Fenomen PO

Minęły już ponad dwa lata, od kiedy Platforma Obywatelska objęła w Polsce rządy. Co zastanawia, jej kapitał poparcia społecznego stale się powiększa, co jak na reguły demokracji zaskakuje. W czym zatem tkwi tajemnica sukcesu PO i Donalda Tuska?

Donald Tusk

Dwa lata rządów Platformy Obywatelskiej to na pewno okres dużego spokoju politycznego, ale jednocześnie czas kryzysu i rosnącego bezrobocia i wielu kompromitujących rząd afer. Mimo to słupki poparcia dla PO stale rosną, niejednokrotnie przekraczając 50%. Taki wynik to ogromny sukces Donalda Tuska i jego partii, jednak na ten rezultat składa się kilka istotnych czynników.

Artykuł ten jest próbą wykazania co punktuje na korzyść Platformy. Dobry PR Z pewnością Platforma Obywatelska to partia o najlepszym wizerunku w czasach III RP. Ugrupowanie to ma najlepszy PR, począwszy od ubioru czy sposobu wysławiania się jej polityków, po zagrania propagandowe łykane przez obywateli. Zacznijmy od lidera PO Donalda Tuska. Jest on uważany w Polsce za przystojnego, normalnego mężczyznę (ma żonę, dzieci, psa), który jednocześnie jest umiarkowany i umie nas nie kompromitować za granicą. Jakże to pięknie kontrastuje z prezydentem, który na wiecu w Tbilisi nie miał krawata, jego żona nosi bagaże w foliowej siatce do samolotu. Brat prezydenta, to natomiast dziwak, który nie dość, że nie ma żony, to w dodatku posiada kota. Poza tym bracia Kaczyńscy są niscy i nie dorównują urodą naszemu premierowi. Na wizerunek PO doskonale pracuje jeden z wybitniejszych polityków tej partii, a mianowicie Janusz Palikot. W skuteczny sposób obśmiewa prezydenta, zarzucając mu braki w wykształceniu, alkoholizm i piętnując jego fizyczne niedoskonałości. Praca Palikota przynosi efekty, Kaczyński nie liczy się w wyścigu prezydenckim, który będzie miał miejsce w tym roku. W dodatku jest on skutecznie ustawiany przez władze partyjne jako niesforny, oryginalny kpiarz, którego nie traktują w ugrupowaniu poważnie. Tak jednak nie jest, Palikot współtworzy obecnie PO i decyduje o jej wizerunku. W dodatku również dzięki niemu Platforma ma tak ogromne poparcie, bo ludzie lubią, gdy ktoś „dowala” Kaczyńskim. Dobry PR to również składanie licznych obietnic, rzucanie mocnymi hasłami, które potem nie są wdrażane w życie. Przypomnijmy choćby sprawę kastracji pedofilów, czy też niedawne zapowiedzi walki z hazardem. Są to slogany, pod którymi podpisze się każdy obywatel, z którymi nikt nie walczy. Jednak Tusk wcale nie ma zamiaru ich realizować, jest to zwykły populizm by pozyskać nowych wyborców. PO jest partią obietnic i spokoju. Przez dwa lata rządów nie wprowadzono żadnych zasadniczych zmian ustawowych. Oczywiście dobry PR i tu gra.

Gwałtowne koszty reform mogłyby kosztować poparcie, którego tracić nie wolno. Poza tym, jeśli coś nie wyjdzie, to jest winą wrednego prezydenta, który rzuca premierowi kłody pod nogi, pcha się do nie swojego samolotu, wetuje ważne ustawy. Jest to kolejny argument za tym dla wyborców PO, żeby Donald Tusk był prezydentem, wtedy nikt mu nie będzie przeszkadzał. Wydaje się, że wtedy jednak Tusk dalej będzie mógł czekać z reformami, zawsze będzie mógł się dalej zasłaniać porządkami po Pis-ie. W końcu przedstawiciele Kaczyńskich są w NBP, w NIK-u, w KRRiT. Wyborcy PO zrozumieją, że Donald potrzebuje czasu, bo wciąż szkodniki z prawicy przeszkadzają. W ten sposób można spokojnie, bez nerwów, bez ustaw, bez reform porządzić 10 lat. Wszelkie trudności można jeszcze usprawiedliwiać kryzysem gospodarczym, przez które Tusk Nas prowadzi suchą stopą niczym Mojżesz Żydów przez Morze Czerwone. Kolejną przeszkodą w osiąganiu cudów może być również nasza wciąż młoda niedojrzała demokracja i brzemię 50 lat komunizmu i dwóch lat rządów braci Kaczyńskich. Wyborcy PO zrozumieją, znowu zagłosują i przekonają innych by zrobili to samo.

