Les Aventures de l' art!!!

Kiedy byłam w Ogólniaku w latach osiemdziesiątych, chodziłam do klasy humanistycznej z rozszerzonym językiem francuskim. Nasza klasa organizowała wtedy konkurs piosenki francuskiej, której patronował pan Pierre Cuisset z Ambasady Francuskiej. Za wkład pracy mojej klasy w organizację festiwalu pan Cuisset ufundował wszystkim francuską książkę pt. „Les aventures de l' art” – Przygody w sztuce, która opisywała ciekawostki z życia słynnych malarzy dotyczące tworzenia przez nich ich najsłynniejszych dzieł. Obecnie znowu zagłębiłam się w piękną tematykę sztuki, byłam na amerykańskim filmie pt. „Obraz pożądania”.

Bohaterem filmu „Obraz pożądania' jest krytyk sztuki James Figueras, który podróżuje po Europie i udziela wykładów o sztuce amerykańskim turystom. Film zaczyna się sceną, kiedy krytyk trenuje w swoim domu na rowerze stacjonarnym i wspomina swój ostatni wykład. Mówił na nim o amerykańskim malarzu, który w czasie okupacji niemieckiej w obozie w Buchenvaldzie by przeżyć malował oficerów niemieckich i pokazał jego ostatni obraz. Zapytał: kto go chce kupić? Zgłosili się wszyscy. Potem powiedział, że historię zmyślił, a obraz to kicz, który on sam namalował. Na jego pytanie, kto chce teraz kupić? zgłosiła się tylko jedna słuchaczka, młoda kobieta. Tak James poznał piękną Berenice. Między nimi nawiązał się ognisty romans. Figueras otrzymuje zlecenie, by jechać do posiadłości nad jeziorem Como ekscentrycznego bogacza i kolekcjonera obrazów pana Cassidy, by skatalogować jego zbiory. Zabiera ze sobą Berenice. Na miejscu dowiaduje się, że Cassidy daje mu propozycję nie do odrzucenia: ma zdobyć dla niego ostatni obraz starego, ale zapomnianego malarza Jerome Dempseya, który mieszka u niego w posiadłości. W zamian gwarantuje mu wywiad z malarzem i sławę, a gdyby odmówił szantażuje go, że go zniszczy ujawniając, że kiedyś sfałszował obraz Modiglianiego. Figueras przyjmuje zlecenie i w intrygę wciąga swoją przyjaciółkę. Ta rozmawia ze starym malarzem, dochodzi między nimi do zwierzeń i zawiązuje sympatia. Malarz mówi, że z jego życiem związane są dwa pożary, które zniszczyły wszystkie jego obrazy. Zaprasza oboje kochanków do swojego domku i pokazuje swoje „obrazy”. James ze zdziwieniem odkrywa, że… artysta nic nie malował, tylko puste , białe płótno opatrywał tytułem i swoim podpisem. Pod nieobecność malarza James kradnie jedno płótno i farby i podpala domek malarza. Wracają z Berenice do miasta. W nocy James sam maluje obraz i podrabia podpis malarza. Berenice odkrywa fałszerstwo i próbuje dotrzeć do poczucia moralności Jamesa. Ten morduje kochankę i i topi jej ciało. Finałowa scena to wernisaż ostatniego obrazu Zmarłego malarza Dempseya, obrazu, który namalował Figueras i benefis jego książki – wywiadu ze słynnym malarzem. Figueras odniósł olbrzymi sukces. Ostatnia scena to dom Berenice, wycinki z gazet , że jej nigdy nie znaleziono i rzut na obraz – portret Berenice – ostatni autentyczny obraz Dempseya z jego autentycznym podpisem. Koniec!

Film jest filmem psychologicznym zrobionym w konwencji trillera. Opowiada, czym jest sztuka i co jest zdolny zrobić człowiek dla sławy. Znamienne jest, że film nie powiela tradycyjnego wątku, że sztuka uszlachetnia człowieka, że ubogaca duszę człowieka. W filmie sztuka to… mroczny obraz pożądania, nie uszlachetnia człowieka, a niszczy człowieka. Można takie spojrzenie na sztukę różnie traktować, można się z tym zgadzać i można oburzać, nie zmienia to jednak faktu, że film jest dobry i zmusza do myślenia: ile może zrobić człowiek dla sławy. Czy jest dla niej zniszczyć piękny mit, czym jest sztuka. Że sztuka to piękno. Film jest klasycznym thrillerem, zrobiony tak by przyciągnąć do kina nawet mało wymagającego widza. Scena zabójstwa Berenice to scena finałowa, scena która trzyma w napięciu i do końca widz się spodziewa, że to jednak Berenice wygra, a nie jej zabójca. Sceny w pałacu Cassidiego są może trochę przydługie i nużą, ale warto je przetrwać, bo następne sceny w w domu Figuerasa naprawdę trzymają w napięciu. Zresztą warto też oglądać te przydługie sceny w domu Cassidiego, bo dowiadujemy się wielu ciekawych spojrzeń na sztukę. Sztuka czy kicz?

