróciła. Otrzymała rentę. Dziś już nie musi zażywać leków, funkcjonuje w miarę normalnie, ale nadal nie może spać i ma koszmary. Czy od pamięci warto się uwolnić?

Problem chorób mózgowych połączonych z zaburzeniami pamięci podejmuje amerykański film pt. „Dzień dobry, Robin.” Końcówka filmu pisze nawet, że film jest dedykowany stowarzyszeniom zajmującym się chorobami mózgowymi. Film „Dzień dobry, Robin” to film dokumentalny poświęcony znanemu amerykańskiemu aktorowi komediowemu Robinowi Williamsowi. Film jednak nie podaje całej biografii Robina Williamsa. Skupia się na wyjaśnieniu powodów samobójstwa aktora. Robin Williams bowiem w sierpniu 2014r popełnił samobójstwo. Spekulacje były różne: a to, że zmagał się z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków, a to że miał depresję, a to że cierpiał na parkinsona. Film zrobiony jest w formie wywiadów z przyjaciółmi Robina Williamsa. Tajemnicę jego śmierci już na początku rozwiewa jego żona. Mówi, że Robin cierpiał na Otępienie z ciałami Lewiego, bardzo rzadką chorobę mózgu, która wywołuje halucynacje, urojenia, objawy depresji i parkinsona, zaniki pamięci i jest mylona ze schizofrenią i Alzheimerem. Choroba często kończy się samobójstwem chorego, a prowadzi do wyniszczenia organizmu i śmierci i jest nieuleczalna. Przyjaciele w filmie wspominają Robina. Są pokazane jego akcje charytatywne, jak ta kiedy odwiedzał rannego żołnierza w Afganistanie. Mówią o jego wielkiej miłości do żony. Film próbuje rozwikłać przyczyny jego samobójstwa. Sugeruje, że popełnił samobójstwo, bo nie chciał być ciężarem dla bliskich i chciał, by ludzie go zapamiętali takim jakim jest, a nie takim, jakim się stanie.

Muszę przyznać, że film oglądałam z mieszanymi uczuciami i… na początku zawiedziona chciałam wyjść z kina, bo film mnie znudził. Spodziewałam się fabularnego filmu biograficznego o Robinie Williamsie i myślę, że… taki film byłby lepszy i miał lepszy przekaz i dotarłby ze swoim przesłaniem, by zrozumieć człowieka chorego na chorobę mózgu i zaakceptować do większej liczby ludzi. Jednak ja ktoś lubi filmy dokumentalne, to może być z filmu zadowolony. Moim jednak zdaniem… film jest przegadany. Zawiera mało zdjęć archiwalnych z życia bohatera. Ogranicza się do pokazania statycznych zdjęć i filmów z oficjalnych spotkań, jak to spotkanie w szpitalu z rannym żołnierzem w Afganistanie. Moim zdaniem film jest miałki intelektualnie, niczego nie wyjaśnia i… prześlizgnął się po temacie. Ani nie pokazał życia i kariery Robina Williamsa, ani nie wyjaśnił przyczyny jego samobójstwa, a to było założeniem tego filmu. Jedno co wyniosłam z tego filmu to przesłanie: Chorzy psychicznie są pośród nas! Trzeba wyjść im na przeciw, podać rękę, zaakceptować ich. Oni na to czekają! I to jest jedyna wartość tego filmu…

W życiu człowieka są trzy etapy w czasoprzestrzeni. To przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Wszystko co dzieje się w danej chwili to teraźniejszość. To co się dopiero stanie, nawet pięć minut później niż w danej chwili to przyszłość. To co się działo wcześniej to przeszłość. Przeszłość to historia, a mówi się, że historia zaczyna się już pięć minut albo nawet wcześniej za nami. Te trzy etapy czasoprzestrzeni wzajemnie na siebie oddziałują i mają wpływ na naszą psychikę, a przez nią na nasze życie. I tak na to jacy będziemy w przyszłości ma to co robimy teraz i to co nas kształtowało w przeszłości. Historia może być dla nas przyjemna i traumatyczna. Przyjemna podbudowuje nasze ego. Sprawia, że jesteśmy zadowoleni z siebie i z tego cośmy dokonali i jesteśmy zdrowi psychicznie. To zaś sprawia, że patrzymy na przyszłość przez różowe okulary i mamy tyle siły, że przyszłość nam się jawi w jasnych barwach i uważamy, że wszystko nam się uda i wszystko osiągniemy. Traumatyczne przeżycia w naszej historii skutkują frustracją, a nawet zaburzeniami psychicznymi aż do chorób psychicznych włącznie w naszym teraźniejszym życiu. Skutkują widzeniem w czarnych barwach naszej przeszłości. To zaś pogłębia nerwicę. Co zatem buduje nasze ego?

