Kiedy rozmawiać z Tobą chcę, robię to tak jak Tewje Mleczarz…

Dewocja w encyklopedycznym znaczeniu tego słowa  pochodzi z łac. devotio – poświecenie , ofiarowanie, inaczej mówi się też z franc. bigoteria. Jest to pobożność, gorliwość w zachowaniach religijnych. Cechuje się zwykle rygoryzmem moralnym wobec siebie i innych ludzi. Dewocję można rozumieć w znaczeniu pozytywnym i negatywnym. Poniżej będzie mnie interesowała pobożność w znaczeniu negatywnym. A zatem w znaczeniu negatywnym dewocja to postawa przesadnej, drobiazgowej pobożności, zwracanie szczególnej uwagi na zachowania rytualne, często przy zaniedbywaniu duchowości wewnętrznej, pobożność na pokaz. Rygoryzm moralny wobec zachowań ograniczony jest tylko do innych ludzi. Dewocja była w literaturze polskiej piętnowana i ośmieszana. Ośmieszał ją nasz najsłynniejszy satyryk biskup Ignacy Krasicki. Bodaj najsłynniejszą farsą na temat bigoterii jest komedia francuskiego dramaturga Moliera ” Tartuffe” – Świętoszek. Nasz najsłynniejszy twórca fraszek Jan Kochanowski napisał: ” Dewotce w czymś służebnica przewiniła. Właśnie natenczas, kiedy pacierze mówiła. I mówiąc właśnie: I odpuść nam nasze winy! Biła bez litości. Uchowaj Panie Boże takiej pobożności.” Świadectwem dewocji jest wiara w księży zamiast w Boga. A z tym spotykam się bardzo często w moim otoczeniu…

W latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku w swoim Kabarecie Olga Lipińska miała piosenkę” Urzędnicy Pana B.” Piosenka była bardzo religijna, ale krytykowała księży.  Jej słowa: ” Kiedy rozmawiać z Tobą pragnę, robię to tak jak Tewje Mleczarz, a Ty nastawiasz Boże Ucho i słuchasz mnie, nie zaprzeczasz. Proboszcz by nie dał rozgrzeszenia, a Ty zrozumiesz i przebaczysz.” Dotknęła jednak sacrum. Śmiała skrytykować kler. Posypały się na nią gromy od dewotów. Jeden ksiądz zaś napisał, że… wstydzi się, że się tak samo nazywa. Dziś podobny los spotyka ” Kler” Wojtka Smarzowskiego.

Film ” Kler” dopiero wszedł na ekrany kin, a już wzbudził burzę. Ma wielu zwolenników, ludziom się podoba, nawet tym bardzo wierzącym, zdobył najcenniejszą nagrodę publiczności na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdańsku, nagrodę publiczności. Jednocześnie Fundacja, która na tym festiwalu przyznaje nagrody za najdłużej oklaskiwany film, tym razem nagrody nie przyznała, bo, jak się prezes tłumaczył… nie było możliwości zmierzenia długości oklasków.  Stowarzyszenia katolickie w kilku miastach starają się zablokować wyświetlanie filmu w kinach. Ojciec Rydzyk wezwał swoich zwolenników, by organizowali w miastach manifestacje i domagali się zakazania wyświetlania filmu. Episkopat gęsto się tłumaczy. Ludzie zaś głosują nogami… Pierwszy film w dziejach demokratycznej Rzeczpospolitej, który idzie przy pełnych kinach. Frekwencją pokonuje nawet ” Wołyń” także Wojciecha Smarzowskiego. Czy to naprawdę jest film antyreligijny jak twierdzą bigoci?

