Poezja życia

Niegdyś moja babcia mawiała: Przeżyj życie tak, abyś na łożu śmierci mogła powiedzieć: Nic mi nie brakuje, odchodzę szczęśliwa. Polski wielki poeta Konstanty Ildefons Gałczyński napisał zaś: „Jesteśmy w pół drogi, droga biegnie z nami bez wytchnienia, chciałbym i nasz ślad na tej drodze ocalić od zapomnienia.” Naszym śladem na naszej drodze życiowej, który utrwala nas od zapomnienia są pamiątki, które po nas zostaną.

Niektórzy są przeciwni zbieraniu pamiątek. Mówią, że… to zbieracze kurzu. A ludzi którzy przez swoje całe życie namiętnie zbierają pamiątki pogardliwie nazywają ” zbieraczami”. W nawiązaniu do takich chorobliwych zbieraczy, o których opowiadają filmy dokumentalne, a którzy mają chorobliwą manię chodzenia po ulicach i zbierania wszystkiego co znajdą na drodze, grzebania po śmietnikach i znoszenia tego wszystkiego do domu, a z domu robią śmietnik. To są ludzie chorzy. Zbieranie pamiątek, zdjęć ze swojego życia nie ma nic wspólnego z chorobliwym zbieractwem. Pamiątki tworzą poezję życia, a zbieranie pamiątek to nie powód do wyszydzania, to pięknie pięknymi kolorami ubarwia naszą duszę. Poezja życia…

O takiej poezji życia opowiada piękny film francuski „Pamiątki Claire Darling”. Bohaterka filmu tytułowa Claire Darling jest starszą kobietą, której wydawać się mogła życie było spełnione. Miała męża, wychowała dwoje dzieci, jest bogata. Film zaczyna się, jak bohaterka śpi sama w wielkim pałacu. Wyśniło jej się, że następnej nocy umrze. Rankiem więc prosi przejeżdżających obok jej posiadłości robotników, aby pomogli jej powynosić sprzęty na dwór. Robi wyprzedaż pamiątek. Na dziedzińcu jej pałacu zbiera się tłum ludzi i wybierają rzeczy dla siebie. Przychodzi koleżanka jej córki i chce zablokować jej zdaniem bezsensowne postępowanie Claire. Zawiadamia jej córkę, która szybko przyjeżdża. Matka jednak nie rezygnuje z wyprzedaży. Szuka tylko pierścionka po swojej matce, który chce ofiarować córce jak wyjdzie za mąż. Nie chce też sprzedać starego zegara, który jej zdaniem odlicza szczęśliwe godziny. Koleżanka jej córki w zamieszaniu wyprzedaży kradnie ten zegar. Córka spotyka się z młodym policjantem, przyjacielem domu, między nimi zaczyna iskrzyć. Akcja filmu toczy się w jeden dzień, podczas tej wyprzedaży. Przeplatana jest scenami z przeszłości, które ze swojego życia przypomina sobie Claire. Ma wyrzuty sumienia, że nie uratowała męża, kiedy miał atak serca. Wyspowiadała się nawet księdzu, że zabiła męża. Wspomina śmierć syna w wypadku. Na końcu idzie do drzewa, gdzie niegdyś jako dziecko ukrywała swoje pamiątki. Tam odnajduje swój cenny pierścionek. Księdzu mówi, by nad jej domem odprawił egzorcyzmy. Ksiądz spełnia jej prośbę. Claire mdleje na ulicy i trafia do szpitala. Mówią jej jednak, że jest zdrowa i wypisują ją. W nocy w domu stawia czajnik na gazie, by zrobić sobie herbatę. Mdleje jednak, woda zalewa gaz. Film kończy się pokazem w nocy fajerwerków w pobliskim wesołym miasteczku i sceną wybuchu domu Claire. Symboliczna scena pokazuje jak w kłębach dymu i ognia do góry wzlatują wszystkie pamiątki Claire, nawet te, które już dawno nie istniały. Na to wszystko patrzy córka Claire. Ręka Szatana?

