Spór o Puszczę Białowieską

Kilka dni temu miałem okazję wyjechać do Puszczy Białowieskiej, by na własne oczy zobaczyć piękno jej przyrody. To, co tam zobaczyłem, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Krajobrazy były urzekające, a powietrze arktycznie czyste. Przy okazji zainteresowałem się aktualnym sporem miejscowych leśników z ekologami co do przyszłości tego unikatu przyrodniczego jakim jest Puszcza Białowieska. Wydaje się, że od tego jaką ideową drogę wobec tego prastarego lasu wybierzemy, zależy jego istnienie.

Puszcza Białowieska
Puszcza Białowieska

Ogromne dęby, strzeliste, wysokie, próchniejące świerki, poprzewracane przez wiatr drzewa, unikatowe ptactwo, takie jak dzięcioł trójpalczasty, a także różnorodność gatunkowa roślin i zwierząt decydują o wyjątkowości Puszczy Białowieskiej w skali całej Europy. Jest to relikt przeszłości, dzikiego lasu naturalnego, który niegdyś pokrywał całą powierzchnię terenów nizinnych naszego kontynentu. Obecnie zachowało się go już niewiele. Mamy mały skrawek puszczy po polskiej stronie granicy i trochę większy na Białorusi.

Co do tego, że Puszczę Białowieską należy chronić, zgadzają się zarówno leśnicy jak i ekolodzy. Obie strony sporu mają jednak inne koncepcje ratowania tej dzikiej przyrody. Wynikają one z dwóch odmiennych podejść do natury, które pokrótce postaram się scharakteryzować. Leśnicy wychodzą z założenia, że przyroda jest dla człowieka, który ma prawo korzystać z jej bogactw bez ograniczeń, a wyrazem jego wspaniałomyślności jest gospodarka leśna. Stają się oni przez to inżynierami lasu, którzy decydują o kierunkach i charakterze jego rozwoju. Oczywiście celem nadrzędnym jest zawsze pozyskiwanie drewna i korzyści finansowe i materialne płynące dla człowieka. Walor przyrodniczy jest doceniany, ale w kontekście inwestycji turystycznych.

Podejście to wynika z doktryny chrześcijańskiej, która czyni człowieka Panem Ziemi, który może zarządzać nią dla swoich potrzeb. Światopogląd ten sprawił, że wyniszczono wielkie połacie dżungli i puszczy, a także wybito bezpowrotnie wiele gatunków zwierząt. Przykładem może tu być zagłada bizonów w Ameryce Północnej, której dopuścili się biali, chrześcijańscy osadnicy. Wierzący w duchy i bóstwa lasów Indianie, potrafili tak korzystać z przyrody, że równowaga była utrzymywana. Niszczenie przyrody zawsze wspierał Kościół Katolicki, właśnie lansując hasła człowieka-Pana Ziemi, a także stosując do wszystkich istot żywych zasadę użyteczności, a zwierząt, nie posiadających duszy, w szczególności. Ludzie zawsze się przydadzą, bo chrzczą się, biorą śluby, płacą na msze. Rośliny natomiast to znakomity budulec na piąty kościół w małej wsi. Ochrona zwierząt dla Kościoła nigdy nie była ważna, bo nie można na nich zbić kapitału. Bizon, czy tygrys na tacę nie będą łożyć. Należy też pamiętać, że wielu hierarchów kościelnych w różnych epokach historycznych bawiło się w myśliwych, znajdując radość z zabijania zwierząt na polowaniach. Trofea, które zdobyli, zdobiły ich bogate domy i pałace. Rejon Puszczy Białowieskiej jest zamieszkiwany zarówno przez katolików jak i wyznawców prawosławia.

