Czy Polska jest dumna, silna i… niezależna?

W przestrzeni publicznej bardzo często świechta się słowem praworządność. Używają go i rządzący i z opozycji i każdy z nich rozumie je tak jak mu wygodnie. I… praworządne jest akurat to, co jest ważne dla zagwarantowanie jego interesów. A czy akurat wiedzą, co oznacza ta praworządność? Mnie się wydaje, że nie. Ale czy to ważne? Ważne, że slogan chwyta…

Zgodnie z definicją encyklopedyczną praworządność to w szeroko opisanym sensie przestrzeganie prawa. Praworządne jest państwo i społeczeństwo , w którym normy prawne są powszechnie przestrzegane. Sposób rządzenia oparty na poszanowaniu prawa określa się jako normokracja. W węższym sensie normatywnym zasada praworządności czyli legalizm , czy zasada legalizmu oznacza zasadę działania instytucji publicznych, zgodnie z którą instytucje mogą działać w granicach kompetencji przyznanych przez normy prawne. Praworządność dzieli się na formalną i materialną. Wyżej opisana to praworządność formalna. Praworządność materialna to ogół norm wg. których działa społeczeństwo i których przestrzega, sprawiedliwość.

W Polsce nad praworządnością rozgorzała dyskusja po niedawnym veto rządów Polski i Węgier w sprawie połączenia dotacji z budżetu unijnego z przestrzeganiem przez państwa członkowskie praworządności. Sprawa ta podzieliła społeczeństwo i… dyskusja jest na noże. Media rządowe w Polsce chwalą stanowisko rządu i udowadniają, że polski rząd obecnie rządzący, czyli Prawa i Sprawiedliwości wie naprawdę, co to jest polska racja stanu i działa w interesie Polski, jej znaczenia na arenie międzynarodowym, jej suwerenności i niezależności. Zwolennicy rządu twierdzą, że ten rząd to prawdziwi patrioci, co wiedzą, co jest dla Polski dobre. Media opozycyjne szerzą tezę, że polski rząd jest krótkowzroczny i że działa na skłócenie Polski z Unią, a nawet działa na rzecz wyprowadzenia Polski z Unii. Ich zdaniem to ten rząd jest zdrajcą i Targowicą. Są nawet skrajne opinie, że ten rząd działa w interesie Rosji i Władimira Putina. W świat poszedł przekaz, że dwom państwom: Polsce i Węgrom nie w smak jest połączenie dotacji z przestrzeganiem praworządności, bo oba rządy notorycznie łamią praworządność w swoich krajach i… nic, by nie dostali. Kto ma rację?

Obie strony po części! Dziwne, że żadne państwo członkowskie nie jest przeciwne takiemu sformułowaniu budżetu Unii, a tylko dwa państwa, Polska i Węgry, które z Komisją Europejską zadarły, bo zarzuca im naruszenie praworządności w swoich krajach. Z drugiej strony i premier Morawiecki i premier Orban mają trochę racji wetując budżet, Traktat Unijny, który można powiedzieć jest jakby Konstytucją wg. której działa Unia nigdzie nie uzależnia dotacji budżetowych od przestrzegania praworządności. Robi to dopiero Komunikat Komisji do Parlamentu Europejskiego i Rady z 2014r wyznaczający nowe ramy Unii Europejskiej na rzecz umacniania praworządności (zobacz komunikat). Trwają spory prawników, czy ten komunikat stanowi prawo. Są zwolennicy i jednej i drugiej opcji. Ja uważam, że nie! Komunikat jest dopiero postulatem do Parlamentu Europejskiego w celu skonstruowania takiego prawa. Prawo Unii uchwala Parlament Europejski, a ratyfikować muszą wszystkie kraje członkowskie, by weszło w życie. Parlament Europejski może ale nie musi się przychylić do tego komunikatu Komisji i je utrwalić. Komunikat Komisji nie jest obowiązującym prawem.

Traktat Unijny zawiera przepis o praworządności i to na początku w art. 4, z czego wynika, że praworządność jest bardzo ważna dla Unii i państwa członkowskie mają się nią kierować. Jest to jednak tylko dyrektywa ogólna, Traktat nie zawiera ani przepisów jak traktować tę praworządność ani sankcji za jej naruszanie przez państwa członkowskie. Zgodnie z art. 4 Traktatu Unia opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym osób należących do mniejszości. Wartości te są wspólne państwom członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności oraz równości kobiet i mężczyzn.