Film ” Kler” zaczyna się mottem z Ewangelii Św. Mateusza ” Strzeżcie się fałszywych proroków… Opowiada historię trzech księży, których kariera duchowna jest całkiem inna, a połączyła ich w przeszłości wspólna tragedia. Spalił się kościół, a jeden z nich uratował pozostałym życie. Zaczyna się, kiedy przyjaciele księża bawią się razem na imprezie suto zakrapianej alkoholem. Nie znamy ich jeszcze i nie wiemy, który jest dobry , a który zły. Na imprezie zjawia się ministrant i mówi, że parafianka umiera i potrzebuje ostatniej posługi. Tutejszy proboszcz ubiera się, po pijaku wsiada do samochodu i jedzie dać ostatnie namaszczenie. Drugi kolega jest proboszczem w odległej wsi, bardzo biednej wsi, sam mieszka biednie, a kościół potrzebuje naprawy. Po pijaku w nocy na wypadek, myśli, że potrącił sarnę. Trzeci ksiądz pracuje u arcybiskupa, jest ambitny, pnie się po szczeblach kariery i ma szansę dostać się do Watykanu, potrzebuje tylko zgody arcybiskupa. Nadzoruje organizację otwarcia nowego sanktuarium. Tu pojawiają się problemy, bo na miejscu pracowali archeolodzy i jest straszne błoto. Trzeba położyć asfalt, a na to potrzebne są pieniądze. Widzimy go więc jak różnymi metodami, nie zawsze legalnymi zdobywa pieniądze. Ustawia przetargi, daje łapówki. Od pracownika IPN dowiaduje się, że arcybiskup w Stanie Wojennym współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa, zakłada mu w gabinecie kamerę i go podgląda i podsłuchuje. Ale widzimy go jak pomaga chorym dzieciom, sierotom i uważamy, że tymi nielegalnymi środkami zdobywa pieniądze na zbożne cele. Drugi proboszcz  w tej biednej wsi żyje ze swoją gospodynią i pije, bo nie może się pogodzić z ograniczeniami , które nakłada na niego celibat. Zwierza się swojej ukochanej, że jest pasterzem, który jedną ze swoich owieczek kocha najbardziej. Kiedy jednak kochanka mu mówi, że jest w ciąży, w pierwszym odruchu każe jej usunąć. Mityguje się jednak, jedzie za nią do Niemiec i w ostatniej chwili zapobiega. Dowiaduje się od parafian, że kiedy jechał pijany w nocy zabił człowieka. Zgłasza się na policję i przyznaje. Kiedy się jednak dowiaduje, że… sprawę umorzono, a w aktach zapisano, że potrącił psa, coś w nim pęka. Zrzuca sutannę i jego wątek kończy się tym, że znajdują z ukochaną małe mieszkanko, a on szuka pracy, by utrzymać rodzinę. Drugi proboszcz ma bogatą parafię, uczy także katechezy w szkole, ale nie za bardzo przykłada się do pracy, bo mówi dzieciom slogany. Wtedy jego ministrant popełnia samobójstwo. Proboszcz bardzo się tym przejmuje, jedzie do szpitala, a potem na policję. Tam się dowiaduje, że chłopiec został zgwałcony i to przez osobę duchowną. Policja jego podejrzewa. On zaprzecza. Ale wieść się rozeszła. Musiał uciekać z pogrzebu, który celebrował, bo ludzie chcieli go zlinczować. Arcybiskup zawiesza go w pełnieniu posługi i karze mu iść do domu księży emerytów. Tam spotyka starego księdza i dowiadujemy się, że to on został jako dziecko wykorzystany seksualnie przez księdza. Pyta się tego staruszka: Pamiętasz mnie? I płacze. Tamten nic nie odpowiada, być może dlatego, że nie może nic mówić. A był to bardzo zasłużony ksiądz – bohater Solidarności. I dowiadujemy się, że ten proboszcz rozmawiał ze zgwałconym ministrantem na osobności i dowiedział się, kto go skrzywdził. Tu splatają się losy proboszcza i księdza, który chce robić karierę w Watykanie. Okazuje się, że dobro i charytatywna działalność tego księdza to tylko pozory. W rzeczywistości to bezwzględny karierowicz, który po trupach pnie się do celu i… pedofil. Nasz proboszcz odkrył, że ten ksiądz zgwałcił jego ministranta i dwa lata temu niewidomego chłopca z sierocińca prowadzonego przez zakonnice. Proboszcz walczy z systemem i z samym sobą, co ma zrobić ze swoją wiedzą. Spotyka się z kolegą w kościele i pyta: Dlaczego? Tamten zaprzecza i mówi: Jak możesz w to wierzyć, przecież ci życie uratowałem. Wtedy w proboszczu coś pęka. Pisze list do rąk własnych arcybiskupa, w którym informuje, że jego ulubieniec zgwałcił dwóch chłopców i że wysłał dowody do wszystkich znaczących gazet. Arcybiskup spotyka się z tym księdzem i mówi: Jesteś skończony! Wtedy ten mu się śmieje w głos i mówi: Naprawdę towarzyszu… prosiaczek? Arcybiskup ukręca łeb sprawie, a mediom na konferencji prasowej mówi: Że ten ksiądz zmyśla, bo od dawna był niezrównoważony psychicznie. Film kończy się jak ksiądz – karierowicz leci do Watykanu, a arcybiskup odprawia uroczystą mszę z okazji poświęcenia Sanktuarium, nasz ksiądz – pozytywny bohater stoi w tłumie słucha kazania arcybiskupa, oblewa się benzyną i podpala. Film kończy się sceną, w której ksiądz leży krzyżem płonąc, a ludzie wokół niego utworzyli pentagram – znak Szatana.

