Góra Śląska

Małe Ojczyzny…

Zwykło się mówić, że życie każdego człowieka i obywatela toczy się w jego Małej Ojczyźnie, czyli w miejscowości, gdzie mieszka, pracuje, wychowuje dzieci. I że na tym miejscu najbardziej mu zależy, jest najdroższe i chciałby, by żyło mu się w nim najlepiej. Państwo, parlament, rząd, owszem interesują ludzi, ba wymyślają sobie nawet na forach internetowych od trolli pisowskich czy peowskich, ale najbardziej zainteresowani są miejscem , w którym mieszkają i które bezpośrednio ich dotyczy. Małe Ojczyzny są zwykle przez rządzących traktowane po macoszemu, ba już od wielu wieków utarł się podział na… stolicę i prowincję. Zostanie nazwaniem nas prowincjuszem to nie jest powód do chluby. Już w średniowieczu Mikołaj Rej napisał ” Krótką rozprawę między panem, wójtem a plebanem” o życiu na prowincji i… nie jest to pochwała życia na prowincji. Nie da się ukryć, że życie na prowincji, zwłaszcza w małych miastach to sieć nepotyzmu i wzajemnych powiązań między … panem, wójtem i plebanem. Rządzące Prawo i Sprawiedliwość próbowało rozbić mafijne stosunki na polskiej prowincji. Ograniczono kadencje prezydentów miast, burmistrzów i wójtów do dwóch kadencji. Niestety, prawo nie działa wstecz i w ostatnich wyborach obowiązywał stary kodeks wyborczy. Wygrali starzy , długoletni włodarze miejscy. Rządząc tyle lat poobsadzali swoimi stanowiska w miastach ci zaś załatwili im elektorat i to całkiem pokaźny. Czy nowa ustawa samorządowa pisu jest antidotum na układy mafijne na prowincji?

W województwie dolnośląskim, na najbardziej na północ oddalonej jego części, jest dwudziestotysięczne miasteczko Góra, niegdyś Góra Śląska. To jedna z moich Małych Ojczyzn, tam się urodziłam i tam chętnie spędzałam dzieciństwo u dziadków, którzy w 1945r musieli tu uciec ze swojego rodzinnego Kunowa w świętokrzyskim i tu kupili od państwa mały poniemiecki domek i zrobili tu swoją drugą Małą Ojczyznę. Góra po wojnie była miastem powiatowym, miała szpital , sąd urzędy i kwitła. Jej upadek zaczął się, kiedy w 1975r Edward Gierek zlikwidował powiaty i wszystkie urzędy z Góry wyniosły się do pobliskiego Rawicza. Kiedy w 1998r Buzek utworzył powiaty, Góra walczyła o otrzymanie tego statusu i zwyciężyła. Do dawnej świetności jednak już nigdy nie wróciła. Krótko miała sąd grodzki, ale minister Gowin zlikwidował sądy grodzkie. Dziś obserwujemy powolny upadek Góry. Mieszkańcy są biedni, 70% żyje z pomocy społecznej. Większymi zakładami pracy jest mleczarnia / mówi się o jej likwidacji… Ponoć jest kontrahent niemiecki, który chce ją kupić? Czy ją zamknie jak niegdyś cukrownię i urzędy? Cztery lata temu zlikwidowano szpital, bo nie było pieniędzy na jego utrzymanie, choć wcześniej otrzymał nawet sprzęt od Fundacji Jurka Owsiaka. Dziś karetki na sygnale wożą chorych do Głogowa, a rodzące kobiety trzeba wieźć albo do Głogowa albo do Rawicza. Wszystkie ważniejsze urzędy szpitale są w Głogowie, Lubinie i Legnicy. Niestety, nie ma komunikacyjnego połączenia z tymi miastami. Autobusy polikwidowano, bo ponoć … woziły powietrze. Na torach pociągowych rosną już drzewa. W planach jest budowa autostrady do Poznania , która przejdzie przez Górę. Dyrektor PKS w Lubinie obiecuje, że wtedy zostanie uruchomiony autobus, który będzie się zatrzymywał w Górze. Bogaci ludzie budują domy w oddalonej o pięć kilometrów od Góry wsi Strumienna. Strumienna nie ma nawet kościoła, a droga z Góry do Strumiennej to jedna wielka dziura. Bez szwanku przejedzie po niej chyba tylko czołg. Czy Góra doczeka się dobrego gospodarza i odzyska dawną świetność?