Komunikat Komisji z 2014r głosi w preambule , że praworządność jest podstawą każdej nowoczesnej demokracji konstytucyjnej. jest ona jedną z podstawowych zasad wynikających ze wspólnych tradycji tradycji konstytucyjnych wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej , a tym samym jedną z głównych wartości, na których opiera się Unia.

Praworządność jest bardzo ważną wartością i to dobrze, że Unia się zajęła nią i chce pilnować jej przestrzegania w państwach członkowskich. Gdyby Unia nad tym kontroli nie miała, w jakimś państwie członkowskim mógłby się narodzić jakiś kacyk , taki drugi Nicolae Ceausescu , który jawnie naruszałby zasady demokracji i prawa człowieka, a Unia nic by nie mogła zrobić, bo na wszelkie jej pogróżki odpowiadałby: Pocałujcie mnie w d…! A nie po to Unia powstała. Unia to związek suwerennych, demokratycznych państw, które łączą wspólne cele ekonomiczne i polityczne. Unia powstała, by państwa ze sobą współpracowały i wzajemnie się wspierały. Jest nawet taki zwyczaj pośród ludzi, że jak ktoś się zachowuje żle, to najlepszy przyjaciel może mu zwrócić uwagę, a nawet ukarać. Unia jest takim najlepszym przyjacielem.

Ale żeby tak było Unia powinna uchwalić odpowiedni traktat, który by określał, na czym polega praworządność obowiązująca państwa unijne i określać przypadki, kiedy ta praworządność nie może wkraczać w prawa wewnętrzne państwa członkowskiego. Traktat taki powinien powołać organ, który by decydował, kiedy państwo członkowskie łamie zasady praworządności i nakładać na niego sankcje, które też powinny być wyszczególnione. Ukarane państwo powinno mieć prawo do odwołania się od wyroku. Takim organem winien być nie … urzędnik unijny, a niezawisły sąd albo arbitraż.

Wymuszanie przestrzegania praworządności przez państwa członkowskie przez odmowę przyznania dotacji czego podstawą jest jakiś Komunikat Komisji wiąże się z zarzutem, niestety słusznym! że narusza on prawo do suwerenności państw członkowskich. A przypominam, że art. 4 Traktatu Unijnego mówi tez o prawie do wolności państw członkowskich. Kto bowiem nie zaręczy, że jakiemuś urzędnikowi nie wpadnie ochota nałożyć na Polskę sankcji, bo nie wprowadza aborcji na życzenie albo że nie chce przyjąć emigrantów z Afryki i Azji i ten urzędnik uzna, że takie polskie przepisy naruszają prawo unijne do aborcji na życzenie / wszystkie państwa Unii oprócz Polski i Irlandii mają taką aborcję? i że polityką emigracyjną narusza prawa mniejszości. A to jest już ingerencja w sprawy wewnętrzne Polski…

Niektórzy specjaliści od polityki twierdzą, że wprowadzenie tej klauzuli do budżetu unijnego to realizacja politycznych celów Niemiec. Są też tacy skrajni zwolennicy, że Niemcy w ten sposób chcą realizować swoją imperialistyczną politykę i chcą podporządkować sobie Polskę. Zacznie się nowy rok, skończy przewodnictwo Niemiec w Unii , a zacznie przewodnictwo Portugalii i sprawa praworządności umrze śmiercią naturalną, bo inne państwa nie są zainteresowane praworządnością i sankcjami za jej nieprzestrzeganie. A szkoda! Praworządność to naprawdę ważna kwestia!

Praworządność czy… wolność i suwerenność państw?

Marzeniem każdego prawdziwego Polaka jest, aby Polska była dumna, silna i niezależna. A jest? Obawiam się, że nasz konflikt z Unią i nasze veto znowu się skończy jak kiedyś wynikiem 1 do 28r. Premier Orban nie jest wiarygodnym sojusznikiem. On reprezentuje przede wszystkim interesy Węgier i jak ten interes będzie wymagał dogadania się z Unią to znowu nas opuści jak przy głosowaniu na Donalda Tuska. Czy zatem polski rząd prowadzi politykę zgodną z polską racją stanu?

