Wszystkie dzieci są nasze?

Mój Świętej Pamięci tato, znany i wybitny radca prawny interesował się nie tylko prawem gospodarczym, ale w kręgu jego zainteresowań było całe prawo cywilne. Wypowiadał też wiele uwag krytycznych, trafnych, o polskim prawie rodzinnym. W szczególnym ogniu jego krytyki były regulacje dotyczące stosunków między rodzicami i dziećmi. Szczególnie zapamiętałam jego gorzki dowcip / wszedł nawet na stałe do repertuaru wielu prawników/, że w Polsce dziecko nie jest własnością rodziców, najwięcej praw do naszego dziecka…ma państwo. A obecnie dzięki temu, że Polska stała się sygnatariuszem Konwencji Praw Dziecka mamy znacznie więcej ograniczeń władzy rodzicielskiej na rzecz tzw. praw dziecka. A zatem czy nasze dziecko to nasza własność?

Szczególnie w pamięć wryły mi się dwa przykłady realizacji władzy rodzicielskiej przez rodziców. Dwa skrajne:

Ewa D była wychowywana pod tzw. kloszem. Jej ojciec trzymał ją krótko. Musiała się tylko uczyć, a za złe oceny dostawała pasem / wtedy w czasach komuny bicie było normalnym środkiem wychowawczym/. Nie mogła spotykać się z koleżankami, bo po szkole musiała wracać do domu i się uczyć. Zakazane miała spotykanie się z chłopcami. W trzeciej klasie Liceum ogólnokształcącego jej klasa w 1982r w szkolnym klubie zorganizowała Sylwestra, na którego zaprosiła zaprzyjaźnioną klasę chłopców z technikum. To dziw, że ojciec pozwolił jej iść! Impreza zakończyła się skandalem na całe miasto. Na imprezie był alkohol, a jedna dziewczyna się upiła. Jej ojciec – dziennikarz zrobił straszną aferę. Ta dziewczyna nie miała już życia w szkole i rodzina wyprowadziła się do Warszawy. Ewie ojciec już nigdy nie pozwolił iść na żadną imprezę. Nawet kiedy dostała się na studia w Krakowie, nie wolno jej było chodzić na żadne imprezy studenckie, musiała się uczyć, ojciec przyjeżdżał do niej i ją kontrolował. Niestety, poprzeczka studiów była dla niej za wysoka. Nie zdała egzaminów, powtarzała rok i w końcu wyrzucono ją ze studiów. To skutkowało u niej schizofrenią i to tą najostrzejszą , paranoidalną. Dziś nie ma nic, nie ma przyjaciół, nie ma wykształcenia i pracy, straciła swoją szansę na założenie rodziny i…ma tylko swoją chorobę i ogromny żal do nieżyjących już rodziców, że ją tak krótko trzymali i zmuszali do uczenia.

Przykład drugi to przykład współczesny, z czasów, kiedy kary cielesne zostały zakazane, a w modę weszło tzw. partnerskie wychowanie:

Elżbietka ma trzynaście lat. Uczy się w pierwszej klasie gimnazjum. Nie jest uczennicą wyróżniającą się, ale jej rodzice uważają, że  ich córka sama najlepiej uzna, że nauka jest ważna i do uczenia jej nie zmuszają. Za to Elżbietka jest dziewczynką rozrywkową, ma duże grono koleżanek, chodzi z nimi na dyskoteki.  Od rodziców tylko raz została ukarana odebraniem komórki za powrót z dyskoteki o północy.  Tego Sylwestra spędziła z koleżankami i kolegami na domówce u kolegi, który miał wolną chatę. bawiła się do piątej rano. Jej rodzice uznali, że…trzynastolatka jest już dojrzała, by bawić się do rana na Sylwestra. Na domówce był szampan i to…w nie w ilości jednej symbolicznej lampki o północy. Jej rodzice zaskoczyli, że…coś nie tak z tym partnerskim wychowaniem i dali jej karę w postaci zakazu chodzenia na dyskoteki podczas całego tegorocznego karnawału. Elżbietka uznała, że to znęcanie się nad dzieckiem i doniosła na rodziców na policję. Rodzice byli zaskoczeni, kiedy do ich mieszkania przyszedł kurator…  Jak daleko mogą sięgać prawa dziecka? I czy kolidują z władzą rodzicielską?

