Chłop żywemu nie przepuści…

Kazimierz Grześkowiak śpiewał kiedyś za Komuny: „Chłop żywemu nie przepuści, gdy się żywe napatoczy, nie pomoże nic, a juści.”, a artyści z Kabaretu Olgi Lipińskiej w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych, krótko po obaleniu Komuny i w trakcie realizowania przemian gospodarczych i tworzenia ustroju kapitalistycznego, mieli następujący skecz”- Panie, a komu teraz chłop potrzebny, jaja od Żyda, masło szwajcarskie. – Mówią, że nasze śmierdzi! – A jak ma nie śmierdzieć, kiej masło od krowy, a krowa nie pachnie, ino śmierdzi.” Chłopi, czy jak to się dzisiaj mówi rolnicy to poważny elektorat i każda partia, która chce wygrać wybory zabiega o ich głosy.

Wanda T. od pokoleń należy do rolników, miała średnie gospodarstwo, które jej dziadek otrzymał w 1945r. Z reformy rolnej. Jej dziadek był przed wojną hrabią, niemieckim i artystą, jego ojciec to słynny polski trzeci wieszcz Stanisław Wyspiański. Ponieważ po wyzwoleniu w 1945r w nowej Polsce nie miał racji bytu z racji niesłusznego pochodzenia, a narodowość niemiecka, praca w gestapo i służba w polskim podziemiu w Kedywie działały na powojenne komunistyczne władze jak czerwona płachta na byka, uciekł ze swojej rodzinnej wsi na Ziemie Odzyskane. Jednak ze swoją Ojcowizną był tak silnie związany, że nie potrafił żyć poza swoją rodzinną wsią. Zmienił nazwisko, wrócił do rodzinnej wsi i jako małorolny chłop wywodzący się sprzed wojennej biedoty wrócił do swojej rodzinnej wsi i dostał z reformy rolnej małe gospodarstwo. Miał 5 ha ziemi, trzy świnie i dwie krowy i kury. Wanda T, jego wnuczka odziedziczyła to gospodarstwo, ale po przemianach ustrojowych w latach dziewięćdziesiątych nie opłacało się już uprawiać ziemi, a mleka dojonego domowym sposobem, skup nie brał, bo stwierdził, że nie odpowiada higienicznym standardom. Dzieci Wandy T się wykształciły, są nauczycielami. Gospodarstwo jako nieprzyszłościowe, bo żadne z dzieci nie chce być rolnikiem Wanda T sprzedała, pozbyła się też świń i krów. Dziś cała rodzina pracuje poza rolnictwem, a z inwentarza hodują tylko kury i to nie nioski, a ozdobne. Wanda T głosuje na Prawo i Sprawiedliwość. W kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego Jarosław Kaczyński obiecał małym gospodarstwom, który swój inwentarz żywią własnym sumptem co najmniej 100 zł dotacji unijnej na każdą świnię i co najmniej 500 zł na każdą krowę. W Polsce trwa strajk nauczycieli. Rząd pisowski odmówił nauczycielom podwyżki w wys. 1000 zł, bo budżetu państwowego na to nie stać. Nauczyciele byli o krok od dogadania się z rządem, ale obietnica Jarosława Kaczyńskiego dotacji na krowy i świnie rozsierdziła nauczycieli i usztywnili swoje stanowisko. Smaczek jest w tym, że rodzina Wandy T nie ma już gospodarstwa rolnego, nie ma świń, ani krów, a … wszyscy są nauczycielami. Czy popierać pis?

W Polsce elektorat chłopski jest podzielony. Biedni właściciele gospodarstw małych produkujący w przeważającej części na własne potrzeby ze wschodnich województw ubogiego Podlasia i lubelskiego czy podkarpackiego głosują na pis. Właściciele dużych przemysłowych gospodarstw w zachodniej części Polski to elektorat PSLu. Jarosław Kaczyński przekazując swój program dotacji 100 zł na świnię i pięćset złotych na krowę mówił przede wszystkim do tego biednego elektoratu na wschodzie Polski. Jak mówią znawcy polskiej polityki, ten program nie będzie miał wpływu na wynik wyborów, bo elektorat chłopski na wschodzie Polski i tak zawsze głosuje na pis.

Jednak propozycja Jarosława Kaczyńskiego, nazwana żartobliwie krowa 500 plus szybko obiegła kraj, wywołała dyskusje i… sprzeciw. Większość ludzi wzięło ją za żart wyborczy, kraj obiegają dowcipy o tej propozycji. Przykładem może być: Pojawiają się pierwsze przypadki wyłudzenia pieniędzy na krowę i … pod spodem zdjęcie psa przebranego za krowę albo taki: Mój mąż to ma głowę do interesów. Wyszedł na spacer z psem, a wrócił z krową. Naród się śmieje z pomysłu Jarosława Kaczyńskiego. Czy jednak ta propozycja jest naprawdę śmieszna?

