Czy Bohater Narodowy to dzisiaj autorytet?

W życiu przeczytałam wiele książek, wiele scenek i cytatów na zawsze wryło mi się w pamięć i wiele stało się mottem mojego postępowania. Jednak jeden cytat szczególnie wrył mi się w pamięć. Pamiętacie taką scenę z „W pustyni i w puszczy” Henryka Sienkiewicza: Kiedy na obozowisko bohaterów napadły lwy, saba gdzieś uciekł. Nel bardzo rozpaczała po stracie czworonożnego przyjaciela. Kali poszedł i odnalazł sabę. Kiedy Staś się go spytał, czy się nie bał, murzyn odpowiedział: Kali się bać, ale pójść! Potem tak samo powiedział sobie Staś, kiedy szedł szukać pomocy dla chorej Nel. To zdanie i ja miałam w głowie, kiedy wczesnym rankiem 30 sierpnia 1982r pojechałam z kolegą i moim psem do Ścinawy, aby ocalić opanowany przez akcję ZOMO Lubin od pomocy radzieckiej armii. To zdanie miałam też w głowie, kiedy w 2000 r. po urodzeniu bliźniaków ledwo skończyłam połóg znów byłam w ciąży i potem, kiedy za każdym kolejnym razem zachodziłam w ciążę i dziś mam całkiem pokaźną gromadkę dzieci. Mówiłam sobie: boję się kolejnej ciąży, boję się czy dam radę wychować tyle dzieci, ale urodzę je. Dzisiaj już nie ma wojen na wielką skalę, nie musimy udowadniać swojej odwagi i bohaterstwa w czynach wojennych / i bardzo dobrze, oby nasze dzieci i nasze wnuki już nigdy nie musiały udowadniać swojej odwagi na wojnie/ , ale odwaga jest ważna . I mamy zawsze okazję udowodnić , że ją mamy w codziennych sprawach życia codziennego. Odwaga i bohaterstwo! Czy dzisiaj rozumiemy, czym są te dwa słowa?

O bohaterstwie i odwadze opowiada amerykański film”1917″

Akcja filmu toczy się w kwietniu 1917r w trzecim roku Wielkiej Wojny na terenach Francji. Film zaczyna się sceną w okopach angielskich. Akurat nie ma walk. Zmęczeni żołnierze odpoczywają. Trwa przejmująca cisza. Do dwóch zmęczonych szeregowców podchodzi oficer i wzywa ich do dowódcy. Jeden z szeregowców otrzymuje rozkaz, że ma się przedrzeć przez linię frontu do drugiej jednostki z rozkazem wstrzymania ataku. Dowódca mówi, że fakt wycofania się Niemców to pułapka i podczas ataku zginie bardzo wielu żołnierzy, w tym brat szeregowca, który otrzymał rozkaz. Żeby ocalić żołnierzy i… brata musi zanieść rozkaz. Ma na to 24 godziny. Bierze ze sobą przypadkowego kolegę. Pokazane jest jak żołnierze przedzierają się przez poprzetykane lejami po bombach i usiane trupami żołnierzy pola, Docierają do okopów wroga. Niemcy wyszli, ale kiedy idą przez schron dochodzi do wybuchu bomby, bo to była pułapka. Bohater ratuje zasypanego kolegę. Idą potem przez pasmo ziemi niczyjej i docierają do zniszczonego i opuszczonego gospodarstwa. Są tam tylko krowy. Drugi żołnierz nabiera do menażki mleka. Są świadkami walki lotniczej. Uszkodzony niemiecki samolot spada. Bohater chce ratować niemieckiego lotnika , ale ten spanikował i pchnął go nożem. Bohater przed śmiercią przekazuje rozkaz koledze, każe mu dotrzeć z rozkazem i odnaleźć jego brata. Umiera. Drugi żołnierz idzie sam. Podwożą go angielscy żołnierze, którzy wyszli na zwiad, ale przed samym miastem okazuje się, że dalej jechać nie mogą, bo Niemcy wysadzili most na rzece. Żołnierz idzie więc sam. Przedziera się przez zrujnowane, płonące i opuszczone miasto, unika spotkania z patrolującymi je niemieckimi żołnierzami. Chroni się w zrujnowanym domu i odnajduje ukrywającą się tam kobietę z dzieckiem. Daje kobiecie mleko dla dziecka i ucieka. Uciekając przed Niemcami skacze do spienionej rzeki. Miotanemu przez wiry udaje się umknąć z niemieckiej pułapki. Dostaje się do lasu i… dociera do angielskich żołnierzy, którzy słuchają śpiewu kaznodziei o tęsknocie za domem. Mówi, że szuka 9 batalionu, żołnierz mu odpowiada: to my jesteśmy 9 batalion. Dotarł na miejsce, ale to nie koniec jego zmagań. Padł rozkaz ataku. Żołnierze idą do ataku. Trwa walka z czasem naszego bohatera. Przedziera się poprzez atakujących żołnierzy do kwatery pułkownika i… wręcza pułkownikowi rozkaz. Atak zostaje wstrzymany. Pułkownik mówi: Dzisiaj ocaleliśmy, ale co będzie jutro? Ta wojna może się skończyć tylko w jeden sposób, wszyscy zginiemy! Nasz bohater szuka brata kolegi, porucznika Blake. Umierający kolega powiedział, że brat wygląda jak on, ale jest starszy. Szuka go pośród rannych, a nawet… pośród zabitych. Odnajduje całego i żywego. Mówi mu o śmierci brata i pyta, czy może napisać list do waszej matki i napisać, że jej syn nie umierał samotnie. Ostatnia scena to jak żołnierz oddala się, siada pod drzewem i bierze notatnik. Potem wyciąga zdjęcie swojej matki i żony, patrzy na nie i… tak film się kończy. Z końcowych napisów dowiadujemy się, że film jest oparty na autentycznych wydarzeniach i jest poświęcony weteranowi I Wojny Światowej, który opowiedział tę historię.

