Miłość w … Czasach Zarazy

Gabriel Garcia Marquez, autor wspaniałej powieści „Sto Lat Samotności” i mój ulubiony pisarz współczesny jest też autorem powieści o miłości pt. „Miłość w Czasach Zarazy”, która jest uważana za współczesne „Przeminęło z Wiatrem” i jest drugą po „Przeminęło z wiatrem” najwspanialszą powieścią o miłości dwudziestego wieku. Książka opowiada o pięknej, czystej i niespełnionej miłości ubogiego mężczyzny do bogatej dziewczyny, która wyszła za innego. Bohater powieści całe życie czekał na ukochaną, a do spełnienia miłości doszło, kiedy oboje byli starzy. Tytuł powieści wywodzi się stąd, że akcja jej toczy się na przełomie XIX i XX wieku, kiedy to dość często wybuchały epidemie, a powieść kończy się na statku, którym płyną zakochani i chcąc być sami ze swoją miłością wywiesili napis „Uwaga Zaraza! Kwarantanna”. Obecnie mamy również epidemię, a nawet pandemię światową śmiercionośnego koronawirusa. Społeczeństwo polskie obowiązuje przymusowa kwarantanna, zakaz wychodzenia z domu poza przypadkami niecierpiącymi zwłoki, wyprowadzeniem naszego czworonożnego przyjaciela i krótkim, samotnym spacerem w celu przewietrzenia się. Chorzy są izolowani, a podejrzani podlegają kwarantannie, czyli zakazowi całkowitego miejsca, w którym przebywają. Zamknięte restauracje, kawiarnie, kina, parki. Czy we współczesnym „Czasie zarazy” miłość jest możliwa? Jak ona wygląda?

Miłość ma wiele znaczeń i wiele odcieni. Jest miłość rodziców do dzieci, miłość Boga do ludzi i miłość człowieka do drugiego człowieka oraz miłość, w którym to znaczeniu rozumiemy ją najczęściej i które znaczenie jest najbardziej popularne. A zatem mówiąc: Kocham Cię! Z czym nam się najczęściej kojarzy?

Miłość to uczucie wyższe, którego używa się na określenie uczucia jakie odczuwa człowiek jednej płci do człowieka drugiej płci. Niektórzy twierdzą, że pośród homoseksualistów także istnieje miłość. Miłość – to wzniosłe uczucie istnieje w każdym czasie i każdy człowiek w mniejszym lub większym stopniu jej doświadcza. Narodziny tej miłości w czasach epidemii i ograniczeń spotykania się są bardzo utrudnione. Co z tego, że zobaczymy w internecie zdjęcie mężczyzny, że na jego widok nas powali, że uważamy, że to ten i ten jedyny. Nasza znajomość może rozwijać się tylko w internecie. Spotkania w realu są ograniczone czy wręcz niemożliwe. Nie można iść do kina, do kawiarni. Nie można w parku na ławce się objąć i pocałować. Czy taka miłość w Czasach Zarazy ma szanse przetrwać w realnym życiu. Entuzjaści mówią, że czas epidemii to sprawdzian dla miłości. Prawdziwa przetrwa i tylko ta jest ważna. Po co komu pozory miłości?

Nie o tej miłości chcę jednak pisać! Jest inny rodzaj tego wspaniałego, wyższego uczucia, którego pragną wszyscy ludzie, a które powinno dochodzić do głosu w Czasie zarazy. Czy dochodzi?

To miłość Boga do ludzi i człowieka do drugiego człowieka.

Zasięg epidemii koronawirusa w świecie jest tak wielki i tak olbrzymie zbiera żniwo śmierci, a przy ty nie ma na niego lekarstwa ani szczepionki spowodował, że pośród społeczeństwa polskiego dochodzą do głosu wizje Końca Świata podawane przez znanych wizjonerów. Wielu ludzi twierdzi, że obecny czas to Czas Spełnionej Apokalipsy i że na naszych oczach spełniają się przepowiednie.