Polska racja stanu to członkostwo w Unii. Polska dumna, silna i niezależna to Polska w przyjaźni ze Stanami Zjednoczonymi i należąca do Unii. A przynależność do organizacji międzynarodowej zawsze implikuje rezygnację z pewnej ilości suwerenności na rzecz prawa organizacji międzynarodowej. Władzo zrozum: suwerenność i wolność to nie sobiepanizm! Nie żyjemy w kosmosie, gdzie jesteśmy sami! Choć może szkoda: wreszcie bylibyśmy państwem dumnym, silnym, niezależnym od nikogo i… bezpiecznym. Nikt by nie gdybał na naszą niepodległość. To jest priorytet każdego rządu… Jak się wywiązują? Każdy widzi…

Autor: Barbara

Jestem prawnikiem, psychologiem i dziennikarzem, w kolejności, w której napisałam. W dziennikarstwie piszę co mi w duszy gra, ale uważam by było to sensowne, miało treść i spełniało społeczną rolę.
Rating: 5.0/5. From 1 vote.
Please wait...

2 myśli nt. „Czy Polska jest dumna, silna i… niezależna?”

  1. Szanowna Pani,

    Poniższy akapit:
    „Polska racja stanu to członkostwo w Unii. Polska dumna, silna i niezależna to Polska w przyjaźni ze Stanami Zjednoczonymi i należąca do Unii. A przynależność do organizacji międzynarodowej zawsze implikuje rezygnację z pewnej ilości suwerenności na rzecz prawa organizacji międzynarodowej. Władzo zrozum: suwerenność i wolność to nie sobiepanizm! Nie żyjemy w kosmosie, gdzie jesteśmy sami! Choć może szkoda: wreszcie bylibyśmy państwem dumnym, silnym, niezależnym od nikogo i… bezpiecznym. Nikt by nie gdybał na naszą niepodległość. To jest priorytet każdego rządu… Jak się wywiązują? Każdy widzi…”
    to coś strasznego…

    Obawiam się, że nie rozumie Pani istoty i koncepcji stojącej za strukturą podmiotu sprzedawanego pod marką „Unia Europejska”. Polska racja stanu nie ma zupełnie nic wspólnego z członkostwem w UE. Powiem więcej, Członkostwo w Unii stoi w konflikcie z Polską racją stanu. Nie ma możliwości oddania jakiejkolwiek suwerenności, gdyż jest to nic innego jak sprzedawanie narodu. Tym bardziej, że po jednej stronie stawia Pani budżet, a po drugiej podległość. Tylko ślepiec nie zrozumie, że to zwykłe sprzedawanie narodu. Niestety żadna z partii betonu (PIS, PSL, SLD, PO) nie zrobiła i nie zrobi nic dobrego dla Polski. Zawsze kierowali się interesem mocarstw zewnętrznych skrzętnie i precyzyjnie wykonując ich polecenia. Nie wiem, czy Pani rozumie, że możliwe jest funkcjonowanie w modelu pozostania w schengen i zarazem opuszczenia UE. Nie mówiąc o wielu innych aspektach.
    Polecam poczytać historię powstania UE, biografię Waltera Hallsteina ze szczególnym uwzględnieniem kariery w III Rzeszy.

    Pisze Pani z na temat dumy, i niezależności wskazując zarazem, że mamy bezrefleksyjnie oddać suwerenność. Straszne historie. Wielu ludzi, którzy oddali swoje życie, aby obce mocarstwa nie rządziły na tych Ziemiach z pewnością nigdy by się z Panią nie zgodzili.

    0

    0
    1. Przepraszam ale ja nigdzie nie napisałam, że mamy jak pan pisze bezrefleksyjnie oddać suwerenność. Napisałam tylko, że członkostwo w organizacji międzynarodowej zawsze się wiąże z pewnymi ograniczeniami suwerenności. I że suwerenność państwa to nie sobiepanizm, zwykle kończy się ona tam, gdzie zaczyna się suwerenność innego państwa, a suwerenność innego państwa kończy się tam, gdzie zaczyna nasza. Polityka międzynarodowa to ciągłe lawirowanie między suwerennościami różnych państw. Rzecz w tym, by któremuś nie nadepnąć na odcisk. Oczywiście, że optymalna sytuacja to Polska dumna i silna i samodzielna, ale Polska to nie Anglia, która zawsze była i jest mocarstwem i nie tylko poradzi sobie bez wsparcia silniejszego i jeszcze sama rządzi innymi państwami. Sytuacja Polski już od dawna, bo od początku XVIII przypomina bajkę o niedżwiedziu i zającu, w której zając jest silny, kiedy za jego plecami stoi niedżwiedż, a Polska w tej bajce jest niestety zającem nie niedżwiedziem.

      1

      0
Nierdzewny dystrybutor płynu do dezynfekci z Angl Disinfection Station

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.