Film jest wspaniałym popisem aktorskim Catherine Deneuve jako tytułowej bohaterki. Deneuve jest jak zwykle wspaniała. Mówi się, że ten film to jej piękne pożegnanie z aktorstwem. Ale to chyba nie prawda? Film francuski wiele straci jak ta aktorka przejdzie na emeryturę. W filmie na wspomnienie zasługuje także gra Kiary Mastroiani jako córki Claire. Film nie ma klasycznej treści. Można powiedzieć, że na początku jest nawet nudny. Jak jednak się początek przetrwa , to się nie żałuje. Film jest poetycki, wprost epatuje poezją i symboliką. Przez wszystkie sceny wyprzedaży przewija się mała dziewczynka, która kradnie rzeczy i znosi do swojej kryjówki. Na końcu przekonujemy się, że to symbol – mała dziewczynka, mała bohaterka filmu, która znosi do kryjówki swoje skarby. Jest jeszcze inna piękna symboliczna scena. Kiedy widzimy przebiegającą przez las młodą bohaterkę w białej ślubnej sukni i welonie i jej druhny także całe w bieli. Piękna symboliczna scena to oczywiście scena końcowego wybuchu tak pięknie połączona z odprawianiem egzorcyzmów nad domem przez księdza. Film epatuje detalami. Bardzo ważną rolę odgrywa obraz: pejzaż – kicz namalowany przez… Clauda Moneta, ale zupełnie innego Moneta, którego ludzie biorą za dzieło słynnego impresjonisty. Symboliczna scena wybuchu na końcu filmu wbija widza w fotel i daje do myślenia. Czy w życiu Claire Darling namieszał Szatan? Czy była szczęśliwa? Czy żyła w cieniu starych pamiątek i miała tylko ułudę szczęścia?

Czy pamiątki rodzinne tworzą szczęście? Czy ich brak powoduje, że czujemy się niepełno wartościowi?

Chyba tak? Są bowiem ludzie, którzy w zawirowaniach rewolucyjnych w Polsce w latach 1945 – 1950r. ograbiali ludzi z pamiątek. Na Ziemiach Odzyskanych pierwsi pojawili się tzw. szabrownicy, którzy rabowali mienie z domów, które zostawili Niemcy. Póżniej ci ludzie pokazywali na dagerotypach damy w krynolinach i twierdzili, że to ich prababki… hrabiny. Chwalili się srebrnymi łyżeczkami z wygrawerowanym herbem. Tak, ludziom potrzebne są pamiątki. Ubogacają ludzi. Ja od powrotu do Polski demokracji, czyli od 1990r wraz z moim mężem zajmuję się odzyskiwaniem pamiątek rodzinnych, którymi niegdyś ” zaopiekowało ” UB, kiedy przyszło robić rewizję w domu. Mamy sukcesy! Na początku odzyskiwaliśmy pamiątki naszej rodziny. Ludzie jednak prosili nas, by i im pomóc. Akcja odzyskiwania pamiątek rodzinnych się rozszerzyła.

Ja nie trzymam naszych pamiątek w ukryciu. Moja rodzina była znana w historii, niech więc cieszą ludzi. W odzyskanym i odnowionym pałacu rodzinnym w Kunowie w świętokrzyskim zrobiłam muzeum polskiego ziemiaństwa. Moje muzeum cieszy się wielkim powodzeniem, a mały powiatowy Kunów zarabia na nim.

Pamiątki rodzinne cieszą oczy i serca, wzbogacają naszą duszę. Pamiątki są potrzebne i nie jest to dzieło Szatana jak opowiada film. To piękny plan życiowy Aniołów. ” Co po nas zostanie na dnie?” – Diament – Piękny diament naszego życia. Pamiątki!

Autor: Barbara

Jestem prawnikiem, psychologiem i dziennikarzem, w kolejności, w której napisałam. W dziennikarstwie piszę co mi w duszy gra, ale uważam by było to sensowne, miało treść i spełniało społeczną rolę.
Rating: 5.0/5. From 1 vote.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.