Uroczystości Okrągłego Stołu. Kiszczak i Jaruzelski – reaktywacja

Odbywające się w ostatnich dniach uroczystości i przywoływane wspomnienia Okrągłego Stołu przybierają jednolitą formę. Stają się mianowicie świętem dwóch generałów: Kiszczaka i Jaruzelskiego.

Obrady Okrągłego Stołu
Obrady Okrągłego Stołu

Zawsze uważałem, że Okrągły Stół był kompromisem, z którego obronną ręką wyszli ludzie dawnego systemu. Utrzymali polityczne wpływy, mocną pozycję w gospodarce kapitalistycznej, a dzięki poparciu mediów takich jak „Gazeta Wyborcza” uzyskali również pozycję autorytetów moralnych. Od początku Polski pookrągłostołowej sygnały do odbrązawiania dawnych PZPR-owców dawał Adam Michnik, który nakazywał „odpieprzanie się” od Generała, czyli nie zadawanie kłopotliwych pytań Jaruzelskiemu. Dowartościował również generała Kiszczaka, nazywając go człowiekiem honoru. Właściwie żaden z generałów nie poniósł przez 20 lat wolnej Polski odpowiedzialności prawnej za ofiary Stanu Wojennego, umniejszano ich winy, a przeciwników komunistów nazywano oszołomami.

Obecnie mamy 20 rocznicę umowy okrągłostołowej obchodzoną w niezwykle uroczysty sposób, przedstawianą jako jednoznaczny sukces wszystkich Polaków. Zapraszani do telewizji goście są w przygniatającej większości zwolennikami „polskiego sukcesu 89 roku”, są też duchowni wychwalający te porozumienia. Wiadomo w katolickiej Polsce ksiądz zawsze głosem swego autorytetu przyklepie to, co należy uznawać za właściwe. Jednostronne świętowanie zastępuje dyskusje o czym wspomina na swym blogu Bronisław Wildstein: „Niestety, widać wyraźnie, że istotną przyczyną trwania przy okrągłostołowych paktach był polityczny interes. Ich utrwalenie zapewniałoby władzę uczestnikom porozumień na długie lata. Ograniczenia i schorzenia demokracji III RP są tego owocem. Dzisiaj wszyscy wspominają wielkiego Polaka, piszą dęte artykuły w gazetach żeby wypełnić szpalty swoich gazet. Zastanawiam się tak naprawdę czy pisząc swoje teksty czują naprawdę chcęć ich napisania. Postanowiłem napisać coś o Papieżu chodź nie jestem ekspertem w tej dziedzinie. Piszę, bo czuje taką potrzebę. Chcę wspomnieć kogoś, kto na zawsze będzie dla mnie kimś zagadkowym nieodgadnionym i nad kim będę zawsze się głęboko zastanawiał.

Zadaję sobie czasem pytanie w głębi siebie, jak to możliwe żyć z taką pogodą ducha, pomimo posiadanej wiedzy. Przecież wiedza przytwierdza nas do ziemi. Składniki chemiczne rozkładają rzeczywistość na czynniki pierwsze i tłumaczą bezmała większość spraw ziemskich. Znajomość języków Papieża to dla mnie kolejny fenomen. Pomimo ich znajomości nie zwątpił w to co robił, a można powiedzieć, że jeszcze bardziej pogłębiał swą wiarę i zarażał nią innych. Pokazywał, że jednak można. Udowadniał swym istnieniem, że przeczytanie tysięcy tekstów źródłowych dotyczących antropologii kultury nie skłania do porzucenia swego wyznania. Jestem pełen podziwu dla Ojca Świętego. Znam osoby, które zwątpiły w swą wiarę, przestały przywiązywać do niej większą uwagę. Czynników było wiele. Przede wszystkim poznawanie świata skłoniło ich do zmiany ideałów i myślenia.

Wiara w prawość, przebaczenie, miłość do bliżniego, możliwość życia w pokoju to sprawy, o których często myślimy i mówimy. Staramy się żyć jak najlapiej i najmądrzej jak się da. Nawet gdy wychowaliśmy się w odmiennych kulturach, to nadal się okazuje, że powyższe wartości są aktualne i zawsze uchodzą za cnoty godne chwili przemyślenia. Wracam jednak do sedna. Często słowa w naszych ustach nieodzwierciedlają rzeczywistych poczynań. Ktoś powie „takie życie”. A ja powiem „jak On to pogodził?”

Ciekawe jak wy postrzegacie świadectwo Papieża. Zapraszam do komentowania.

Autor: Krzysztof

Socjolog, pasjonat fotografii i redaktor w NiezalezneMedia.pl.

Rating: 4.5. From 18 votes.
Please wait...
agencja graficzna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.