Jest takie potoczne stwierdzenie, że… optymista to uświadomiony pesymista. Optymista widzi świat w jasnych barwach, cieszy się z każdego dnia co minął, z tego, że żyje i ma plany na przyszłość. Pesymista widzi świat w czarnych kolorach. Dla niego przeszłość to nieudane życie, w teraźniejszości uważa, że nie ma po co żyć, a w przyszłości uważa, że nic go nie czeka. Pesymizm to patologiczny nastrój i nie nie jest dobry dla naszego zdrowia psychicznego. Niszczy naszą psychikę i prowadzi do pogłębiania się nerwic. Podstawą zdrowia psychicznego jest optymizm. A podwaliną optymizmu jest pozytywne myślenie. Myślmy więc pozytywnie! Jako dziecko czytałam książkę dla dziewcząt pt. ” Pollyanna”. Bohaterka tej książki grała w zadowolenie. Polegało to na cieszeniu się z drobnych życiowych chwil i naszych działań. Grajmy więc w zadowolenie! Cieszmy się, że nasz siedmiolatek pójdzie w środę pierwszy raz do szkoły i posadzą go w ławce z ulubioną koleżanką! Cieszmy się, że po urlopie pierwszego września szef w Prokuraturze Krajowej tak nas docenił, że zasypał aktami spraw, bo jesteśmy niezastąpieni! A kiedy nie mamy rodziny i jesteśmy na rencie to cieszmy się, że mamy czas i możemy jechać na wycieczkę, spotkać się z ludźmi i zobaczyć ciekawe miejsca! Cieszmy się, że w środę pójdziemy na DKF i zobaczymy wartościowy film! Można się cieszyć z najdrobniejszych życiowych sprawa i to wzbogaca nasze przyszłe życie i chroni nasze zdrowie psychiczne.

Są jednak ludzie, dla których myślenie pozytywne to problem a optymizm jest daleko od zasięgu ich psychiki. Tak im się wydaje! To chory umysł. Tacy są chorzy na schizofrenię. Taka była Anna G. opisywana na początku artykułu. Ludzie z zaburzeniami psychicznymi często nie wytrzymują natłoku negatywnych myśli. Kończą życie samobójstwem.

Jedno z podstawowych Przykazań Dekalogu chrześcijańskiego to: Nie zabijaj! Bóg nas uczy, że życie ludzkie jest Darem Bożym i tylko Bóg je może zabrać przez powołanie nas do siebie. Samobójstwo to ciężki grzech. Szatan się cieszy, bo samobójca traci szansę oglądania Boga, a w najłagodniejszym przypadku czeka go długi czyściec. Bóg i Szatan walczą o człowieka. Wyciągnijmy rękę do bliźniego, by przez samobójstwo nie wpadł w sidła Szatana! Przyjaźń jest najpiękniejszym Darem Boga, Bóg się cieszy, kiedy ludzie się przyjaźnią i kiedy… nasza piękna przyjaźń wyciągnie schizofrenika z otchłani myśli samobójczych. Dzień dobry, Robin! Dzień dobry, Anno! Dzień dobry wszyscy z problemami psychicznymi! Do was należy dzień… każdy i przeszły i teraźniejszy i przyszły… Uśmiechnijmy się, jutro będzie lepiej!!! A historia? Daje nam siły na przyszłość… To dzięki tragicznej historii mojego miasta ja dziś kocham Lubin i zrobię wszystko, by odzyskał przedwojenną przeszłość. Jestem uświadomiony pesymista?

Rating: 5.0/5. From 1 vote.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.