Moja koleżanka powiedziała mi kiedyś, kiedy wspomniałam jej o moich obawach w związku z… przepowiedniami jasnowidza Jackowskiego, bym się nie przejmowała: Przepowiednie mają to do siebie, że się nie sprawdzają. Ja nie wierzę w przepowiednie, wierzę w Boga. Dla chrześcijanina miarodajne jest to, co Bóg chce nam przekazać. A prawdą jest, że Bóg ma swój cel doświadczając nas epidemią i śmiercią. Być może chce nam pokazać, że w konsumpcyjnych czasach XXI wieku istnieje człowieczeństwo? I my mamy odkryć to człowieczeństwo w sobie. Mamy stać się lepsi. A czy stajemy się?

Najważniejszym Przykazaniem jest to, które dał nam Jezus Chrystus, Przykazanie Miłości, Miłuj Bliźniego swego jak siebie samego!

Czas zarazy rodzi najpiękniejsze postawy ludzkie, pokazuje jak można wyrażać Przykazanie o Miłowaniu Bliźniego. Moja koleżanka Sabina, kiedy dowiedziała się o wybuchu epidemii koronawirusa, zgłosiła się do Czerwonego Krzyża, jest pielęgniarką , skierowali ją do Włoch. Nie boi się, że zachoruje. Dużo moich znajomych pań z Kółka Różańcowego w mojej parafii w Lubinie zgłosiło się na ochotnika do pomagania przy chorych w szpitalach zakaźnych. W Lubinie piękną postawą wykazuje się młodzież ze szkół średnich. Na apel Biedronki, że potrzebni są wolontariusze do noszenia zakupów seniorom odpowiadają tłumnie. Jako wolontariuszki pomagające seniorom na naszym osiedlu działają także moje dzieci: studenci; Staś i Angelika oraz uczniowie ogólniaka; maturzystka Henryka, Józefina, Gabriel i Walter. To prawda, że czas próby wyzwala w ludziach najpiękniejsze zachowania.

Niestety, wyzwala także i najgorsze instynkty. Nie wiem, dlaczego, zwolennicy teorii spiskowych twierdzą, że są ludzie, co mają w tym jakiś cel. Moja koleżanka wysunęła pogląd, by się nie okazało że po epidemii zlikwidują transakcje gotówkowe i będziemy płacić tylko bezgotówkowo. Dziś już wmawia się ludziom, że pieniądze to zbiór bakterii i źródło chorób. Oby to tylko były wydumane teorie, wysnute z nudów ludzi zamkniętych w domach! Nie wyobrażam sobie, co by zrobili ludzie, którzy nie mają kont w bankach lub na kontach mało środków, a takich jest sporo. Odeszliby ze sklepów z kwitkiem, bo nie mogliby kupić chleba? Prawdą jest, że media nas straszą, dziś ne ma innego tematu jak koronawirus i wywołują panikę, w wielu wypadkach wyolbrzymioną i wydumana. Ludzie się boją! A strach nie jest dobrym doradcą. Strach jest zaprzeczeniem miłości. Strach powoduje, że rodzi się w ludziach zwierzę, strach nas spycha w objęcia Szatana. Ludzie się boją, a Szatan się cieszy!!!

Schronisko dla bezdomnych zwierząt Znajdki koło Radzymina apeluje o pomoc. Schronisko jest przepełnione, brakuje pieniędzy na karmę dla zwierząt. Ustały adopcje, a zwierząt w schronisku przybywa, bo ludzie pozbywają się psów, bo myślą, że się od nich zarażą. Zwierzęta kulą się przestraszone, patrzą smutno, bo nie wiedzą dlaczego pozbyto się ich z domów. Studenci piątego roku medycyny z Wrocławia odmówili pomocy w szpitalu zakaźnym przy chorych na koronawirusa, bo… boją się zarażenia. Pielęgniarka pracująca w szpitalu zakaźnym przy chorych na koronawirusa mówiła, że sąsiedzi z bloku, w którym mieszka traktują ją jak trędowatą. Onet podał, że z prywatnego domu opieki w Warszawie, gdzie jest sporo zarażonych uciekł cały personel zostawiając staruszków samych sobie. Została tylko jedna pielęgniarka. Epidemia sprzyja także mnożeniu się hien, czyli przestępców żerujących na strachu ludzi. Mnożą się sposoby okradania samotnych seniorów metodą na… pracownika Sanepidu. W necie pojawiły się oferty sprzedaży maseczek ochronnych, płynów do dezynfekcji. Ofiara wpłaca pieniądze na konto i… nie otrzymuje nic. Także adres okazuje się lipny albo jest kasowany i… szukaj wiatru w polu. Tak to epidemia, wspólnie przeżywany stres rodzi skrajne postawy ludzkie. Jedni pięknie ukazują przykazanie o Miłości Bliźniego, w innych rodzi się bestia. Oby pięknych postaw było więcej i Przykazanie Miłości zwyciężyło!