Zwykli mieszkańcy traktują Puszczę, jako naturalne miejsce, z którym koegzystują. Pozyskują drewno na opał, zbierają jagody, przyjmują turystów na kwatery. Inaczej jest w przypadku leśników, którzy zasileni hasłami „Człowiek-Pan Ziemi”, „przyroda dla człowieka” traktują Puszczę Białowieską jako dostarczyciela drewna, dziczyzny i skór. Przy tym podejściu postchrześcijańskim, przebija również duma pracownika Lasów Państwowych, która zobowiązuje do decydowania co dla lasu najlepsze. Leśnik staje się Panem Natury, który decyduje, gdzie będzie rosło drzewo, a gdzie ma zostać wycięte. Wiele z tych wspaniałomyślnych działań leśników spowodowało dewastację drzewostanów i tworzenie monokultur roślinnych. Warto podkreślić, że w średniowieczu, gdy leśników jako takich nie było, przyroda była bujniejsza i radziła sobie dużo lepiej niż obecnie. Z wyżej scharakteryzowanym światopoglądem wiążą się również kwestie myślistwa. Buńczuczne idee Panów w czapkach z piórkiem zabijania zwierząt słabych, czy chorych to wielka mistyfikacja. Polują dla przyjemności, radość sprawia im ustrzelenie zwierzaka, podnosi to im adrenalinę. Fałsz idei łowieckich łatwo obnażyć, gdyby chodziło tylko o rolę „czyścicieli lasu” nie zbieraliby trofeów. A tymczasem wieszają je na ścianach, pokazując to, jacy są „męscy”. Cóż to za męstwo, stać w altance i oddać strzał do dzika? Może któryś z tych „twardzieli”, stanąłby do walki z odyńcem i własnoręcznie skręcił mu kark? Wtedy trofea na ścianie są uzasadnione. Jesienią zeszłego roku w Puszczy Białowieskiej, doświadczony myśliwy przez przypadek zastrzelił żubra, bo myślał, że to dzik. Miał zezwolenie na upolowanie młodego dzika. Ciekawe, że młody dzik, jest osobnikiem słabym, z którego należy czyścić las…Co do kuriozalnej pomyłki, to nie będę tego komentował. Niestety myśliwi są w Polsce pod parasolem ochronnym, ponieważ w polowaniu lubują się VIP-y.

Druga strona konfliktu, czyli ekolodzy, jest pod wpływem filozofii szeroko rozumianego Wschodu, który postuluje pogląd, że człowiek jest częścią natury. Reguła ta pozwala zachować równowagę ekosystemu. Stąd postulaty ekologów odnośnie Puszczy Białowieskiej, by zachować martwe drewno, które jest siedzibą ważnych chrząszczy, będących istotnym ogniwem puszczańskiego łańcucha pokarmowego są zasadne. Dyskusyjne wydaje się bronienie drzew opanowanych przez kornika drukarza. Z drugiej strony, owad ten, jest pożywieniem dla dzięciołów. Bez korników nie ma zatem dzięciołów. Ekolog tak to analizuje, leśnik natomiast ma inny tok rozumowania: jest kornik, nie ma drewna-nie ma pieniędzy, na dzięciołach żaden zarobek. Właśnie to jest istotą tego leśniczo-ekologicznego sporu. Jak ma wyglądać ochrona puszczy? Czy zostawić wszystko naturze, poszerzyć Białowieski Park Narodowy i zaryzykować, że korniki nie zjedzą wszystkich drzew, bo z odsieczą przyjdą dzięcioły? Tak było kiedyś, przyroda się równoważyła. Natomiast w skutek rabunkowej gospodarki leśnej jest ona obecnie krucha. Jednak czy receptą na jej dobro jest leśnik z piłą i myśliwy z bronią? Jeśli chodzi o ekologów, to trudno im odmówić pozytywnych chęci, jednak brakuje im empatii dla miejscowej ludności, która ma prawo do pewnej ingerencji w Puszczy Białowieskiej. Państwo polskie musi to uwzględnić i w przypadku powiększenia BPN musi wspomóc mieszkańców puszczańskich rejonów. Sporom towarzyszą emocje, wystarczy wejść na fora związane z leśnictwem i myślistwem. Ekologom zarzuca się „ekoterroryzm”, „hodowanie robaków” i działanie dla pieniędzy. Nikt nie podaje jednak dowodów. Ciekawe, kto zatem drukuje te pieniądze? Może kornik drukarz? Na tych waśniach cierpi Puszcza Białowieska, leśnicy muszą zrozumieć, że to obszar unikalny przyrodniczo, że muszą zrewidować swój pogląd „przyroda dla człowieka”, a także pamiętać, że ich zajęcie wiąże się z lasem, który wycięty, nie będzie potrzebował leśników. Ekolodzy, natomiast muszą zrozumieć specyfikę biednego regionu i starać się przekonywać do swych racji. Tylko porozumienie pomoże Puszczy, konflikt, zwłaszcza zaogniony, nie wyjdzie jej na dobre.