Władza rodzicielska jest w Polsce uregulowana przez Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy. Władzę rodzicielską definiuje się jako zespół praw i obowiązków rodziców wobec ich dzieci. Władza rodzicielska polega przede wszystkim na obowiązku wychowania i utrzymania dzieci. Zasadą jest, że władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom. Władza rodzicielska powinna być wykonywana zgodnie z dobrem dziecka i interesem społecznym, a dziecko winne jest posłuszeństwo rodzicom. Dziecko podlega władzy rodzicielskiej rodziców do ukończenia osiemnastu lat, czyli do osiągnięcia pełnoletności. Wyjątkiem jest, kiedy małoletni mający lat szesnaście uzyska zgodę sądu na zawarcie związku małżeńskiego i przez ten związek małżeński uzyska pełnoletność. Władzę rodzicielską w wypadkach wskazanych w ustawie można ograniczyć, a w skrajnych wypadkach można rodziców pozbawić władzy rodzicielskiej. Pozbawienie władzy rodzicielskiej jest podstawą do przysposobienia dziecka. Przysposobienie to qvasi rodzicielstwo. Rodzice adopcyjny mają władzę rodzicielską nad dzieckiem.  Władzę rodzicielską, którą reguluje nasz krio i kodeksy rodzinne z kręgu prawa francuskiego należy rozróżnić od praw rodzicielskich, które występują w prawie niemieckim i anglosaskim. Prawa rodzicielskie są pojęciem silniejszym niż władza rodzicielska i dają bardziej kardynalną władzę rodzicom nad ich dziećmi. Z tymże w prawie rodzinnym amerykańskim pomimo, że prawa rodzicielskie są silniejsze łatwiej jest je ograniczyć niż u nas lub łatwiej pozbawić rodziców ich praw. W niemieckim zaś prawie rodzinnym można rodzicom ograniczyć prawa rodzicielskie na mocy decyzji administracyjnej tzw. jugendamtu.  Podstawą ograniczenia praw rodzicielskich czy władzy rodzicielskiej jest Konwencja Ochrony Praw Dziecka, uchwalona przez ONZ w 1989r, a przez Polskę ratyfikowana już w 1991r.  Przesłanką uchwalenia tej Konwencji były monity do ONZ w sprawie drastycznego naruszania praw dziecka w krajach trzeciego świata, od zatrudniania dzieci przy ciężkich pracach, przez niewolnictwo, do wdrażania dzieci do armii w krajach, w których toczyła się wojna. Idea tej konwencji była słuszna, a doprowadziła do absurdów wychowawczych w krajach normalnych i wysoko rozwiniętych

Konwencja ustala prawa dziecka i zobowiązuje do przestrzegania tych praw. Chwalebnym rozwiązaniem Konwencji jest wprowadzenie zakazu wykorzystywania seksualnego dzieci w jakiejkolwiek formie i wprowadzenie przestępstwa pedofilii i rozprzestrzeniania pornografii dziecięcej. Jednakże inny zakaz Konwencji to już sprawa dyskusyjna. Jest to  zakaz stosowania kar cielesnych, czyli popularnie bicia dzieci, a wulgarnie pisząc zakaz metody wychowawczej zwanej kijem i marchewką.  W Polsce po ratyfikowaniu Konwencji radykalnie zmienił się krio w zakresie władzy rodzicielskiej. Jest zakaz bicia dzieci i ich gnębienia psychicznego traktowanego na równi z karami cielesnymi. Dziecko ma prawo zawiadomić właściwe organy o przypadkach znęcania się psychicznego lub fizycznego nad nim przez rodziców lub szkołę lub inne instytucje powołane do opieki nad dziećmi. Powstał specjalny telefon zaufania, do którego dziecko anonimowo może zgłosić przypadki znęcania się nad nim. Policja zaś kiedy otrzyma takie zawiadomienie od dziecka ma obowiązek założyć rodzinie  Niebieską Kartę. A dzisiejsze dzieci to nie spokojne niunie z czasów Gierka. Dzisiejsze dzieci są cwane…

Psychologowie wypowiadający się przeciwko stosowaniu kar cielesnych twierdzili, że takie kary nie spełniają swojego efektu wychowawczego, a upośledzają psychikę dziecka prowadząc często do zahamowań i nawet chorób psychicznych w dorosłym życiu. Nadmierne stosowanie kar z naciskiem na kary cielesne nie wychowuje dzieci, przeciwnie często bite dzieci wchodzą na drogę przestępczą.