Miłość w czasach zarazy… Miłość to najpiękniejsze uczucie, jakie człowiekowi dał Bóg. Bóg nas sprawdza. Czy z dni próby wyjdziemy zwycięsko? Lepsi, duchowo wzmocnieni, zdrowi psychicznie! Ja może jestem niepoprawną romantyczką, ale wierzę w ludzi. Wierzmy wszyscy! Bo zwycięstwo miłości jest gwarantem przetrwania ludzkości.

A ci co się spodlili w czasach zarazy! Chrystus kocha wszystkich ludzi i za wszystkich umarł na Krzyżu. Każdy grzesznik ma szansę na Zbawienie. Odkryjmy miłość! Kochaj Bliźniego swego jak Siebie samego…

Autor: Barbara

Jestem prawnikiem, psychologiem i dziennikarzem, w kolejności, w której napisałam. W dziennikarstwie piszę co mi w duszy gra, ale uważam by było to sensowne, miało treść i spełniało społeczną rolę.
Rating: 4.7/5. From 3 votes.
Please wait...

2 myśli nt. „Miłość w … Czasach Zarazy”

  1. Wczoraj po raz pierwszy od ogłoszenia stanu epidemii i po poluzowaniu zakazów byłam na cmentarzu odwiedzić grób mojego taty. Była to cała wyprawa, bo zrobiłam piechotą tam i z powrotem dwadzieścia kilometrów, autobusem miejskim nie miałam odwagi jechać. Ale warto było się pomęczyć, aby móc pokazać mojemu tacie ile dla nas znaczył i poprosić go, by nad nami czuwał, byśmy byli zdrowi i nie dotknął nas kryzys gospodarczy. Kiedy koleżanka mnie spytała: skąd pochodzi moja rodzina ze strony taty, odpowiedziałam żartując: Od chochoła z wesela. I przypomina mi się scena z Kabaretu Olgi Lipińskiej, kiedy w chacie Wściekliców organizowano przedstawienie Wesela Stanisława Wyspiańskiego. Marek Siudym przebrany za Wścieklicową powiedział o chochole: Wyrzuć ścierwo bo słomy naniesie! No cóż wspomnienia! To też przejaw miłości – miłości do przeszłości i swoich przodków. przodków kochamy, nawet jeśli z nich żartujemy. Ale czy dobry żart nie jest właśnie przejawem pamięci o swoich przodkach?

    1

    0
  2. Dziś przeczytałam, że stres z wiązany z przymusową kwarantanną, epidemią koronawirusa naprawdę daje ostro ludziom w głowę. Gdzie rozum śpi, budzą się upiory, gdzie eskaluje się strach, zanika zdrowy rozsądek, w ludziach budzi sie bestia, a Szatan się cieszy i z radości macha ogonem wcale nie dlatego, że kościół odwołuje z powodów sanitarnych komunie, a na msze chodzi mało ludzi, a dlatego… jak widzi sytuację opisaną poniżej: W Czaplinku mężczyzna, który wrócił z zagranicy, żeby nie narażać żony w ciąży, odbywał kwarantannę w altance na działce. Na skutki nie trzeba było długo czekać: zarząd ogródków działkowych otoczył działkę mężczyzny czerwoną taśmą, a w nocy chuligani / czy rzeczywiście chuligani?/ wybili mu w altance kamieniami okna i przebili opony w samochodzie. Niewątpliwie kołem napędowym był strach. A gdzie ta miłość tak potrzebna nam w czasach zarazy? Ludzie nie dajmy się zwariować!

    1

    0
http://superdent.bytom.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.