Kolejnym atutem PO jest to, że poparcie dla tej partii jest trendy. W towarzystwie, na imprezie, zwłaszcza wśród młodych ludzi powiedzenie jestem za PO, jest witane owacjami, z pełnym zrozumieniem. Każdy inny wybór kreuje nas na dziwaków, wariatów od Rydzyka, oszołomów ze skrajnej prawicy. Dlatego również z przyczyn towarzyskich nie warto nie głosować na PO. Front jedności narodu Platforma dość wyraźnie usadowiła się w centrum sceny politycznej i pożera prawe i lewe brzegi. Są na listach tej partii zarówno Danuta Hubner jak i Marian Krzaklewski. Są obrońcy życia tacy jak Gowin jak i lewicujący Palikot. Zatem na PO może zagłosować zarówno zdewociała babcia jak i młody wyzwolony gej. Sprawia to, że Donald Tusk staje się kandydatem na prezydenta wszystkich Polaków, od arcybiskupa Gocłowskiego, po więźnia zakładu karnego na warszawskiej Białołęce. Wszelkie persony na prawo od Tuska są skompromitowane i wyrzucone z życia politycznego, Kaczyńscy z przyczyn wiadomych, Marcinkiewicz w objęciach nowej miłości w Anglii, Rokita wariuje gdzieś na pokładach samolotów, Płażyński odbija się raz od PiS-u raz od PO i wychodzi coraz bardziej poobijany, Dutkiewicz pewnie poniesie konsekwencje opóźnienia budowy stadionu we Wrocławiu i straci poparcie, Ziobro z kolei jest skończony po tym jak obraził nieskazitelną moralnie postać-słynnego kardiochirurga. No i nie zapomnijmy, że Pan Zbigniew nie zna angielskiego, co dla wyborców PO, nie zawsze anglojęzycznych, ma znaczenie fundamentalne. Jeśli chodzi o lewą stronę to Donald Tusk już zaczyna flirty z Cimoszewiczem, który potencjalnie mógłby zagrozić Słońcu Peru w prezydenturze. Zagospodarowany Cimoszewicz przyciągnie do PO sympatyków lewicy. Swoją drogą warto zaznaczyć, że cieszy się on tak ogromnym poparciem dlatego, że kiedyś powiedział powodzianom, żeby się ubezpieczali. Nie ma to jak dobra rada męża stanu, warto korzystać z doświadczenia najlepszych, umiejętnie władających językiem angielskim, nie robiącym nam obciachu czy to w Moskwie czy Waszyngtonie. Inny konkurent Tuska, Olechowski, chyba nie będzie w stanie zagrozić PO, gdyż nie jest tak przystojny jak Donald Tusk, poza tym nie ma poparcia żadnego liczącego się ugrupowania. Lewica z kolei niedługo zatonie, gdyż nie jest alternatywą dla PO, nie ma siły ani odwagi by przeciwstawić się PO, gdyż wie, że jej postkomunistyczny elektorat uzna to za próbę sojuszu z PiS. SLD zachowa neutralność a w ewentualnej drugiej turze, jako formacja lewicowa poprze Tuska będącego gospodarczym liberałem.