Sztuka wg. encyklopedii to część dorobku kulturalnego cywilizacji manifestująca się przez utwory, w tym dzieła artystyczne.

Kicz to utwór lub rzecz miernej wartości schlebiający popularnym gustom , który w opinii krytyków sztuki i innych artystów nie posiada wartości artystycznych.

Jest takie bardzo mądre łacińskie przysłowie: De gustibus non disputandum – w sprawach gustu się nie dyskutuje. Kicz od sztuki jest ciężko odróżnić. Są przypadki kiedy ci co powinni być wyrocznią w sprawach gustu, krytycy , a nawet artyści zwykły kicz na podają jako wielką sztukę. A my zwykli zjadacze chleba w to wierzymy i… dajemy się pokroić za to, że kicz jest sztuką. A może jednak łatwo odróżnić kicz od sztuki? Tylko ci co mają interes w robieniu z kiczu sztuki po prostu robią nam wodę z mózgu…

Zalew kiczu, który na serwują jako sztukę przyniosło zniesienie cenzury i wolność słowa. Nie wszyscy artyści tworzą dla sztuki. Wielu z nich chce zabłysnąć … szokując i… tworzy kicz. Pamiętam słynne kicze wystawiane w galeriach sztuki. To słynne genitalia na krzyżu i Papież przygnieciony meteorytem, ten pierwszy tym ohydniejszy, że dodatkowo obrażał uczucia religijne ludzi wierzących. A próbowałby ktoś wtedy wyrzec, że to kicz. Wyzwany by został od oszołomów, fundamentalistów religijnych i prostaków niewyrobionych w sztuce. Krytycy bowiem prześcigali się w entuzjastycznych recenzjach. Takie to twórcze! Takie nowatorskie! Nowatorskie ? Czy po prostu krytycy zarabiali na robieniu widzom wody z mózgu?

W ostatnich czasach zaoferowano nam jeszcze jeden kicz. W Wigilię Wszystkich Świętych aktorzy w oknach domów przed willą prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego wystawili sceny z Dziadów Adama Mickiewicza. Inscenizacja miała pokazać Kaczyńskiemu sprzeciw przeciwko jego polityce w sprawie wyroku Trybunału Konstytucyjnego o zakazie aborcji z powodu wad płodu. Tłum był zachwycony i krzyczał : A kysz! A kysz! Ale czy zachwyt tłumu sprawił, że… aktorzy nie zrobili z dzieła Mickiewicza kiczu? Dzieł literackich, dzieł sztuki nie powinno mieszać się do polityki, bo unurzamy je w g…. i sprowadzimy do kiczu. Czy Adam Mickiewicz nie przewraca się w grobie! Odbiór tej inscenizacji był jednak jednoznaczny. Ani wzmianki w mediach. Zero zapamiętania. Potraktowano ją tym, czym było: kiczem. Ale czy nie pozostał niesmak?

Znamienna jest pierwsza scena z filmu: kiedy krytyk mówi, że to ostatnie dzieło znanego malarza, wszyscy chcą je kupić, kiedy mówi, że to kicz, który on sam namalował,nikt nie chce. A ile jest przypadków, kiedy ” artysta” się nie przyzna? Nie dajmy robić z siebie głupców! Za to odpowiadamy przed swoim sumieniem i przed Bogiem, kiedy przed nim kiedyś staniemy. Chcecie, aby na Sądzie Ostatecznym Chrystus wam powiedział: dałem ci mózg na podobieństwo Moje, a ty co z nim zrobiłeś? Będzie wstyd! Nie wstydźmy się swojego rozumu! I używajmy go! A Dziady Adama Mickiewicza to poemat narodowy i robienie z niego kiczu dla realizacji polityki to grzech. Grzech przeciwko Narodowi! Polska mówi przez swoich artystów…

Autor: Barbara

Jestem prawnikiem, psychologiem i dziennikarzem, w kolejności, w której napisałam. W dziennikarstwie piszę co mi w duszy gra, ale uważam by było to sensowne, miało treść i spełniało społeczną rolę.
Rating: 4.0/5. From 5 votes.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.