Hejt niszczy czy wzmacnia nasze ego?

Dorota D ma niespełnione ambicje dziennikarskie. W szkole zawsze pisała bardzo ładne wypracowania, na przerwach czytywała koleżankom swoje opowiadania, wszyscy bardzo ją chwalili. Nic więc dziwnego, że zamarzyło jej się zostać dziennikarką, choć nauczyciele oblewali ją kubłem zimnej wody. Mówili jej, że na dziennikarkę się nie nadaje, nie ma predyspozycji fizycznych i psychicznych, jest za powolna, za powoli myśli, jest nieśmiała i nie potrafi wejść oknem jak ją drzwiami wyrzucą, a taki musi być dziennikarz, jest też za wrażliwa, a dziennikarz musi być odporny psychicznie. Ona jednak marzyła, i… na marzeniach się skończyło. Zachorowała na schizofrenię i nic w jej życiu się nie ziściło. Nie zdała matury, nie poszła na studia, zamiast pracy ma rentę. Siedzi w domu i myśli o straconym życiu, a jej jedynym kontaktem z ludźmi jest komputer. Niedawno odkryła portale z dziennikarstwem obywatelskim. Założyła konto na popularnym portalu salon24 i zaczęła pisać i realizować się w dziennikarstwie. Nie wychodzi z domu, nie rozmawia z ludźmi, nie szuka informacji, pisze felietony na zasadzie , co jej w duszy gra. Dzieli się z ludźmi swoimi przemyśleniami… Jest zadeklarowaną i fanatyczną zwolenniczką rządzącej w Polsce partii Prawo i Sprawiedliwość. Pisze więc rządzącej partii laurki pochwalne. Niestety, przy każdym wpisie spotyka się z hejtem internautów będących przeciwnikami pisu. Dowiaduje się z obraźliwego hejtu, że jest głupia, nie potrafi pisać i że administratorzy portalu powinni tak głupie wpisy zbanować. Każdy obraźliwy hejt bardzo źle działa na jej delikatną psychikę. Czuje się niedowartościowana i zaczyna wierzyć, że nie ma talentu do pisania i powinna z nim skończyć. Ale przecież w dziennikarstwie się spełnia. Co jej zostanie jak przestanie pisać. Czy hejt nas obliguje do lepszej pracy nad sobą czy tłamsi naszą inicjatywę? Czy hejt jest potrzebny?

Hejt to obraźliwy lub agresywny komentarz zamieszczony w internecie, pochodzi od angielskiego słowa: hate – nienawidzić.

Odkąd zaczęły działać portale dyskusyjne w internecie hejt stał się bardzo popularny. Hejt może być bezinteresowny. Hejtują wtedy ludzie sfrustrowani, niedowartościowani, gdy widzą w internecie kogoś lepszego i szczęśliwego, komu zazdroszczą. Nie każdy hejt jest chamski i złośliwy. Jest dużo przypadków, kiedy internauci rzeczywiście wyśmiewają / choć nie jest jednak wzór do postępowania/ jakąś miernotę w internecie, która ma wygórowane ego i która się tym chwali, często jej osiągnięcia nie mają pokrycia w rzeczywistości. Większość jednak hejtu, co jest zgodne z jego definicją jest niezasłużona i boli. Inny rodzaj hejtu, ostatnio bardzo popularny i coraz popularniejszy to hejt na zlecenie partii politycznych. Partie polityczne zatrudniają ludzi i płacą im za dyskwalifikowanie opozycji w internecie. Ten rodzaj hejtu robi się bardzo popularny, bo badania wskazują, że jest bardzo skuteczną metodą walki politycznej. Internauci takich płatnych „pisarzy” nazywają płatnymi trollami internetowymi. Płatne trolle internetowe są bardzo widoczne na opiniotwórczym portalu z dziennikarstwem obywatelskim salon24, widać ich też na stronie dyskusyjnej bardzo popularnej na Facebooku dyskusje bez obciążeń. Czy hejt spełnia swoją rolę?

Płatni hejterzy mają za zadanie obrzydzić ludziom tekst, który krytykuje daną partię polityczną. Zwykle się więc pojawiają / portal salon24 jest o tyle dobry, że nie zamieszcza inwektyw i wpisów obraźliwych/ wpisy, które mają za zadanie zdyskwalifikować piszącego. Hejterzy wmawiają mu więc, że jest… niedouczony, że jego artykułów nie warto czytać i że polskie dziennikarstwo zyska jak przestanie pisać. Czy hejt mówi prawdę?

Pamiętajcie, że hejt ma za zadanie obrzydzić ludziom dany artykuł! Hejt polityczny pojawia się więc przy artykułach dobrych, w których autor przeprowadza trafną krytykę danej partii. Tylko bowiem dobre teksty są niebezpieczne dla polityków i ich linii politycznej. Artykułem słabym, miałkim, złym merytorycznie i stylistycznie, a czasami nawet z błędami ortograficznymi, nikt się nie zajmuje, bo nie są niebezpieczne. Dlatego, początkujący dziennikarze, każdy dziennikarz się styka z hejtem, nie przejmujcie się i róbcie swoje!

Wbrew logicznemu pojęciu hejt jest potrzebny! Hejt unaocznia nam, co w naszej pisaninie jest złe. Pozwala pracować nad sobą. Kiedy więc zetkniecie się z hejtem, nie obrażajcie się na ludzi, jak kiedyś Szurkowski na Szozdę! Zastanówcie się nad sobą, czy hejt nie jest słuszny i pracujcie nad sobą! Pracujcie, by być lepszym i osiągnąć szczyty!

Jest takie rzymskie powiedzenie: aut caesar aut nihil – albo w jakiejś dziedzinie być cezarem albo nikim. I to powinno przyświecać naszej pracy. Marzenia mamy po to i je realizujemy, by być najlepszym w tym co robimy. To jest spełnienie naszych marzeń!!!

Ja jestem i pisarzem i dziennikarzem. W obu moich pasjach zdobyłam szczyty. Mam dwa Noble i Pulitzera. Przeżyłam także męki tzw. „złośliwych” recenzji ferowanych przez tzw. znajomych królika. Spotykam się też z hejtem w internecie. Ale upadam, by podnieść się jeszcze wyżej… I Wam tego życzę!!!

Autor: Barbara

Jestem prawnikiem, psychologiem i dziennikarzem, w kolejności, w której napisałam. W dziennikarstwie piszę co mi w duszy gra, ale uważam by było to sensowne, miało treść i spełniało społeczną rolę.
Rating: 5.0/5. From 2 votes.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.