Wiara a polityka – Gdzie jest wspólny mianownik?

Każdy z ludzi w obliczy śmierci stawia sobie pytanie: jak głęboko sięga moja wiara? Czy wierzyłem w życiu dość mocno, by po śmierci spotkać Chrystusa? I w obliczu śmierci człowiek nie chce umierać – chce by dane mu było przeżyć życie jeszcze raz, by naprawić w życiu to co schrzanił. Znamienne jest, że wielu agnostyków, którzy całe życie mówili, że nie wierzą, krytykowali Kościół katolicki, a nawet pluli na niego, w obliczu śmierci zaczynają się bać. A może jednak jest coś po tamtej stronie? Co teraz mnie czeka? I… wołają księdza, spowiadają się i przyjmują Ostatnie Namaszczenie. Ja taką postawę nazywam: Jak trwoga to do Boga! Bo człowiek boi się śmierci! A do kogo ma się zwrócić w obliczu śmierci? A Jezus Chrystus jest miłosierny, każdemu Synowi Marnotrawnemu wybaczy, każdego, kto szczerze żałuje grzechów, przyjmie do swojego grona. Jest nawet maksyma biblijna: ” Błogosławieni Ubodzy Duchem, albowiem do Nich będzie należało Królestwo Niebieskie.” Bogu jest bliższy grzesznik, co szczerze żałuje, niż dewot, który uważa, że całe życie był nieskazitelny i nie popełnił żadnego grzechu. Życie polega na ciągłym doświadczeniu, Szatan nas ciągle kusi, a my musimy dokonać wyboru. Czy słusznego, okaże się u schyłku życia.

O kuszeniu Szatana i wyborze jest film „Wyszyński. Zemsta czy przebaczenie”. Czy kardynał Wyszyński był świętym człowiekiem czy zdolnym politykiem, który za Komuny podniósł polski Kościół Katolicki na wyżyny? Na to pytanie każdy niech sobie sam odpowie, jego Dzieło , czyli Kościół Katolicki mówi sam za siebie.

Film „Wyszyński, Zemsta czy przebaczenie.” opowiada o krótkim okresie życia Stefana Wyszyńskiego, a mianowicie opisuje jeden miesiąc z jego okresu okupacyjnego, kiedy to działał w oddziale partyzanckim. Akcja filmu toczy się w Puszczy Kampinoskiej, obejmuje wrzesień 1944r, kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie, a oddziały partyzanckie Armii Krajowej prowadziły działania zaczepne, by odciągnąć siły niemieckie od Warszawy. Młody ksiądz – profesor Stefan Wyszyński pracował w ośrodku dla ociemniałej młodzieży w Laskach założonym przez równie ociemniałą siostrę Czacką. Młody Wyszyński był kapelanem w oddziale partyzanckim o pseudonimie Radwan III. Razem z siostrą Czacką w ośrodku w Laskach prowadzą też konspiracyjny szpital dla rannych partyzantów. Film się zaczyna, jak Wyszyński niesie do szpitala umierającego partyzanta. Potem akcja cofa się o miesiąc do dnia wybuchu Powstania Warszawskiego. Młody Radwan III przybywa do oddziału partyzanckiego. Partyzanci wyruszają na akcję. Akcja się udaje, ale jest okupiona wielu ofiarami , rannych przywożą do szpitala w laskach. Siostra się pyta, czy zna niemiecki, bo razem z polskimi rannymi przywieziono rannego żołnierza niemieckiego i chce się wyspowiadać. Kiedy Wyszyński się go pyta o grzechy, ten mówi, że oszukał dziewczynę, bo powiedział jej, że się z nią ożeni, a miał już żonę. Zapytany, czy żałuje, że zabijał, odpowiedział, że nie, bo komuniści i Żydzi to wrogowie ludzkości. Wyszyński mu powiedział, że przecież wierzy w Jezusa, a Jezus też był Żydem i powiedział, że nie da mu rozgrzeszenia. Kiedy Niemcy przyszli do Lasek, ukryto rannych, a Wyszyński powiedział, że są tu tylko chorzy cywile, w tym na tyfus, którego bali się Niemcy. Wyszyński przemycał się do Warszawy, by nieść pomoc duszpasterską walczącym. Został zgarnięty w łapance razem z innymi ludźmi. Niemcy przywieźli ich do lasu. Kobiety oddzielili , by je wywieźć na roboty, a mężczyzn postanowili rozstrzelać. Wyszyńskiego oddzielili i kazali mu patrzeć jak zabijają ludzi. Sprzeciwił się mordowi i pchnięty stracił przytomność. Kiedy ją odzyskał, leżał pośród trupów, Niemców nie było. Wstał i poszedł. Zapytał potem siostry Czackiej, dlaczego akurat on ocalał. Powiedziała mu, że widać Bóg ma wobec ciebie jakiś cel.Ranny Niemiec powiedział, że żałuje i chce się wyspowiadać. Wyszyński dał mu rozgrzeszenie. Potem akcja przeskakuje do października. Widzimy Wyszyńskiego jak idzie polem i widzi dymy z płonącej Warszawy, powstanie upadło, Niemcy wydali zagładę miastu. W szpitalu siostra Czacka mu mówi, że ranny, którego przyniósł, jest po operacji i będzie żył… dzięki niemu. Wyszyński wiele razy upadał i wątpił, to spowodowało, że odzyskał wiarę. Na końcu filmu są napisy, że dwadzieścia lat później zaczęło się pojednanie Polsko – Niemieckie i słynny list biskupów polskich do biskupów niemieckich ze słynnym zdaniem: „Przebaczamy i prosimy o wybaczenie.” Jego autorem był kardynał Stefan Wyszyński. Czy to był dobry gest?