Propozycja może śmieszna, ale ma sens. W Polsce jest sporo biednych chłopów, którzy mają mało ziemi, dwie trzy krowy, jedną świnię i … muszą sprzedawać gospodarstwa, bo nie wytrzymują konkurencji z wyspecjalizowanymi, przemysłowymi gospodarstwami rolnymi, a ceny w skupie są niskie, bo hurtownicy preferują skupowanie hurtowe produktów rolniczych. Chłop mający jedną krowę, za mleko otrzymuje tyle, że mu wystarcza ledwo na życie swoje i rodziny, na inwestowanie w gospodarstwo już nie ma. Często skup nie chce przyjąć jego mleka, bo nie spełnia wymogów sanitarnych. Dotowanie więc produktów rolnych w małych gospodarstwach jest więc nie lada gratką dla takich chłopów, tym bardziej, że niegdyś Komuna preferowała małe gospodarstwa, bogatszych chłopów nazywając kułakami. Polskie społeczeństwo jest przyzwyczajone, że państwo musi dać. A musi?

Wielu prześmiewców pomysłu Kaczyńskiego czy nauczyciele, którzy obrazili się na rząd, który potraktował ich gorzej niż krowę, nie zrozumiało jego wypowiedzi. Wiele dowcipów o programie wynika z niewiedzy. Kaczyński mówiąc o pieniądzach na krowę i świnię, nie miał na myśli kolejnego 500 plus z budżetu państwowego. Miał na myśli, że jak pis zwycięży w wyborach do euro parlamentu i zwyciężą partie mu pokrewne z innych państw, to będzie walczył o dotacje unijne na świnie i krowy dla małych gospodarstw rolnych. Czy to realne?

Publicyści , a nawet ekonomiści powiązani z pisem rozpoczęli kampanię, w której udowadniają, że taki program wsparcia o jakim mówił Kaczyński istnieje już w Unii i korzystają z niego Włochy i Rumunia, a Polska nie korzysta, bo poprzedni rząd platforma – PSL nie zadbał o to, by Polska skorzystała z tego programu. Czy to jest tzw. fake news?

Prawda oczywiście leży po środku! Unia rzeczywiście ma program wsparcia dla małych i średnich gospodarstw rolnych. Nie polega on jednak na tym jak mówił Kaczyński, że rolnik dostaje pieniądze na każdą świnię i każdą krowę. Dotacja unijna to 1000 euro dla gospodarstwa specjalizującego się w hodowli świń i 2000 euro dla gospodarstwa, które specjalizuje się w produkcji mleka. Polski chłop z Unii może uzyskać sporo pieniędzy, bo jest jeszcze dotacja dla uprawiających ziemię. Włączenie Polski do programu unijnego wsparcia małych i średnich gospodarstw bardzo pomoże chłopom w prowadzeniu gospodarstwa, a skorzystamy na tym i my – konsumenci żywności, bo wzrośnie podaż w skupie, ceny spadną, a przed to spadną ceny żywności. W zeszłym roku bowiem ceny warzyw i owoców na bazarze poszły 200 % w górę. Jednak w dotacji nie chodzi o dotację do każdej krowy świni. To byłby absurd, bo chłop by kupił tysiąc świń i krów i… żył jak król. Unia jest na to za rozsądna. Warto więc walczyć o rozszerzenie tego programu na Polskę i partia, która to obieca , zdobędzie głosy. Tylko się boję, że jak pis będzie się trzymał, że chce 1000 euro na każdą świnię i 2000 euro na każdą krowę dla polskiego chłopa mającego małe gospodarstwo, to Unia go wyśmieje. Pis dał się poznać, że realizuje swoje obietnice wyborcze i… da tę dotację chłopom z polskiego budżetu. Czy nauczyciele się słusznie obrazili na rząd?

Mamy rok wyborczy. Każda partia chce wygrać. Każda społeczeństwu coś obiecuje. PiS dał się poznać, że realizuje obietnice wyborcze. Dzisiaj portal internetowy onet podał, że w najnowszym sondażu pis bije na głowę przeciwników. Dla każdej partii głos chłopa to cenny nabytek. Trwa więc walka o ten głos. Ale chłop to specyficzny elektorat, jest zawzięty i pamiętliwy i… rozliczy z obietnic wyborczych. ” Naród weselną zmożony gorzałą, budzi się z kacem i ślepia ma złe.” Kazimierz Grześkowiak dobrze znał polskiego chłopa: ” Chłop żywemu nie przepuści, gdy się żywe napatoczy, nie pomoże nic, a juści.”

U chłopa największe szanse na wygraną ma partia, która udowodniła, że realizuje obietnice wyborcze, a te obietnice nie są gruszkami na wierzbie. Pis?

Autor: Barbara

Jestem prawnikiem, psychologiem i dziennikarzem, w kolejności, w której napisałam. W dziennikarstwie piszę co mi w duszy gra, ale uważam by było to sensowne, miało treść i spełniało społeczną rolę.
Rating: 5.0/5. From 1 vote.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.