Film „1917” podobał mi się i zrobił na mnie wielkie wrażenie. Moim zdanie to drugi tak dobry film jaki widziałam po „Titanicu” Jamesa Camerona. Moim zdaniem film „1917” idzie na pewniaka po Oscara. Jest to film historyczny i wojenny. Zrobiony jest w starym tradycyjnym stylu amerykańskich filmów wojennych. Niektórzy nieprzychylni krytycy twierdzą, że przypomina im radzieckie filmy o Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Film jest w tradycyjnym stylu, zawiera przygodę i bohatera, który walczy ze złem i który sam jeden ocala cały batalion. To jednak nie mankament filmu, a zaleta, bo dzięki prostej w odbiorze przygodzie dociera do każdego widza i przekazuje mu historię I Wojny Światowej. Ta zaś nie jest spopularyzowana w sztuce. Film jest bardzo realistyczny i w tym względzie na wskroś współczesny, bo do pokazania okropieństw wojny używa współczesnych środków technicznych. Kiedyś w filmach wojennych nie pokazywało się realistycznych okropieństw wojny. Ten film pokazuje realistycznie leje po bombach, gnijące i śmierdzące trupy. Bohater opiera się ręką o trupa i zanurza rękę w jego wnętrznościach. Pokazuje ponury obraz płonącego zrujnowanego miasta. Nastrój pustki i przygnębienia potęguje wspaniała muzyka. Pokazywane są rany, krew, porozrywane kończyny i lekarze w prymitywnych warunkach bez znieczulenia amputujący nogi. Film w każdym kadrze krzyczy: Nigdy więcej wojny! Jednakże przy tym film pokazuje… człowieczeństwo w sytuacjach ekstremalnych, w sytuacjach, kiedy zło szalenie, zbiera swoje żniwo i człowieczeństwo nie jest w cenie. Pokazuje , co to jest bohaterstwo o odwaga,. Czy dziś właściwie rozumiemy bohaterstwo i odwagę?

W dzisiejszych, konsumpcyjnych czasach takie wartości jak odwaga i bohaterstwo nie są w cenie. W szkołach uczy się nie odwagi w krzewieniu wartości , w które się wierzy, a służalczości i donosicielstwa. Media i politycy nie pokazują nam dzisiaj, czym jest odwaga i bohaterstwo, a modna jest… tolerancja dla mniejszości seksualnych. Wciska się więc nam obrazy z parad równości, gejów trzymających się za rączki, mężczyzn w kolczykach, szpilkach i mini spódniczkach, a ludzi niosących w Marszu Niepodległości biało – czerwoną flagę i portrety Inki, rotmistrza Pileckiego wrzuca do jednego worka z chuliganami i mówi się, że idą na marsz Niepodległości w celu zadymy. Starszych ludzi, którzy co miesiąc zbierają się w tzw. Miesięcznicach Smoleńskich, aby się modlić za tych co zginęli w katastrofie, wyśmiewa się i wyzywa od moherów. Inna sprawa, że cyniczni politycy wykorzystują tych modlących się ludzi, do robienia sobie kredytu politycznego. I ich przemowy na Miesięcznicach zamiast krzewić pamięć zmarłych sieją nienawiść zgromadzonych do opozycji politycznej.

Bohaterstwo i odwaga nie jest dziś w cenie. Politycy to tchórze chowający się za plecami ludzi, których napuszczają na siebie. A wiadomo, ryba zaczyna się psuć od głowy! Społeczeństwo zaczyna brać przykład z polityków.

Nie ma dziś autorytetów! Bohaterów Narodowych dzieli się na swoich i… waszych. Swoich się gloryfikuje albo… robi z nich sztucznie bohaterów. Na Waszych się pluje.

Naród Polski przetrwał zabory, okupację niemiecką, przetrwał rusyfikację, germanizację, eksterminację. Czy teraz zniszczy się sam? Poeta napisał: ” Zginie Naród, co pluje na swe Bogi!” Zapominamy, co to jest odwaga i bohaterstwo. Warto więc iść na film „1917r” Kręćmy o tych wartościach filmy, bo kino działa na nasze dusze! Dusze trzeba ratować…

Autor: Barbara

Jestem prawnikiem, psychologiem i dziennikarzem, w kolejności, w której napisałam. W dziennikarstwie piszę co mi w duszy gra, ale uważam by było to sensowne, miało treść i spełniało społeczną rolę.
Rating: 5.0/5. From 1 vote.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.