Front jedności mediów Platforma nie zbudowałaby swego poparcia gdyby nie poparcie medialne. Nie trzeba być znawcą dziennikarstwa by zauważyć, że media takie jak TVN, GW, TOK FM wspierają tę formację polityczną w mniej lub bardziej otwarty sposób. Audycja „Poranek TOK FM” jest naszpikowana jadem wymierzonym w PiS, Janina Pardowska , Tomasz Wołek, Paweł Wroński prawie nigdy nie krytykują rządu, natomiast bardzo chętnie kierują zarzuty wobec opozycji, prezydenta, czy związków zawodowych. Słuchając tych audycji ma się wrażenie, że rządzi PiS, a dziennikarze spełniają swój obowiązek kontroli aktualnej władzy. Jest odwrotnie, ale oni chyba o tym nie chcą pamiętać. Stronniczy są również Tomasz Lis (autor „PIS-neylandu” , na „Tusk-eyland” chyba nie ma ochoty) jak i Waldemar Kuczyński, który na swym blogu odlicza dni do końca urzędowania obecnego prezydenta. Włączając TVN możemy pośmiać się z PiS-u w Szkle Kontaktowym, jak i u Szymona Majewskiego. Żarty wobec tych złych Kaczyńskich rzuca też od czasu do czasu Kuba, od razu jest weselej. Te media są najbardziej opiniotwórcze, stąd ludzie mało czytający książki wiedzą na kogo głosować. Ostatnio podpowiedź rzucił im „Profesor” Bartoszewski, który w sylwestrowym wywiadzie prowadzonym przez zachwyconą nim Justynę Pochanke stwierdził, że zagłosuje na Tuska. Oczywiście Bartoszewski jest przedstawiany jako osoba niezależna, bezstronna, wesoły staruszek, autorytet, którego warto posłuchać, gdy mamy tak mało mądrych doradców. To też jest pewna metoda, przedstawiać zwolenników PO z elit jako osoby niezależne, a tych popierających PiS jako funkcjonariuszy partyjnych (przykład prof. Krasnodębskiego). Są i media, popierające inne partie, jak chociażby media Rydzyka, ale nie mają one znaczenia, gdyż ich odbiorcy wymierają, a odbiorcy TVN-u stale przekraczają 18 rok życia i już mogą głosować.

Lubimy afery Fenomenem PO jest to, że kilka afer podczas jej rządów, podniosło tej partii popularność. A było tego trochę: Afera Misiaka, sprawa Jacka Karnowskiego, afera stoczniowa, afera hazardowa, sprawa Piesiewicza. Oczywiście nikt nie został skazany, nie zamierzam wskazywać winnych, ale smród pozostał. Przypomnijmy dla kontrastu, że afera Rywina czy starachowicka tak uderzyły w SLD, że lewica do tej pory się nie podniosła, a tak naprawdę sądy nikogo nie skazały. Mnie taki obrót zdarzeń nie dziwi. Polaków zastraszono wszędobylskim PiS-em, który założy wszędzie podsłuch, pewnie nawet w naszych sypialniach. Dlatego aferzysta jest nam bliski, każdy z nas ma coś na sumieniu, czy to obżarstwo, czy przekraczanie prędkości na drodze, przechodzenie na czerwonym. Władza popełniająca błędy jest nam bliższa, bo ludzka. Takie sprawy są również lubiane w zakładach karnych gdzie PO wygrywa miażdżąc rywali w każdych wyborach. Lepszy zatem Rychu przy automatach niż podsłuchy w naszych sypialniach. Symbole obecnej władzy Każda władza potrzebuje do życia symboli. PO stworzyła również symbole-ludzi podobających się społeczeństwu. Najważniejszym z nich jest Władysław Bartoszewski, bezstronny, wesoły staruszek, który nie musiał mieć magisterium, by zostać profesorem. Jest on niekwestionowanym autorytetem, wyrocznią. Swoją drogą jestem ciekaw czemu Leppera nie tytułuje się doktorem, skoro dostał taki tytuł od jednej z akademii z Kijowa? Drugim symbolem jest Lech Wałęsa, który nie chce, ale musi jeździć na wykłady Libertasu, z drugiej strony głosuje na PO. Kolejnym symbolem, tym razem dla kobiet głosujących na PO, jest Beata Sawicka, biedna kobieta, szukająca miłości na średni wiek swego życia, schwytana przez podłego lowelasa z CBA.

Co dalej z polską sceną polityczną? Wydaje się, że rządy Platformy potrwają długo, może nawet 20 lat. Niemal pewne są dwie (a może więcej?) kadencje Donalda Tuska w pałacu prezydenckim. Będzie tak ponieważ prawica jest ośmieszona, nie ma poparcia poza Radiem Maryja, a lewica nie ma odwagi, by zacząć odróżniać się od PO i stać się dla niej alternatywą.

Autor: Krzysztof

Socjolog, pasjonat fotografii i redaktor w NiezalezneMedia.pl.

Rating: 4.2. From 23 votes.
Please wait...

Jedna myśl nt. „Fenomen PO”

  1. To już koniec tego fenomenu. PO myśli że ma poparcie społeczne i bardzo dobrze,niech tak myśli to napewno obudzi się pewnego dnia z palcem w d…e. Pycha panów Polikota, Niesiołowskiego, chleboskich itp. panów zostanie oceniona przy wyborach.Yawiodem si na PO.CWANE LISY.

    6

    0
vom-fass.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.