Film mi się podobał i zrobił na mnie wrażenie, bo pokazywał prawdę. Prawdę jednak mocno przejaskrawioną. Smarzowski jednak słynie z tego. Robi mocne kino, żeby poruszać sumienia ludzi. I w filmie Kler mu się udało. Film przez cały czas trzyma w napięciu. Nie wiadomo, co jest retrospekcją, który bohater jest pozytywny, a który negatywny. Do końca myślimy, że ksiądz – karierowicz jest dobry, a proboszcz to ten zły i pedofil. Wyjaśnia się dopiero na końcu. Moim zdaniem to dobry zamysł, bo film trzyma w napięciu i przez wyrafinowaną intrygę dociera do ambitnego widza jak i tego szukającego w kinie rozrywki. A naprawdę film daje do myślenia… Wysłuchałam nawet wypowiedzi księdza, który był na filmie i powiedział, że ten film powinni obejrzeć wszyscy księża, jeśli nie dlatego, że pokazuje nasze środowisko, to ku… przestrodze. Film zawiera także wstawki komediowe. Pazerność księży na pieniądze pokazuje poprzez dowcipy. Śmieszna jest też scena, kiedy parafianka się spowiada, a ksiądz w konfesjonale śpi. Co oczywiście może być prawdą, bo księża są tylko ludżmi, a wielu ludzi nie przychodzi do spowiedzi z potrzeby serca, tylko że tak trzeba w ostatni piątek miesiąca i klepie co miesiąc tę samą litanię grzechów. Jedna pani, która jest gorliwą katoliczką i regularnie się spowiada powiedziała, że napisze do Smarzowskiego i podziękuje, że zrobił taki film. Mówiła jak samotni są księża i że w konfesjonale często to nie ona się spowiada, tylko ksiądz jej, bo potrzebuje się komuś wygadać. Aktorstwo w filmie jest wspaniałe. Szczególnie na uwagę zasługuje jak zwykle wszechstronny, bo i jako Janek w Czterech pancernych i psie, jako Turecki w Kabareciku Olgi Lipińskiej, jako romantyczny kochanek w Mgiełce i wielu innych rolach, tu jako arcybiskup Janusz Gajos / rola trochę śmieszna, trochę tragiczna/. Film pokazuje prawdę i… jest grożny. Bo gdyby to była fikcja literacka, to nie wywołała, by takiego sprzeciwu dewotów, przeszedł by bez echa. Czy kler jest naprawdę taki jak w filmie?

Ja osobiście w swoim życiu spotkałam bardzo wielu księży, którzy dla mnie byli przykładem prawdziwej wiary i… patriotyzmu w czasie Komuny. W siódmej i ósmej klasie podstawówki religii mnie uczył ksiądz Bylica, który podczas polowania przez ZOMO na ludzi w Lubinie w dniu 30 sierpnia 1982r usiłował ratować ludzi i wyprowadzić ich z miejsca ostrzału kanałami. Poniósł śmierć razem z ludżmi. Mój ksiądz katecheta z religii w Ogólniaku ks. Pryputniewicz razem z nami grzebał w nocy 30 ofiar ZOMO z dnia 30 sierpnia 1982r w Lubinie. Niestety, spotkałam na swojej drodze także jednego księdza pedofila, choć akurat nie dotyczyło to mnie osobiście. W czasach Gierka w podstawówce lubiłam chodzić na plebanię do księży, bo oni mieli u siebie książki jakich nie uświadczyło się w żadnej bibliotece. Jeden ksiądz zaprosił do siebie mnie i moją trochę upośledzoną koleżankę kusząc mnie,  że ma książkę wg. której będę mogła napisać referat z historii. Poszłyśmy. Na miejscu… ksiądz zajął się moją koleżanką, ja dałam nogi za pas. Sprawa była głośna w Lubinie, oparła się nawet o prokuraturę. Ksiądz został skazany!

Problem pedofilii w Kościele Katolickim wypłynął dopiero niedawno. Dzięki papieżowi Franciszkowi zaczęto niej głośno mówić i ją publicznie potępiać, a księży karać. Pedofilia to najohydniejsze przestępstwo. Pedofile zdarzają się w każdym środowisku i czy to ksiądz, czy nauczyciel, czy sędzia w każdym przypadku jest równie ohydnie. Ale nagłaśnianie pedofilii w Kościele to nie … nagonka lewaków na Kościół Katolicki. Pośród księży pedofilia razi okrutniej, bo dotyczy ludzi wybranych przez Boga, ludzi którzy swoim życiem mają dawać przykład parafianom jak dojść do Boga. A tymczasem okazuje się, że… są księża, którym bliżej do Szatana niż do Boga. Papież Franciszek reformuje Kościół Katolicki. Czy mu się uda? Ja modlę się o to! Pesymiści zwolennicy idei fin de siclu twierdzą, że żyjemy w czasach ostatecznych, a czasy ostateczne to czasy panowania Szatana. Walka z Szatanem i przesłanka biblijna z filmu ” Kler”: Strzeżcie się fałszywych proroków!

Autor: Barbara

Jestem prawnikiem, psychologiem i dziennikarzem, w kolejności, w której napisałam. W dziennikarstwie piszę co mi w duszy gra, ale uważam by było to sensowne, miało treść i spełniało społeczną rolę.
Rating: 5.0/5. From 1 vote.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.