Film „Wyszyński. Zemsta czy przebaczenie? To film historyczno – psychologiczny. Jednak nietypowy film historyczny, bo statyczny. Sceny walki są jakby sztuczne i robione trochę na przymus, świecą kameralnością. To jest zresztą cecha wszystkich filmów wojennych robionych za demokracji. Kiedy Komuna robiła film wojenny, reżyser szalał. Zatrzymywano pociągi, zamykano drogi, do scen batalistycznych wynajmowano wojsko. Sceny walki były naturalne, widz się czuł jakby rzeczywiście był na polu bitwy. Dzisiaj sceny walki tkną sztucznością, są statyczne i aż się rzuca w oczy oszczędność środków, bo zwykle jest kilku statystów, którzy tak sobie trochę strzelają przed kamerą. A szkoda, bo dzisiejsza technika daje możliwość robienia wspaniałych scen batalistycznych. Przykładem może być wspaniały film wojenny amerykański ostatnich lat „Rok 1917”. Polacy jakby techniki nie umieli wykorzystać. W Filmie „Wyszyński. Zemsta czy przebaczenie” te mankamenty scen batalistycznych na szczęście nie rzucają się w oczy. Film jest bowiem bardziej psychologiczny niż wojenny. Sceny batalistyczne służą tu tylko do pokazania odczuć bohaterów. Narratorem filmu jest Wyszyński, film jest oparty na jego dzienniku pisanym , kiedy był przez komunistów internowany w klasztorze w Komańczy. Film pokazuje rozterki duchowe młodego księdza. Zastanawia się nad sensem wiary, bo jak można wierzyć w przykazanie: Miłuj nieprzyjaciół swoich! kiedy dookoła wojna i jest świadkiem bestialskich mordów przez nieprzyjaciela. Wyszyński walczy ze sobą, Szatan go kusi, bo w filmie jest pokazana walka z Szatanem. Wojna to Szatana, a na swojej drodze spotyka wyznawców Szatana i dobre osoby, jak siostra Czacka czy lekarz w szpitalu w Laskach czy dowódca oddziałów AK. Zausznikiem Szatana jest np. oficer niemiecki, który wydaje rozkaz rozstrzelania złapanych w łapance mężczyzn czy oficer niemiecki, który sprawdza szpital. Wyszyński jednak wychodzi zwycięsko z walki, a ukoronowaniem jego zwycięstwa jest scena, kiedy siostra Czacka mówi mu, że uratowany przez niego człowiek będzie żył i to dzięki niemu. Film oprócz zwątpień tytułowego bohatera pokazuje walkę ze Złym innych bohaterów. Jak np, zwątpienie oficera AK, który mówi: W jakiego Boga mam wierzyć? Tego co żołnierze niemieccy mają wypisanego na pasach. Pokazuje także nawrócenie i przemianę duchową żołnierza niemieckiego, rannego i leczonego przez Polaków w polskim szpitalu. Jedyną bohaterką kryształową i bez skazy, która nie ma wątpliwości co do sensu wiary jest siostra Czacka, którą wspaniale gra Małgorzata Kożuchowska. I szkoda! To jest mankament filmu! Postać jest nudna i… nierzeczywista, bo takich świętych za życia w realu nie ma. Film by wiele zyskał, gdyby… siostrę Czacką jak Chrystusa także kusił Szatan. I mam jeszcze jedno zastrzeżenie co do filmu. Film mnie trochę rozczarował, bo spodziewałam się filmu biograficznego o prymasie Stefanie Wyszyńskim. Stefan Wyszyński dużo zrobił dla niezależności polskiego kościoła za Komuny i dał podwaliny do wielkości, której resztki jeszcze dzisiaj obserwujemy, dzisiejszego polskiego kościoła. Ja wiem, że dla wierzącego kardynał Wyszyński to przede wszystkim ksiądz i przewodnik duchowy. Dla mnie to jednak genialny polityk, który myślał dalekosiężnie i na przyszłość. Takiego filmu biograficznego o polskich wielkich ludziach, czy to duchownych czy świeckich we współczesnej, demokratycznej kinematografii brakuje. A powinno się takie filmy robić, bo młodzież powinna wiedzieć: jakie Bogi ma jej naród i że… zginie naród co pluje na swe Bogi! Jednak ten film to dobry film, ale tylko dla tego, co widzi w nim film religijny i psychologiczny, a nie historyczny. Film dobrze zrobiony, zresztą pod artystyczną opieką wielkiego reżysera Krzysztofa Zanussiego i wciąga. Dobrze go się ogląda. Szkoda tylko, że w kinie było tylko trzydzieści osób i oprócz mnie to same zakonnice. Cywile też powinny go zobaczyć. Może przekona głębokiego ateistę, jak upiększa duszę człowieka fakt, że głęboko wierzy?