Autor: Krzysztof

Socjolog, pasjonat fotografii i redaktor w NiezalezneMedia.pl.

Rating: 4.1. From 27 votes.
Please wait...

4 myśli nt. „Spór o Puszczę Białowieską”

  1. Kiedyś nie było ani leśników ani ekologów, za to był bujny las. Żadne spory niczego nie rozwiążą, każdy ma rację (tak mu się wydaje). Współczesny homosapiens musi mieć wszystko, meble najlepiej z drewna (wycina las), trofea na ścianie (myśliwi strzelają do leśnej zwierzyny) nowobogaccy rancza wokół pięknych lasów albo wręcz wewnątrz (zwierzyna i ptactwo nie ma spokoju), ścieżki rowerowe lub trasy dla pieszych turystów (potworne zaśmiecanie lasów polskich) itd. itp. Konkluzja: wszystkich wypieprzyć z lasów, a mebelki robić takie jak ma Fred i Barni (łupane z kamienia) wtedy przed tym zasranym telewizorkiem za długo nie będziesz ślęczył bo na takim foteliku z kamienia dupcia ci szybko zesztywnieje. Zamiast wypatrywać sensacyjek w telewizorku, będziesz mógł pobiegać dookoła swojej chałupki a to ci na pewno na zdrówko wyjdzie i unikniesz zawaliku serca. Przemyśl to sobie wygodnicki POpaprańcu!

    2

    3
  2. Trochę za daleko z tą religią.

    Problem poważny, ale chyba niepotrzebnie podciągasz pod to religię. Sądzę, że wybicie bizonów, czy wycinanie puszczy i dżungli ma z nią nikły związek. Są to głównie ofiary ludzkiej zachłanności i głupoty… A jeśli koniecznie chcemy łączyć to z wyznaniem – to są to cechy całkiem obce chrześcijaństwu.

    pzdr

    3

    1
  3. Większość dziennikarzy podobnie jak autor tego artykułu zbyt często nie może ograniczyć się do przedstawienia zaistniałej sytuacji którą opisują, nie wplatając w artykuł swojego subiektywnego zdania. Dziekarstwo powinno przedstawiać informację w sposób taki aby to czytelnik mógł sam wyrobić sobie zdanie i ocenić co na temat danej problematyki sądzi. Natomiast w tym przypadku autor staj się również sędzią co prowadzi do tego że staje się również stroną w dyskusji dot. tej tematyki ponieważ opowiedział się w artykule po jednej ze stron a jednocześnie przedstawił drugą w całkowicie negatywnym świetle.

    Po przeczytaniu tego artykułu pracownicy służb leśnych są w moim wyobrażeniu jako ci którzy mają dolary w oczach i zaślepieni żądzą zysku siedzą w swoich leśniczówkach i knują jakby tu wyrąbać kolejny hektar lasu na swoje nikczemne potrzeby. To za daleko idąca teza.
    Ponadto mieszanie wiary w tego typu tematykę jest raczej świadectwem niechęci do wiary autora niźli ma coś z tym naprawdę wspólnego. Chińczycy wycinali lasy aby mieć pola ryżowe jak robiła również w większości głodująca Azja południowo-wschodnia, z tego co wiem nie chcrześcijanizm jest tam religią wiodącą. Podobnie dzieje się i działo na całym świecie i niezależnie od wiary, koloru skóry czy orientacji seksualnej człowiek pustoszył ziemię na której żyje, po prostu ten gatunek w duzej części chciwość i pazerność odziedziczył po przodkach i też w tym duchu ludzie są wychowywani.

    2

    3
  4. Może nie pustoszył, ale zarządzając racjonalnie lasem, czy się to komuś podoba, czy nie powinno się o ten las dbać. A dbać, to znaczy też i wycinać. Połamane, chore, zarażone robalem. Nie bardzo rozumiem, co ma do tego wiara i religia. Piszesz chciwość człowieka i żądza – no to już chyba za daleko idąca teza.

    1

    1
kampania marketingu szeptanego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.