Tymczasem społeczeństwo z nostalgią przypomina sobie bajkę dziewiętnastowiecznego pedagoga Stanisława Jachowicza: ” Rózeczką dziateczki Bóg bić każę… i wspominają czasy młodości swoich babć, kiedy to na honorowym miejscu w domu wisiała dyscyplina, a dziecko podchodziło do niej z szacunkiem.  Ludzie wskazują, że propaganda ” bezstresowego wychowania” wcale nie zmniejszyła patologii, a przeciwnie zwiększyła rozwydrzenie młodzieży. Uczniowie potrafią założyć kubeł od śmieci na głowę nauczycielowi, przychodzą na lekcję naćpani albo piją piwo na lekcjach, a nauczyciele nie mogą nic zrobić, bo boją się rodziców i …uczniów. Rodzice zaś…boją się swoich dzieci. A cwany trzynastolatek potrafi fałszywie oskarżyć rodziców nawet o…molestowanie seksualne w ramach zemsty za karę w postaci szlabanu na komputer.  Na fali ekscesów nastolatków, głównie dzieci trzynasto  – czternastoletnich, czyli w okresie dojrzewania, kiedy im hormony buzują i zmienia się psychika i nieumiejętne z nimi postępowanie może zrobić im krzywdę psychiczną, nawet w skrajnych wypadkach sprowadzić ich na drogę przestępstwa i doprowadzić do poprawczaka, wyrosła krytyka gimnazjów jako szkoły skupiającej w jednym miejscu rozwydrzoną młodzież. To z tej krytyki wyrosła reforma szkolnictwa Jarosława Kaczyńskiego i powrót do ośmioklasowych podstawówek. Tylko czy podstawówka zlikwiduje problem rozwydrzonej młodzieży? Czy nie wróci tzw. ” kotowanie”, czyli znęcanie się uczniów klas starszych nad uczniami klas 1 -3?  Myślę, że problem rozwydrzonej i cwanej młodzieży leży w naszym konsumpcyjnym społeczeństwie i życiu.

Pamiętam z czasów Komuny hasło” Wszystkie dzieci są nasze”. Kiedy zaś się je połączy z koniecznością wykonywania władzy rodzicielskiej zgodnie z interesem społecznym, ma ono głęboki sens. Brzmi ładnie, ale za nim się kryje ostra treść. Rodzicu uważaj, dziecko to nie twoja własność!  Prawo cywilne dotyczy rzeczy. Rzeczy są materialne i niematerialne. Ale…dziecko to nie rzecz! To człowiek i jako człowieka traktować je trzeba! Jednocześnie prawo rodzinne to część prawa cywilnego. Czy zatem traktowanie dziecka jako człowieka nie gryzie z tym, że przepisy o jego wychowaniu to część prawa cywilnego? To kwestia do przemyślenia dla rodziców! Dziecko to nie rzecz…. jeśli rodzice i nauczyciele to zrozumieją, to może znikną różnice pokoleniowe między dziećmi i dorosłymi…Dogadają się i kary nie będą potrzebne. A na razie jest Konwencja Ochrony Praw Dziecka i jak mawiał mój ojciec: Dziecko nie jest naszą własnością…

 

Autor: Barbara

Jestem prawnikiem, psychologiem i dziennikarzem, w kolejności, w której napisałam. W dziennikarstwie piszę co mi w duszy gra, ale uważam by było to sensowne, miało treść i spełniało społeczną rolę.
Rating: 5.0/5. From 1 vote.
Please wait...
plomby gwarancyjne druk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.