No niestety, instytucja Kościoła Katolickiego na świecie przeżywa kryzys i jak mówią ateiści… zmierza ku upadkowi i że… za dwadzieścia lat tej zbrodniczej instytucji już nie będzie w ogóle. Kryzys ten dotyka także polski Kościół Katolicki. Jednak w Polsce jego upadek jest mniejszy. Różne są znamiona tego kryzysu. Pedofilia kleru, łamanie wszystkich Boskich Przykazań przez kler i hierarchów kościelnych, czczenie mamony, brak pokory, nawoływanie do nienawiści ludzi odmiennych od powszechnie utartej normalności, czyli znaczy to sprzeniewierzenie się podstawowemu przykazaniu Jezusa Chrystusa: Miłuj Bliźniego swego! I Miłujcie nieprzyjaciół swoich! I przykłady wynaturzeń w Kościele katolickim można mnożyć. Moja koleżanka mówi, że do upadku Kościoła Katolickiego przyczyniły się uchwały Soboru Watykańskiego II. Ironia zasadza się w tym, że ten sobór miał ocalić Kościół, a spowodował jego schodzenie ku upadkowi. Moja mama, która jeszcze pamięta msze odprawiane po łacinie i księdza mówiącego do ludu z ambony oburza się, kiedy na ołtarzu ustawia się tron, na którym rozsiada się biskup tyłem do Najświętszego Sakramentu, a ksiądz odprawia mszę d… Najświętszego Sakramentu.

Wielu tzw. ateistów mówi, że wiara niewoli ludzi. Cytują słowa Lenina: Wiara to opium dla ludu, choć… jak ich się nazwie komunistami to się obrażają. Mówią, że wartości etyczne człowiek ma w sobie, moralność była za nim powstała wiara chrześcijańska i będzie gdy ona przeminie. Nie, drodzy ateiści! Wasze ateistyczne normy etyczne, które ukształtowali filozofowie oświecenia, wywodzą się właśnie z norm chrześcijańskich. To dzięki chrześcijaństwu świat przetrwał ostatnie dwa tysiące lat i… myślę, że przetrwa następne dwa tysiące lat. Oczywiście, Szatan cały czas kusił ludzi, były wynaturzenia w samym kościele, były wojny, mordy, ale dzięki wierze wielu ludzi jednak powstrzymało się od popełniania zła. Jak powiedział Jezus : Lepiej mieć kilku wiernych szczerze wierzących niż miliony słabej wiary! I… ja mam nadzieję, że tych dziesięciu sprawiedliwych i dzisiaj się znajdzie i że… wystarczy ich wiary na odbudowanie kościoła na dalsze dwa tysiące lat. Bo warto!

Walka z Szatanem cały czas trwa, to nie wymysł naszych czasów. Szatan atakuje to co dla człowieka najdroższe. Atakuje więc Kościół. Szatan atakuje Kościół Katolicki od wewnątrz. Czy hierarchowie Kościoła dostrzegą, co w ich otoczeniu jest dziełem Szatana. A Szatan przybiera różne postacie, nawet osób świętych. Papież Franciszek walczy z Szatanem w łonie Kościoła Katolickiego. Dadzą mu wygrać? Odwieczny dylemat: Czy Kościół Katolicki, w którym zwycięży się Szatana to kościół nowoczesny czy tradycyjny? A czego chce Lud Boży?

Błogosławieni ubodzy duchem albowiem do nich będzie należało Królestwo Boże! Ilu w Polskim Kościele Katolickim jest ubogich duchem? I czy powinni być? Ja uważam, że tak! Bo jak człowiek upada to jego siła zasadza się w tym, jak się podniesie. I wielu podnosi się tak, że… nie spuszcza oczu, kiedy spojrzy na niego Chrystus. Niech takich będzie jak najwięcej! Ubodzy duchem? Prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż bogacz wejdzie do Królestwa Niebieskiego. Ten bogacz uważający, że zogniskowały się w nim wszystkie katolickie i narodowe cnoty też…

Rating: 5.0/5. From 1 vote.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.