Ustawa o in vitro

Platforma Obywatelska popierając prywatyzację służby zdrowia odbierze obywatelowi przywilej refundacji na przykład operacji oka, a da przywilej ludziom, którzy nie mogą mieć dzieci. Powstaje pytanie co jest pierwszoplanową potrzebą?

Ustawa o in vitro
Ustawa o in vitro

Właściwie bez echa przeszła w mediach zapowiedź Donalda Tuska o finansowaniu z budżetu zapłodnienia in vitro. Cała ta sprawa jest dla mnie osobiście dość zaskakująca, gdyż Platforma Obywatelska zawsze zdawała się reprezentować liberalne poglądy w kwestii gospodarki, co tak naprawdę zawsze było jej atutem. Hasła taniego państwa, prywatnej służby zdrowia,sprawiały wrażenie, że partia Donalda Tuska chce uczyć obywateli odpowiedzialności, wyciągając Polaków z mentalnie zatęchłego PRL-owskim socjalizmem systemu.

Prywatna służba zdrowia, według mnie słuszny postulat, mimo że nie jestem wyborcą PO, jest gwarantem ratunku dlazrujnowanej opieki medycznej. Pozostają jedynie kwestie do uściślenia, takie jak społeczne koszty reformy, jej tempo i wszelkie związane z tym detale. Czemu zatem PO, idąc w słusznym kierunku, który sprawi, że nie będziemy z podatków dopłacać, na przykład do raka płuc, spowodowanego paleniem przez delikwenta papierosów, chce nasze, publiczne pieniądze przeznaczyć na refundację bardzo kosztownego zabiegu, jakim jest in vitro? Refundacja zabiegu in vitro jest zaprzeczeniem liberalizmu gospodarczego PO. O dziwo partia ta wychodzi naprzeciw oczekiwaniom SLD, które domaga się tego typu ustawy już od dawna. Osobiście uważam, że PO chce w ten sposób podlizać się lewicy, by zdobyć jej poparcie przy odrzucaniu kolejnych wet prezydenta Kaczyńskiego. Rozumiem, że targi polityczne są dozwolone, by uskutecznić rządzenie. Ale dlaczego ma być to realizowane za nasze pieniądze? Sytuacja prowadzi do absurdu.

PO popierając prywatyzację służby zdrowia odbierze obywatelowi przywilej refundacji na przykład operacji oka, a da przywilej ludziom, którzy nie mogą mieć dzieci. Powstaje pytanie co jest pierwszoplanową potrzebą? Czy ważniejsze jest leczenie jaskry, czy sprawienie że małżeństwo po wielu próbach przekaże dalej swe geny? Wyrażę myśl kontrowersyjną, politycznie niepoprawną. Co mnie obchodzi, że ktoś nie może mieć dzieci? Nie chcę dopłacać, by się uradował z bobaska. Jest tyle pięknych rzeczy na świecie, że posiadanie dziecka nie musi dawać gwarancji bycia szczęśliwym. Może takie małżeństwo, zamiast ubolewać nad bezpłodnością, popracuje nad napisaniem wspólnej ciekawej książki, albo odbędzie podróż dookoła świata, przywożąc fajne, artystyczne zdjęcia? Przecież nie samym rozmnażaniem człowiek żyje. To właśnie odróżnia nas, ludzi od myszy, które by odnaleźć spokój, muszą co kilka miesięcy urodzić młode.

Osobiście uważam, że kobieta oczywiście może się realizować jako matka, ale bardziej ją cenię, gdy pokaże, że jestwartościowym człowiekiem. Zatem podsumowując ten wątek uważam, że nie należy dopłacać z podatków do pobudek kierowanych instynktem i in vitro nie powinno być refundowane. Oczywiście w całej tej dyskusji jest jeszcze wątek „kościelny”. Ja jednak nie zamierzam się wgłębiać, czy zabawy lekarzy z zarodkami przy próbie dania radochy małżeństwom są grzechem czy nie. Ważniejsza jest kwestia tego, że zabieg ten powinien być traktowany dokładnie tak jak zabieg typu powiększania biustu, czyli niech opłaca go sam zainteresowany/a. Poza tym jest jeszcze jedna kwestia, którą powinni wziąć pod uwagę „invitrowcy”. Jest wiele sierot, a także dzieci porzuconych przez swych naturalnych rodziców. Może ludzie bawiący się z próbówkami pójdą po rozum do głowy i odrzucą swój egoizm przekazywania genów, na rzecz faktycznej radości posiadania i wychowywania dziecka, niekoniecznie swojego? Nie wydadzą pieniędzy na zbędny zabieg, nie będą musieli się spowiadać w kościele ze zniszczenia embrionów, a dadzą szczęście i rodzinne ciepło dziecku, które od swych rodziców tego nie dostało.

Jestem za tym, by egoizm genowy nie przesłaniał ludziom mózgu i uczuć. Mam osobiście nadzieję, że rząd przestanie podlizywać się lewicy i odrzuci durny pomysł refundacji in vitro. Oszczędzi w ten sposób nasze portfele i nie sprzeniewierzy się hasłom prywatnej służby zdrowia. Jeśli już chce pomóc bezdzietnym małżeństwom, niech wspiera politykę pro adopcyjną, na pohybel króliczemu egoizmowi genowemu!

Autor: Krzysztof

Socjolog, pasjonat fotografii i redaktor w NiezalezneMedia.pl.
Rating: 4.1/5. From 21 votes.
Please wait...

3 myśli nt. „Ustawa o in vitro”

  1. Nie dopłacamy do raka płuc bo po co dopłacać do nieuniknionej śmierci – trzeba dopłacać do nowego życia (in vitro) i dbać o zdrowy naród!

    8

    1
    1. Nie jestem pewien czy to jest dbanie o zdrowy naród!!W końcu powiela się wadliwe geny rodziców, którzy nie mogą mieć dzieci.

      1

      2
poradnik internetowy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.