Moją najdroższą Małą Ojczyzną jest Lubin – stolica Polskiej Miedzi, siedziba KGHM Polska Miedź SA, miasto w województwie dolnośląskim. Mieszkam w nim prawie od urodzenia, jest mi bliskie, dbam o jego świetność i pragnę, aby przywrócono jego dawną chwałę historyczną, a mieszkańcy Lubina mogli cieszyć oko wspaniałymi dziełami sztuki, jakie niegdyś były w tym mieście. Kilka kadencji już rządzi w Lubinie Robert Raczyński / od czasu kiedy wprowadzono bezpośrednie wybory na włodarzy gminnych/. Prezydent Robert Raczyński jest z wykształcenia historykiem, dlatego historia Lubina jest mu droga i dba o jej krzewienie. Niedawno w barokowym ratuszu w rynku / tym co z niego zostało/ utworzył Muzeum Historyczne. Po wygraniu ostatnich wyborów władze Lubina wysunęły koncepcję budowy traktu piastowskiego z rynku do Parku Wrocławskiego i w związku z tym całkowite zamknięcie rynku i jego okolic dla samochodów. Koncepcja ta ma wielu przeciwników. W mieście są zbierane od mieszkańców podpisy przeciwko wyłączeniu rynku z ruchu kołowego. Pośród mieszkańców krąży, że to najgłupszy pomysł lubińskich włodarzy. Wybudowanie nieopodal wielkiej galerii handlowej już spowodowało , że sklepiki w rynku bankrutują. Wyłączenie rynku z ruchu kołowego spowoduje, że rynek zamrze, a jedynymi bywalcami pięknego skweru w rynku będą menele z piwem. Poza tym… Lubin nigdy nie był piastowskim miastem. Wszelkie pamiątki po polskich Piastach zniknęły w roku… 1241r. Lubin był miastem niemieckim! Lubin utworzył książę Ludwik, wprawdzie z rodu Piastów i prawnuk Henryka Brodatego i Jadwigi Śląskiej, ale zniemczony. Miasto utworzył w XV wieku i lokował je na prawie niemieckim. Miasto zostało wybudowane w stylu gotyckim, a dzieła sztuki w jego kościołach i klasztorze to były zabytki gotyckie i renesansowe, tworzone przez artystów niemieckich i włoskich, na zlecenie mecenasów niemieckich. Czy zatem tworzenie na siłę tradycji polskich w Lubinie ma sens? Może lepiej pogodzić się z jego nowoczesnym charakterem i budować nowoczesne miasto? Czy Lubin ma szczęście do swoich włodarzy?

Czym kierujemy się w wyborach wybierając włodarzy miejskich? Są opinie, że… decydują koneksje jakie władza ustali sobie w mieście. Tajemnicą Poliszynela jest, że jak przychodzi np. nowy prezydent w mieście, to zmienia na swoją całą obsługę urzędu miejskiego. W Lubinie krąży plotka, że w jednej wsi nowy wójt zwolnił z pracy nawet babkę klozetową, bo wg. niego należała do poprzedniej ekipy. W latach dziewięćdziesiątych jeden radny w Lubinie otrzymał 180 głosów, a frekwencja była tak niska, że do Rady się dostał. Ludzie mówią, że włodarze w mieście organizują swoje stronnictwa: swoi urzędnicy, swoi nauczyciele w szkołach, a jak nauczyciele to i rodzice uczniów i tak tworzy się elektorat rządzącej ekipy. Czy jak przy następnych wyborach samorządowych odejdą starzy włodarze to coś się zmieni w naszych Małych Ojczyznach?

No cóż, myślę, że nieważne czy wygra kolejne wybory w samorządach platforma , pis czy… jakiś Lubin 2000 albo Nowa Góra, pewnie utworzą się nowe kliki w nowych barwach politycznych? Żeby zmienić układy w miastach, małych miasteczkach czy wsiach trzeba zmienić mentalność ludzi. Ludzie powinni się przekonać, że nie koneksje rodzinne budują ich małe Ojczyzny, a inteligencja i ciężka praca.

Inteligentny człowiek to przyszłość naszej Małej Ojczyzny.

Czy doczekam w mojej Małej Ojczyźnie rozbicia … układu między panem, wójtem i plebanem? Nadejdzie jesień średniowiecza? Objawi nam się renesans?

Ja jestem niepoprawną idealistką i wierzę, że nadejdą czasy, kiedy do władz będą wchodzili ludzie mądrzy, którzy naprawdę coś zrobią dla miasta, którym rządzą. Marzę, że przy naborach na aplikacje adwokackie, radcowskie, prokuratorskie i sędziowskie jedynym kryterium naboru będzie wiedza prawnicza i najlepiej zdany egzamin. Wierzę, że nadejdą czasy, że do zawodów prawniczych będą wchodzić najmądrzejsi ludzie. Już największy czas! Jestem prawnikiem i marze, by w moich zawodach nastąpił wreszcie renesans. Nadejdą takie czasy, czy… nadejdzie koniec świata! Czekamy Raju na Ziemi! Realne…?

Autor: Barbara

Jestem prawnikiem, psychologiem i dziennikarzem, w kolejności, w której napisałam. W dziennikarstwie piszę co mi w duszy gra, ale uważam by było to sensowne, miało treść i spełniało społeczną rolę.
Rating: 5.0/5. From 1 vote.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.